OCENA REDAKCJI
8.1
To jest prawdziwa...
To jest prawdziwa „Buła” z piekła rodem, wypiekana w czarcim piecu i jej środowiskiem naturalnym jest uśpione nocą miasto. Tylko tam może toczyć walkę...
Informacja o tym, że w kolejce do przetestowania przez naszą redakcję czeka nowy Buell, z początku nie wzbudziła we mnie w zasadzie żadnych emocji. Motocykle tej marki do tej pory traktowałem zawsze bardziej jako ciekawostkę niż obiekt pożądania. Kiedy jednak Olaf, widząc totalny brak zainteresowania z mojej strony, zaczął opowiadać o szczegółach nowego modelu, coś we mnie drgnęło! Zaraz, zaraz… Zupełnie nowy silnik Helicon, V-Twin, ma prawie 150 KM, tylko 170 kg wagi i wszystko w charakterystycznym dla Buella stylu! Hmmm... Brzmi jak fun!;)
Dłużej nie trzeba było mnie namawiać!
Jaki jest nowy Buell? Czy faktycznie jest Cafe Racerem z krwi i kości? Czy ma w sobie dość jadu, żeby wzbudzać emocje i stać się obiektem pożądania? Przekonajmy się!
Pierwszy kontakt z tą maszyną zrobi duże wrażenie na każdym miłośniku techniki. Motocykl wręcz ocieka ciekawymi detalami, bajerami i innymi delikatnymi smaczkami. Jeśli ktoś nie miał wcześniej styczności z maszynami tego producenta, może wręcz doznać lekkiego szoku. Wszystko jest tutaj inne i trochę na opak w porównaniu do tego, co oferuje konkurencja i co przyjęło się uważać za standard.
Zbiornik paliwa jest tylko atrapą. W praktyce to nic innego jak tylko plastikowa nakładka skrywająca pod spodem filtr powietrza. Paliwo natomiast jest w… imponujących rozmiarów ramie! Olej dla odmiany znajdziemy w masywnym tylnym wahaczu. Przedni hamulec również nie ma nic wspólnego ze standardem. Jest to bowiem tylko jedna tarcza, ale za to monstrualnej średnicy, niewiele mniejszej od 17-calowej obręczy koła, do której ją bezpośrednio przykręcono. Do tego dołożono aż ośmiotłoczkowy zacisk hamulcowy! Do przeniesienia napędu na tylne koło, zamiast klasycznego łańcucha, zastosowano pasek. Szeroka kierownica ma przedziwny kształt i nietypowe dla tego typu sprzętów mocowanie. Również nieprzyzwoicie wielki tłumik, umieszczony pod silnikiem, ma niewiele wspólnego z tym, co zwykle widzimy w innych jednośladach. Lista podobnych udziwnień w tym motocyklu jest naprawdę długa.
Jedno jest pewne – nie jest to sprzęt, obok którego można przejść obojętnie. Powiem więcej, jest to prawdziwy typ spod ciemnej gwiazdy, którego albo od pierwszego kontaktu polubi się do bólu, albo będzie szczerze nienawidzić do końca znajomości. Tak, motocykl swoim wyglądem budzi respekt i wzbudza emocje. Dokładnie tak, jak przystało na rasowego wojownika ulicy.
Z jednej strony znajdziemy w nim gromadę ładnych i delikatnych detali, jak choćby zgrabne kierunkowskazy typu LED czy przedni reflektor o ciekawym kształcie wkomponowany w zgrabną mini owiewkę, z drugiej zaś trudno będzie np. oderwać wzrok od dwóch wielkich obudów chłodnic, umieszczonych po obu stronach motocykla, przez które maszyna ta wygląda jak napakowany sterydami zabijaka.
OK, niech więc będzie – Buell, choć zdecydowanie wykraczający poza szeroko rozumiane standardy, technicznie i stylistycznie jest rasową uliczną wyścigówką, która wydaje się mieć potencjał. Takich motocykli w znakomitej większości nie kupują jednak grzeczni chłopcy, dla których walory wizualne i suche cyfry są najważniejsze. W takich sprzętach liczy się ogień, moc i emocje. Cafe Racery są generatorami czystego funu. Czas więc przekonać się, czy nowy Buell CR to kolejna typowa bulwarówka, która jedynie dobrze wygląda stojąc zaparkowana pod modną knajpą, czy jest to sprzęt, który ma do zaoferowania coś więcej niż robienie dobrego wrażenia wyglądem.