OCENA UŻYTKOWNIKÓW
Honda Deauville 700kliknij i przesuń wskaźnik
Honda Deauville 700 prezentuje się naprawdę elegancko, zwłaszcza w tym malowaniu
Rzut oka na silnik i akcesoryjne światła przeciwmgielne
Czytelny w formie, klasyczny zestaw zegarów
Układ hamulcowy i dobrze spełniające swe zadanie crash pady
Kufry, które w razie potrzeby można powiększyć akcesoryjnymi pokrywami
Bezobsługowy wał napędowy
Z tyłu praktyczność wygrała ze zgrabnym wyglądem
Logo Hondy Deauville 700 - nazwa pochodzi od francuskiego miasteczka wypoczynkowego
Na tym motocyklu podróżuje się bardzo wygodnie
Wystarczy popatrzyć na zajmowaną pozycję
Daleka droga do domu...
Nareszcie, udało się przebić do trasy. Zapinam kolejne biegi, świat przemyka coraz szybciej i szybciej. Chwila, czy mi się wydaje, czy samochody stoją w miejscu? Szybko zerkam na prędkościomierz i ups! Kodeks drogowy chyba nawet nie wspomina o takich wartościach. Spuszczam trochę z tonu, ale cały czas coś mi tu nie gra. Niby jedziemy delikatnie mówiąc - nieprzepisowo, a jedyne co odczuwam to leciutki zefirek w okolicach nóg. Odpowiedź jest prosta, Honda musiała długo pracować nad odpowiednim wyprofilowaniem owiewek. Dzięki temu za kierownicą panuje całkowita cisza i spokój nawet przy prędkości maksymalnej - 190 km/h. W najwyższym położeniu szyba ochroni osoby o wzroście ponad 1,80 m. Ahh zapomniałem wyjaśnić - szyba regulowana jest w dwóch pozycjach. Co prawda cała procedura wymaga użycia narzędzi, jednak polecam chwilę zabawy. Tym bardziej, że jak raz ustawicie najwyższe położenie, tak zapewne zostawicie je już tak do końca.
Zen
Spokój to jednym słowem idealne określenie zachowana motocykla. Nerwowe myszkowanie podczas pokonywania szybkich łuków czy też niestabilność jazdy na wprost - tego na pewno nie doświadczymy. Układ hamulcowy jest skuteczny. Co prawda efektywne hamowanie wymaga wciśnięcia obu klamek, mamy tu jednak pewność zupełnie jak używając podpaskek "Always": zawsze szybko, zawsze bezpiecznie i zawsze pewnie. Mówiąc bezpiecznie mam na myśli seryjnie montowany system ABS. Spisuje się on bardzo dobrze, dzięki niemu podczas jazdy odczuwamy olbrzymi komfort psychiczny. Docenią to zwłaszcza niedoświadczeni motocykliści. Nie musimy się szczególnie zastanawiać który hebel nacisnąć mocniej i czy w ogóle należy go dotykać. W razie pojawienia się niebezpieczeństwa dajemy ostro po obu - motocykl zrobi za nas resztę. Dobrą sprawą jest to, że w standardzie otrzymujemy światła awaryjne, czasem przydają się... na szczęście tylko do czytania mapy.
Prawie jak w fotelu przed telewizorem
Jadąc na trasie mało interesowałem się sprawą komfortu. Podziwiając przemijający krajobraz i delektując się basowym brzmieniem z wydechu po prostu o tym... zapomniałem. Wszystko wyszło po przejechaniu kilkuset kilometrów. Wtedy to właśnie zsiadając powiedziałem do siebie : To już? Tak po prostu? Ja chce więcej! Kiedy jadąc na innych motocyklach marzymy o postoju, tu miernikiem przebytej odległości jest wskazanie drogomierza, a nie zmęczenie. Miejsca jest pod dostatkiem, ochrona przed czynnikami atmosferycznymi wzorowa, pasażerka ma do dyspozycji duży i stabilny uchwyt. Jeżeli jeszcze pokusimy się na akcesoryjny zestaw audio, to można tak jechać i jechać bez końca. Tym bardziej, że bez tankowania spokojnie można zrobić do 350 km. Wymieniając te wszystkie zalety prawie zapomniałem o najbardziej charakterystycznej cesze Deauville`a, czyli zintegrowanych kufrach ! Są one naprawdę duże, łączy je tunel przez który przeprowadzić można całkiem długie przedmioty np. stelaż od namiotu. Gdyby tego było mało, możemy sobie zamówić większe pokrywy. Wtedy to spokojnie możemy otworzyć firmę transporot - przeprowadzki. Szkoda jedynie, że nie dano nam możliwości zdjęcia kufrów choćby tylko po to, aby wieczorem po przyjechaniu do hotelu odczepić je i zabrać wszystko zupełnie jak w walizkach podróżnych. Nie sposób zapomnieć o jeszcze jednym, ważnym aspekcie zarówno w turystyce, jak i w codziennej eksploatacji. Mam na myśli napęd wałem Kardana. Bez niego, to nie byłby już ten sam motocykl. Czysty, cichy i bezobsługowy sposób przeniesienia napędu pasuje tu jak ulał.
