Wysoki moment dostępny już od niskich obrotów przydaje się w czasie spokojnej miejskiej jazdy. Dzięki liniowemu oddawaniu mocy
Honda jest bardzo przewidywalna. Wspomniane wyżej zalety oraz intuicyjne umieszczenie wszelkich kontrolerów sprawiają, że już po kilku minutach jazdy kierowca czuje się, jakby całe lata jeździł tylko i wyłącznie tym motocyklem.
No ale dosyć tego przynudzania, w końcu kto kupuje litrowego sporta do kontemplacyjnej jazdy! Bardziej zdecydowane potraktowanie manetki może skutkować na dwa sposoby.
W zależności od tego, czy opona się rozgrzała czy też nie, albo moto stanie dęba, albo pozostawimy za sobą długą czarną krechę...
W zależności od tego, czy opona się rozgrzała czy też nie, albo moto stanie dęba, albo pozostawimy za sobą długą czarną krechę...
Kwestia tego, że w sprincie spod świateł nikt nam nie podskoczy jest chyba oczywista. Jeżeli chodzi o miejski lans typu wheelie czy stoopie, to tu też nie ma żadnych problemów. Motocykl sam ochoczo wskakuje na tylną gumę zarówno na pierwszym, jak i na drugim biegu. Podczas jazdy z pasażerem należy mieć to szczególnie na uwadze. Skoro już przy pasażerze jesteśmy - malutka namiastka kanapy w połączeniu z bardzo wysoko umieszczonymi podnóżkami pozwoli przewieźć "plecak" jedynie na krótkich - miejskich dystansach. Dłuższe przebiegi są raczej niewskazane.
Niestety, nawet całkiem ludzka pozycja zajmowana na CBR`ce nie uchroni nas od bólu nadgarstków, karku i zakwasów w nogach. Mając w perspektywie kilkugodzinną jazdę po mieście warto zainwestować w dobrą maść albo w... dobrą dziewczynę do masażu. Nie można jednak szczególnie narzekać na niewygody. Przecież każdy kupujący Hondę CBR 1000 RR powinien zdawać sobie sprawę, że te niedogodności zawarte są w pakiecie o nazwie "motocykl stricte sportowy".
Litr na wybiegu...
Nieważne, czy jedziemy na krętej szosie czy na drodze szybkiego ruchu. Za każdym razem CBR 1000 RR pokazuje się z jak najlepszej strony. Do zastosowania na drogach publicznych zestrojenie podwozia wystarczy w zupełności. Nie ma znaczenia, czy sięgamy kresu prędkości maksymalnej, ostro przyspieszamy na wyjściu z zakrętu, czy hamujemy na nierównej nawierzchni -
Honda stabilnie utrzymuje kurs. Choć opinie odnoście seryjnego amortyzatora skrętu, a zwłaszcza jego zachowania podczas ostrego łojenia po torze są podzielone, to mi on szczególnie przypadł do gustu, nigdy nie pozwalając nawet na zalążki shimmy.
Dopracowana, wyścigowa - kasetowa, 6-cio biegowa skrzynia to kolejna zaleta. Poszczególne przełożenia wchodzą łatwo i cicho, a skok dźwigni jest naprawdę niewielki. Urządzenie nie protestuje nawet podczas niechlujnego czy niedokładnego potraktowania. Całość jest dobrze zestopniowana, a do obsługi hydraulicznie sterowanego sprzęgła nie potrzebujemy uścisku Herkulesa.
Trudno w tym motocyklu narzekać również na osiągi. Dopiero zbliżając się do prędkości maksymalnej wynoszącej 280 km/h
motocykl nieco słabnie. Policzmy teraz do trzech: 1, 2, 3...już? Na Hondzie właśnie przekraczalibyśmy 100 km/h. Poczekaj jeszcze cztery sekundy, a cyferblat z radością oznajmi Ci, że aktualna prędkość nawet na autostradzie gwarantuje najwyższe mandaty w taryfikatorze. V-max oraz kosmiczne przyspieszenia to nie jedyna karta przetargowa, jak już wspominałem - silnik jest bardzo elastyczny, a przy utrzymywaniu prędkości rzędu 140 km/h na trasie spalanie wynosi 5,3l. Po poskładaniu się za owiewkami przy moim wzroście 178cm jedynie czubek kasku wystawiony był na niewielkie powiewy wiatru. Tak więc jeżeli komuś nie przeszkadza pozycja embrionalna, to jazda na trasie sprawia olbrzymią frajdę.
Tak wysokie osiągi wymagają odpowiednio skutecznego układu hamulcowego. Podwójne 320 mm tarcze wraz z promieniowo mocowanymi czterotłoczkowymi zaciskami Tokico z przodu oraz 220 mm tarcza z tyłu to zestaw, który gwarantuje nam bezpieczeństwo, skuteczność i precyzje hamowania w każdych warunkach.
Na koniec...
Jak zwykle warto wspomnieć dla kogo przeznaczony jest ten
motocykl. Na pewno nie dla początkujących. Chociaż liniowa charakterystyka i przewidywalność w oddawaniu mocy ułatwia prowadzenie mniej wprawionym, to łatwość z jaką przychodzi rozpędzenie się do niebotycznych prędkości jest bardzo zdradliwa. Ci którzy wiedzą jak smakuje jazda litrem i potrafią zapanować nad sobą i motocyklem na pewno się nie zawiodą. Po prostu Fireblade nie ma słabych stron.
Jako podsumowanie sparafrazuje pewną znaną reklamę karty kredytowej, nawiązując jednocześnie do przygody, jaką mieliśmy podczas robienia sesji zdjęciowej:
- jazda na tylnym kole - 300zł, 6 pkt karnych
- kilkukrotne przekroczenie dozwolonej prędkości - 500zł, 8 pkt karnych
- stwarzanie niebezpieczeństwa na drodze - 300zł, 6 pkt karnych
Wrażenia z jazdy Hondą CBR 1000 RR Fireblade? Bezcenne...
Pozdrawiam.
ogolnie na tej stronce spoko opis tego potwora... pozdroo
:D