załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

BENELLI TNT 1130 - TRINITROTOLUEN - TESTY MOTOCYKLI / MOTORÓW

Benelli TNT 1130 - Trinitrotoluen

Andrzej Kuczmierowski
Koło TNT 1130 nie można przejść obojętnie. Masywna sylwetka zwężająca się ku tyłowi, reflektor przypominający owadzie oczy czy wyeksponowany silnik sprawiają wrażenie, że mamy do czynienia z poważnym przeciwnikiem.
Koło TNT 1130 nie można przejść obojętnie. Masywna sylwetka zwężająca się ku tyłowi, reflektor przypominający owadzie oczy czy wyeksponowany silnik sprawiają wrażenie, że mamy do czynienia z poważnym przeciwnikiem.
Co ciekawe, TNT 1130 wcale nie zostało zaprojektowane przez Włochów. Za design odpowiada Brytyjczyk Adrian Morton.
Co ciekawe, TNT 1130 wcale nie zostało zaprojektowane przez Włochów. Za design odpowiada Brytyjczyk Adrian Morton.
Motocykl trzyma się jak przyklejony do asfaltu. Włosi doskonale zestroili zawieszenie pod styl jazdy którym poruszać się będzie większość właścicieli TNT.
Motocykl trzyma się jak przyklejony do asfaltu. Włosi doskonale zestroili zawieszenie pod styl jazdy którym poruszać się będzie większość właścicieli TNT.
W porównaniu do ekstrawaganckiej reszty, zegary prezentują się raczej standardowo.
W porównaniu do ekstrawaganckiej reszty, zegary prezentują się raczej standardowo.
Trzycylindrowe rzędówki to nie tylko domena Triumpha. W Benelli jednostka rozwija 136 KM.
Trzycylindrowe rzędówki to nie tylko domena Triumpha. W Benelli jednostka rozwija 136 KM.
Hamulce stanowią jeden z podstawowych rozwiązań Brembo, ale skuteczność pozostaje na świetnym poziomie.
Hamulce stanowią jeden z podstawowych rozwiązań Brembo, ale skuteczność pozostaje na świetnym poziomie.
Przycisk TNT miał w teorii wywoływać eksplozję mocy, w praktyce nie czuć wyraźnych zmian.
Przycisk TNT miał w teorii wywoływać eksplozję mocy, w praktyce nie czuć wyraźnych zmian.
Wydech pod siedzeniem prezentowałby się super, gdyby nie ta mała wystająca rurka, kusząca aby chwycić brzeszczot i zrobić z nią porządek.
Wydech pod siedzeniem prezentowałby się super, gdyby nie ta mała wystająca rurka, kusząca aby chwycić brzeszczot i zrobić z nią porządek.
Wahacz, regulacja koła, felgi... w Benelli na każdym kroku widać dbałość o wygląd detali.
Wahacz, regulacja koła, felgi... w Benelli na każdym kroku widać dbałość o wygląd detali.

Włoskim motocyklom można zarzucić wiele, ale na pewno nie to, że są nijakie. Jeśli ktoś szuka motocykla, który wyróżnia się z tłumu i zwraca uwagę, to Benelli TNT 1130 jest właśnie dla niego.

 

Fabryka Benelli obchodzi w tym roku setną rocznicę powstania. Choć historia nie była dla tej marki łaskawa (fabryka została zniszczona, a w latach sześćdziesiątych Benelli mocno dotknęło załamanie na rynku jednośladów), przetrwała do dziś. W 2005 roku właścicielem Benelli został koncern QianJiang (posiadający również markę Keeway), ratując ją przed upadkiem.

 

Koło TNT 1130 nie można przejść obojętnie. Masywna sylwetka zwężająca się ku tyłowi, reflektor przypominający owadzie oczy czy wyeksponowany silnik sprawiają wrażenie, że mamy do czynienia z poważnym przeciwnikiem. Trzycylindrowa rzędówka obiecuje wiele i dopełnia obrazu mocno nietypowego motocykla. Co ciekawe, TNT 1130 wcale nie zostało zaprojektowane przez Włochów. Za design odpowiada Brytyjczyk Adrian Morton, który studiował z byłym już szefem biura projektowego Ducati, Pierrem Terblanchem.

 

Witajcie w krainie makaronu
Gdy siadamy za sterami żółtego cuda, od razu zaskakuje pozycja – na Benelli siedzi się w iście sportowym stylu. Na początku tylko dziwne wrażenie sprawia szeroka kierownica, która w połączeniu z wysoko umieszczonymi i odsuniętymi do tyłu podnóżkami burzy znany wszystkim sposób siedzenia na sportowym motocyklu. W Benelli prawie nigdzie nie widać oszczędności, niesłuszne wiec będą zarzuty o niskiej jakości narzuconej przez nowego właściciela. Pokaźny zbiornik paliwa „przedłużają” osłony chłodnic, zamontowane po obu stronach. Gdzieś z przodu, daleko pod kierownicą, znajdują się zegary. Poza klasycznymi wskaźnikami jak prędkość, obroty czy temperatura silnika, kryje się tam magiczny przycisk z napisem TNT. Jest to system, który w teorii ma uwalniać moc motocykla przez inne mapy zapłonu, ale w praktyce zmiana jest mało odczuwalna. Jeśli pierwszy raz mamy styczność z TNT, problem może stanowić znalezienie stacyjki; ukryta jest z przodu zbiornika paliwa, tuż przy samej ramie. Kluczyk na szczęście jest długi i otwierany jak nóż sprężynowy, niemniej jednak trzeba się trochę namęczyć, żeby wcelować nim do stacyjki.

