Big Mac vs Sushi
Tak się złożyło, że w tym samym czasie w moim garażu na pewien czas zagościło Suzuki GSR 600, perfekcyjnie zaprojektowany japoński naked bike. Odpala za pierwszym razem, silnik miękko wkręca się na kilkunastocyfrowe wartości obrotów, prowadzi się niczym rowerek bobo, nie zawiedzie Cię w żadnej sytuacji… I choć GSR to doskonały motocykl, to czy nie brzmi to jak małżeństwo z rozsądku?
Porównaj to do odpalającego niczym ciężarówka, dwucylindrowego silnika Helicon, który grzmi tak, że sąsiedzi zamykają okna z obawy przed nadciągającą burzą, a niegrzeczne dzieci szybko uciekają do swoich mam. Cała okolica zamiera, ze strachem w oczach przyglądając się jak ten „groźny i zły pan motocyklista” odjeżdża na jednym kole w kawalkadzie grzmotów i eksplozji z wydechu.
Hell of a ride!
Oczywiście, 1125R byłby tylko pozerem, gdyby nie jeździł tak, jak wygląda. To nie jest sprzęt, na który wsadzisz swojego kumpla, aby nauczył się jeździć. Nawet jeżeli wsiadając, nie masz ochoty na ostrą jazdę, zaraz po ruszeniu charakter Buły sprawi, że każda prosta będzie przejechana z manetą odwiniętą na pełne kotły. Silnik o pojemności dokładnie 1125 ccm został opracowany przez Rotaxa. Dwucylindrowa V-ka generuje 146 KM już przy 10 500 obr./min. Do tego krzywa momentu obrotowego jest płaska niczym tafla jeziora Bonneville. To wszystko sprzęgnięto z sześciostopniową skrzynią, sprzęgłem z asystą ruszania (podkręcone obroty podczas puszczania klamki) i suchą miską olejową. Efekty? 240 km/h z wibracjami tak wielkimi, że wskazówka obrotomierza nie wskazywała konkretnej wartości, lecz zakres 7–9 tys. obr./min (autentycznie!), guma z gazu na drugim, a ze sprzęgła na trzecim biegu… Za wszystko inne zapłacisz kartą mastercard....uliczny masakrator z wdziękiem osobistym godnym Frediego Krugera...
Podsumowanie? Spróbujcie sami…
Koniec tego dobrego. Nie ma co dalej stukać w klawiaturę, bo odczuć z jazdy i tak w pełni się nie opisze. Bułą trzeba się po prostu przejechać. A teraz ciekawostka: ile taka przyjemność kosztuje? 60 000 zł? Bo dziwny i niespotykany – 40 000 zł? Tyle co japońskie litry… Otóż nie. Egzemplarz demo, który widzicie na zdjęciach, jest do oddania za 28 000 zł, a przychodząc z dobrym whiskaczem do salonu (pamiętajcie, tylko amerykańskim!) pewnie i to będzie do dogadania.
Na koniec wspomnę o jeszcze jednej rzeczy. Buell 1125R nie jest pełnoprawnym motocyklem sportowym, którym pojedziesz na tor i skopiesz tyłek wszystkim sportowym szlifierkom – to one skopią go Tobie. Tyle że Bułka nie po to była projektowana… A może była, ale projektantom coś nie wyszło? Powstał za to uliczny masakrator z wdziękiem osobistym godnym Frediego Krugera. Polecam!
może i tak. Ja ze swoim 180cm nie miałem problemu by się za tą skromną szybką schować. Inna sprawa czy jest to pozycja wygodna, ale w końcu nie jest to H-D Road King :) Po prostu IMHO nie ma sensu narzekać na "małość" czy niedostatek owiewek w tego typu maszynach. Są bo są, ale raczej dla ozdoby :) No i może łatwiej robale zgarniać niż w nakedach. Co do reszty pełna zgoda :)
Jak się na takich obrotach jeździ, to i nie strach zdjęć na gumie wrzucać ;)
Co do wyglądu - mam nadzieję, że moje komentarze na temat wyglądu tego motocykla odebrałeś z dystansem, bo jak też napisałem - Buła jest tak szpetna, że aż fajna :)
Owiewka oczywiście w pewnym sensie spełnia swoją funkcję, chroni bowiem całkiem nieźle okolice brzucha, klatka piersiowa w górę jest już odsłonięta. Musiałbym dostać kokosem w łeb, aby zwracać uwagę na to, że nie chroni tak jak owiewki w motocyklach turystycznych. Chodzi o coś innego - już przy moim kurduplowatym wzroście 177 cm miałem problemy z poskładaniem się za owiewką tak, aby schować kask. Może i szyba nie jest za niska, ale w okolicach zbiornika brakuje odrobiny miejsca - ot co.
@ do anonima
Po małej dyskusji w redakcji ze swojej strony obiecuję, że materiały z - jak to nazwałeś - popisów będą przeprowadzane tylko i wyłącznie na zamkniętych obiektach.
2. stylistyka - bywa kontrowersyjnie, ale efekt osiągnięty. motocykl jest niepowtarzalny.
3. chciałem tylko zwrócić uwagę, że poderwanie motocykla na "gumę" nie musi byc niebezpieczne, tak samo, jak jazda na drodze publicznej z kolanem na asfalcie. wszystko zależy od opanowania i umiejętności kierowcy i wcale nie musi oznaczać łamania przepisów. tyle w temacie.
4. osobiście tęsknię za XB 12R, nie ma to, jak "wiatrak" w V-ce i odcięcie w miejscu, gdzie Japońce się rozkręcają.
Chcecie być tutaj:
http://www.motogen.pl/aktualnosci/zkraju/kolejna-niepotrzebna-smierc-wypadek-w-lipnie,art483.html ????????????????????????????
Zastanówcie się po której stronie jesteście...
Rozumiem że ten moto wyrywa koło w górę ale pokażcie to na parkingu lotnisku a nie że ON TAK ZE ŚWIATEŁ !!!
Owiewka jak owiewka, wszyscy dobrze wiemy, że w motocyklach sportowych i sportowo-turystycznych fabryczne szybki są tylko raczej do ozdoby i zaczynają dobrze chronić dopiero po złożeniu na baku. Tak też jest i w tym przypadku (przy okazji: miałem przyjemność testować dokładnie ten egzemplarz Buella z Liberatora) i dokładnie tę funkcję w takim motocyklu ta szybka pełni. Cudów nie ma.
Teraz co do wyglądu, wiadomo o tym nie sposób dyskutować :), ale ... cóż, 1125R naprawdę może się podobać. Ja uważam, że te sprzęty są bardzo niedoceniane i cieszę się, że miałem możliwość tym modelem polatać. Kto wie, czy za rok lub dwa nie kupię sobie jakiegoś mało używanego egzemplarza :)
Świetne moto. Szkoda, że zaprzestano ich produkcji.