Wystające cylindry podczas torowej jazdy potrafią przytrzeć karbonową pokrywą
Świetne heble z ABS, który w razie potrzeby można spokojnie wyłączyć
Przeniesienie napędu wałem w sportowym motocyklu - to musi być BMW :)
Karbonowe owiewki i rozbudowany układ wydechowy spowodowały...
...że HP2 Sport jest jednoosobowy, w sumie kto by chciał siedzieć z tyłu?
Dzień Endurance
W środę około godziny 5.00 rano wyruszyłem z domu. Poranek był nawet ciepły, chociaż lekko zasnute chmurami niebo groziło deszczem. No i co tam, miałem dobrego szpeja, miałem ABS w wersji sportowej (z możliwością wyłączenia), znakomite zawieszenia, dużo wiary we własne siły i jeden nieduży minus – opony, które na mokrym nie mają żadnej racji bytu – Metzeler Racetec... A co mi tam, gorzej drzewiej bywało :).
Na trasie katowickiej, gdzie rozpocząłem mój Endurance, ruch był jeszcze niewielki. Szybkie, w sportowym stylu tankowanie i pognałem dalej mając na ogonie jakiegoś faceta z kryzysem wieku średniego, który uparł się, że pościga się ze mną, napędzając do obłędu swoje Subaru. Jakieś 280 KM w bokserze skrytym pod maską szarosrebrnego, dopakowane suszarką wielkości małego wiaderka, kontra dwa cylindry, bokser, chłodzenie powietrzem i olejem oraz „ledwie” 140 KM przy wadze niespełna 180 kg z paliwem pod korek. Motocykl zbił dupsko Subarynie aż miło. Przy okazji zorientowałem się, że Bawarczycy w swej szczodrości zaopatrzyli HP w quickshifter! Piękna sprawa... Działa w każdym zakresie prędkości obrotowych silnika (oczywiście, w granicach zdrowego rozsądku), ale zmiana biegu z jedynki na dwójkę z użyciem QS owocowała takim szarpnięciem i dziką reakcją, że wolałem darować sobie takie atrakcje i używać sprzęgła, a później cieszyć się możliwościami, które oferowała mi elektronika. Biegi wchodziły jak nóż w masło, powodując jedynie niewielkie przysiadanie przodu przy zmianach obciążenia. Łatatatatatata!!! Napieram! W głowie szum, dzika radocha, kręcę boksera do przedziwnie wysokich obrotów i łachudra posłusznie rwie do przodu! Test drogowy pod względem zawieszeń i silnika zdany na 5+, a jeśli chodzi o pozycję za sterami, to nie jest o wiele gorzej, mimo że motocykl jest raczej spartański i dedykowany do jazdy po torze. Siodło znakomicie trzyma; niezależnie od tego czy jedziemy w tekstyliach, czy w skórzanym kombinezonie, dupsko nie jeździ jak opętane przy przyspieszaniu i hamowaniu. Oczywiście, pozycja wymusza złożenie ciężaru korpusu na przedramionach, ale jeśli kierowca przyzwyczajony jest do pracy nogami podczas jazdy, nie powinien nabawić się bólu nadgarstków, przynajmniej nie od razu. Obszerna owiewka i ciekawie profilowana szyba pozwalają skryć się przed oporem powietrza. Nawet przy prędkościach grubo przekraczających 200 km/h motocykl pozostaje stabilny, prowadzi się z dziecinną łatwością, chociaż wymaga pewnego przyzwyczajenia, bo sprzęt z niego charakterny i swoje narowy ma....nawet przy prędkościach grubo przekraczających 200 km/h motocykl pozostaje stabilny i prowadzi się z dziecinną łatwością...
Charakterek łobuza objawia się głównie pracą silnika. Cóż, gładko i łagodnie nie jest, cojones trzeba mieć chwilami wręcz z kamienia, ale nie można mówić o nudzie. Co to, to nie! Dwa cylindry obleczone w karbonowe pokrywy zaworów dają sporo pary, chociaż wydawałoby się, że 1200 ccm i te prawie 140 KM nie są wartościami oszałamiającymi. Właśnie, nie są, bowiem bardziej oszałamia sposób, w jaki parowozownia oddaje moc i uwalnia kolejne niutonometry. Ciężko jechało się więc w deszczu, który dopadł mnie pod koniec jazdy autostradą A2, gdzie starałem się bić wszelkie rekordy prędkości. Na śliskiej nawierzchni przy każdym odważniejszym ruchu manetą gazu tył odstawiał istny „Taniec z Szablami” Adama Chaczaturiana. Nie pozostało mi więc nic innego, jak ruszać z każdych świateł z dynamiką swoistą dla przeładowanej furmanki. Kiedy jednak dotarłem na Tor Poznań – metę mojego Endurance – ciepły wiatr i słońce, przebijające się zza chmur, momentalnie odparowywały resztki wilgoci z nawierzchni toru. Chwila odpoczynku i pierwsza próba na torze...
Coby się guma kleiła, trzeba ją rozgrzać. Racetec są znane z tego, że wyśmienicie kleją się do asfaltu. Ten jednak był wychłodzony przez siąpiący uprzednio deszcz. Poza tym większość nitki toru była jeszcze mokra. Pojawiała się już, co prawda, sucha ścieżka, ale ryzyko zaliczenia paciaka było zbyt duże, aby ryzykować dalszą jazdę. Zatem po dwóch okrążeniach zaliczonych w tempie czysto turystycznym, zjechałem do depot i spokojnie czekałem aż tor przeschnie. Słońce trochę leniwie brało się do roboty, ale asfalt nagrzewał się szybko i wilgoć wyparowała momentalnie. Chmury przegonił lekki, ciepły wiatr, więc wypadało podjąć kolejną próbę przejazdu... Zrobiłem kolejne dwa kółka, aby rozgrzać opony. Później pojechałem już całkiem śmiało. Dwie rzeczy na wstępie zwróciły moją uwagę: po pierwsze, aby szybko złożyć HP2 Sport w zakręt, należy użyć trochę siły i zmusić motocykl do „położenia” się. Później już idzie gładko, a sprzęt jest niezachwiany, bardzo stabilny i trzyma obrany tor jazdy jak lokomotywa na szynach. Po drugie, przełożenie, które świetnie sprawdzało się na ulicy, na torze okazało się zbyt długie. Podczas jazdy obyłem się praktycznie bez szóstego biegu – zmiana przełożeń będzie problematyczna, chyba że należycie do fabrycznego Team BMW Motorrad Motorsport, który brał udział w wyścigach Endurance i macie nieograniczony dostęp do części, o których zwykły śmiertelnik może jedynie pomarzyć.
Jest to prędkość podawana przez producenta wg. oficjalnych danych technicznych, ale HP2 Sport bez problemu robi znacznie więcej :)
11-10-2009 21:02
~skuter
jak przekracza 200 skoro max predkosc to 200??? o co tu chodzi;D??
09-10-2009 23:06
~Rtex
Super materiał! Choć i tak mnie nie będzie nigdy stać na taki motocykl, to fajnie o nim poczytać i go pooglądać. Widzę, że motogen rozwija się niesamowicie i przygotowujecie teraz naprawdę profesjonalne materiały, ekstra!!
KTM SX 250 zaskoczył mnie chyba najbardziej. Nie miałem okazji jeździć wcześniej takim motocyklem. Spodziewałem się podobnej charakterystyki jak w mniejszych modelach. Obawiałem się tylko...