Pozycja, jaką zajmujemy na CBF`ie jest wyprostowana i komfortowa – dzięki niej można przemierzać bez większego zmęczenia setki kilometrów, bądź cały dzień załatwiać sprawy na mieście. Gorzej, jeżeli chodzi o kanapę. Tyłek, niestety, potrafi skapitulować już po 100 kilometrach ciągłego siedzenia – szkoda. Na stosunkowo wąskiej kierownicy ulokowane zostały wszystkie niezbędne, standardowe kontrolery. Jeżeli dodamy do tego fakt, że kanapa jest trzystopniowo regulowana w zakresie 15 mm, przetłoczenia na zbiorniku zapewniają odpowiednie miejsce dla naszych ud i kolan, a pasażer ma do dyspozycji nisko osadzone podnóżki i pewne uchwyty, to sami przyznacie, że na tym motocyklu cała załoga może poczuć się jak u siebie w domu.
No to jazda
Za zasilanie silnika odpowiada wspomniany wcześniej wtrysk paliwa, więc już po pierwszym obrocie wału korbowego silnik pracuje bez zająknięcia, nie wymagając długiego rozgrzewania. Sporym zaskoczeniem był dźwięk, wydobywający się z układu wydechowego – w końcu ten motocykl musi spełniać najnowsze normy emisji dźwięku i spalin. Zamiast spodziewanego szumu a`la odkurzacz z silnikiem od pralki, z puszki wydechowej (swoją drogą mało urodziwej) dochodzą do nas przyjemne, basowe pomruki. Są one wystarczająco rasowe, aby przyszli właściciele nie myśleli natychmiast o wymianie tłumika na zamiennik akcesoryjnej firmy.
Po pierwszych kilkudziesięciu kilometrach w siodle albo znienawidzicie, albo pokochacie jazdę CBF`em. Silnik pracuje niezwykle harmonijnie i kulturalnie, płynnie oddaje moc. Krzywą mocy i momentu obrotowego można by zapewne odrysować linijką. I w tym momencie warto jest zastanowić się, czego oczekujemy od motocykla. Jeżeli dwa koła mają być małą fabryką adrenaliny czy też sprzętem do wygłupów, to po miesiącu każdy bieg będziecie dokręcać do czerwonego pola, a później i tak uznacie, że CBF jest najzwyczajniej na świecie nudny! Natomiast codzienna eksploatacja, płynne i spokojne pokonywanie krętych tras czy krótkodystansowa turystyka to właśnie to, co ten motocykl lubi najbardziej.
W ślad za perfekcyjną pracą silnika idzie dopracowana skrzynia biegów i sprzęgło. Dawno nie spotkałem się z tak miękką, a jednocześnie precyzyjną zmianą przełożeń. Każdorazowo odbywa się ona bez stuków, zgrzytów czy innych przyprawiających o dreszcze odgłosów. Pochwały wymaga skuteczna owiewka. Choć jest ona tylko częściowa, jej ukształtowanie sprawia, że wiatr łagodnie opływa kierowcę, nie powodując szczególnych turbulencji na pokładzie, przynajmniej przy wzroście poniżej 180 cm.
Podwozie
Przednie oraz tylne zawieszenie to zestaw klasycznych, 41-milimetrowych teleskopów i wahacza. CBF 600 A.D. 2008 nareszcie posiada regulację wstępnego napięcia sprężyn z przodu, co umożliwia dopasowanie również tego elementu do własnych preferencji. Rama ma nowszą od stosowanej poprzednio konstrukcję. Choć 90% użytkowników i tak nie wyczuje różnicy, to trzeba przyznać, że motocykl prowadzi się teraz dużo pewniej i stabilniej.
Bardzo pozytywne odczucia dają hamulce, choć przyglądając się postępowi techniki ABS oraz CBS w Hondzie, należało się takiego działania spodziewać. Zarówno przód, jak i tył pracuje skutecznie, kierowca wie, że te hamulce nie mogą negatywnie zaskoczyć. Dodatkowo, nareszcie system zapobiegania poślizgowi kół (ABS) działa w sposób nie zakłócający precyzji hamowania, nie dając o sobie znać wcześniej, aniżeli dokładnie w chwili utracenia przyczepności. Żadne tarki przed skrzyżowaniami ani zmiany rodzaju nawierzchni nie powodują wariowania systemu. Za hamulce Hondzie należy się ogromny plus.
Myślę ze autor albo nie przejechał ta Honda dłuższego odcinaka albo jego "tyłek" jest jakiś niekompatybilny :)
To prawda ze tyłek zaczyna bolec ale po 600-800 km, przejechanie na raz 1200 nie stanowi większego problemu (oczywiście poza granicami naszego kraju). Natomiast dokuczliwe nawet na krótkich dystansach są wibracje odczuwalne na podnóżkach kierowcy a przede wszystkim pasażera.
Ogólnie świetny uniwersalny motocykl do miasta i nawet dłuższej turystyki, chyba od CBF600 jest lepsze tylko CBF1000