Tak więc motocykl idealny?
Niestety, ale nie. Przy prędkości około 140 km/h pojawiają się odczuwalne drgania kierownicy oraz podnóżków. O ile kierowca nie będzie szczególnie narzekał, to pasażerka ze skłonnością do łaskotek może stać się prawdziwie nieobliczalna. Co gorsza wibracje nie pojawiają się tylko przy wspomnianej prędkości, wręcz przeciwnie - robią się coraz bardziej dokuczliwe wraz z jej wzrostem! Poza tym pasażerce nie polecam podróży w ulubionych butach od Versace`go. Chwila nieuwagi i przepiękne obuwie może zamienić się w lepką, czarną maź przyklejoną do tłumika. Nie musze mówić w co zamienić się może Wasze życie po takiej przygodzie...
Błyskotki
Obiecałem wcześniej powiedzieć co nieco o oświetleniu. Ogólnie rzecz ujmując seryjne światła to standard. Nie ma nad czym szczególnie się rozpisywać. Dwupoziomowe reflektory świecą poprawnie, są wystarczające przy każdej prędkości i nie ma z nimi żadnego problemu. Inna sprawa to dodatkowe światła przeciwmgielne. Niby jest to tylko dodatek, a jednak bardzo przydatny. Jak już wcześniej wspomniałem, niestety nie dane było mi wykorzystać zestawu podczas prawdziwej mgły. Nie zmienia to faktu, że podczas codziennej "bezmgłowej" eksploatacji też dobrze je mieć. Jadąc gdzieś z dala od cywilizacji doskonale sprawdzały się jako wspomagacz przedniego reflektora. Z tyłu owy dodatek opiera się na kilku diodach LED. Małe, a daje po oczach równo. Dzięki temu zamyśleni kierowcy samochodów nie zrobią sobie z naszej d... tzn. z naszego tyłu miejsca parkingowego. Jeżeli już mowa o parkowaniu. Masa ponad 200 kg nie zawsze może chcieć się nas w pełni słuchać, wystarczy motocyklem stanąć na garbie, a nogą trafić w koleinę: paciak parkingowy jak malowany. Na szczęście przed poważnymi skutkami takich sytuacji chronią nas crashpady. Jeden z naszych czytelników miał wątpliwą przyjemność testowania ich przydatności i podzielił się z nami swoimi spostrzeżeniami, polecam więc przeczytać dalszą część testu - opinie użytkowników.
Czas na...
Podsumowanie może okazać się nieco trywialne, jednak trudno o Deauville'u powiedzieć coś innego, niż to że jest bardo udanym, uniwersalnym motocyklem na co dzień. Dlaczego? W końcu mamy tu do czynienia z dobrze wyposażonym, bezobsługowym pojazdem. Posiada on wiele udogodnień i ciekawych rozwiązań, a wszystko to za cenę 36.900 zł. Polecam wszystkim widzącym w jednośladzie pojazd użytkowy, a nie rakietę na dwóch kołach. Spodoba się osobom, które codziennie od poniedziałku do piątku dojeżdżają motocyklem do pracy, a w weekendy chętnie pojadą w góry, czy inne mazury. Nie będzie ich obchodziło gdzie schować swój dobytek, kiedy nasmarować łańcuch i gdzie zaplanować postój aby rozprostować kości. Będzie to po prostu niczym niezakłócona, pełna przyjemność z jazdy.
Bycie żywą legendą to czasem naprawdę kiepska sprawa. Zauważyliście, że wszyscy superbohaterowie mają zwykle spaprane życie prywatne? Właśnie z takim problemem musieli zmierzyć się...