 

Trochę kłopotów przy manewrowaniu sprawia długi promień skrętu, co jest dość nietypowe w nakedach. Bardziej spodziewałem się poręczności 600-tki niż muscle bike-a. Przez to manewrowanie po parkingu lub zawracanie w ciasnej ulicy może być utrudnione.

 

Potrójny fun
Po odpaleniu silnik wydaje z siebie dźwięki jak kilogram śrub wrzucony do pralki podczas wirowania. Nawet konstrukcje Triumpha, dla którego również charakterystyczny jest ten typ silnika, zdają się zachowywać bardziej cywilizowanie. Ale tak ma być! Trzycylindrówka Benelli to nie japońska, cicha i wychuchana jednostka. Seryjny tłumik zdecydowanie nie jest cichy i brzmi bardzo basowo.

 

Silnik ciągnie od samego dołu, a uśmiech na twarzy poszerza się wraz z rosnącymi obrotami. Przy 3000 obr./min Benelli ma już 90 ze swoich 117 Nm momentu obrotowego. Pełen szał! 7000 to granica, którą rzadko trzeba osiągać nawet przy dynamicznej jeździe. Mimo, że silnik nie wkręca się tak jak czterocylindrowe jednostki, dostęp do mocy na każde zawołanie załatwia sprawę. Cały układ zasilania i napędu ma, tak lubianą przez redakcję cechę bezpośredniości w działaniu. Zdecydowany obrót gazu i tylne koło próbuje nas wyprzedzać, podczas gdy przód pozostaje przy ziemi. To efekt przeniesienia masy na przednią oś. Nieco pochylona pozycja zachęca do szybkiego przemykania między samochodami i dynamicznego atakowania zakrętów. Do tego ułatwia osiągnięcie prędkości maksymalnej wynoszącej 230 km/h – to w zupełności wystarczy zwłaszcza na nieobudowanym sprzęcie.

 

Zawieszeniowe Al dente
Za pewne prowadzenie odpowiada klasyczny upside-down z przodu i centralny amortyzator zamocowany w systemie dźwigni do wahacza z tyłu. W wersji EVO przednie teleskopy mają możliwość pełnej regulacji; w zwykłym TNT możemy jedynie ustawić wstępne napięcie tylnej sprężyny. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – ilu z nas grzebie w zawieszeniu przed wyjazdem na miasto? Motocykl trzyma się jak przyklejony do asfaltu. Nawet przy pokonywaniu nierówności TNT nie próbuje wyrwać nam kierownicy z rąk i zapewnia stabilność prowadzenia. Najwyraźniej włosi doskonale zestroili podwozie do dynamicznej jazdy pod kierowcę o statystycznych europejskich gabarytach.

 

Hamulce to również żaden high-tech, a mimo to są skuteczne. Z przodu zamontowano czterotłoczkowe zaciski Brembo, uruchamiane zwykłą pompą diagonalną. Zestaw ten w połączeniu z seryjnymi przewodami w stalowym oplocie i tarczami o średnicy 320 mm sprawia, że zatrzymanie motocykla nie stanowi problemu.

 

Dość wysoko zamontowane podnóżki pozwalają zejść naprawdę nisko w zakrętach, których pokonywanie to czysta przyjemność. Masywne, kute półki i sztywna rama trzymają motocykl idealnie na obranej trasie. Motocykl, mimo sporej wagi, podczas jazdy jest poręczny. Manewrowanie w korku, po chwili przyzwyczajenia się do szerokiej kierownicy, nie sprawia większego kłopotu o ile będziemy uważać na wspomniany promień skrętu

 

Czy coś może pójść nie tak?
TNT produkowane jest od 2004 roku aż do teraz. Zmiany w modelach były raczej kosmetyczne i ograniczały się do malowania, lusterek oraz przemianowania na “Cafe Racer”. Silniki to od początku do końca własna konstrukcja firmy. Należą one do trwałych jednostek, niemniej jednak przez kilka lat borykały się z problemami. Często po rozgrzaniu aż do momentu włączenia wentylatorów motocykla nie dało się ponownie odpalić. Rozrusznik blokował się i szybko wykańczał akumulator. Fabryka uznawała gwarancję, ponieważ rozrusznik miał zbyt wysoki pobór prądu. Niestety, do Benelli nie można wsadzić akumulatora o większej pojemności z racji ekstremalnego wręcz upakowania wszystkich elementów. Również koło zębate nie wytrzymywało przeniesienia napędu ze startera i uszczelnienia pompy cieczy chłodzącej. Suche sprzęgło nie dzwoni może jak w Ducati, choć na pewno je słychać. Niestety, do obsługi dźwigni sprzęgła potrzeba silnej ręki.

 

Podsumowanie
Jeśli szukasz motocykla, który zdecydowanie wyróżnia się z tłumu, burzy wszelkie standardy i ma niespotykany desing, to Benelli TNT 1130 jest stworzony dla Ciebie. Ciężko znaleźć używane egzemplarze, a jedyny importer na Polskę, niestety, nowych nie sprowadza. Niemniej jednak warto poświęcić czas i poszukać go na własną rękę. TNT wyróżnia się z tłumu innych pojazdów jak biały punkt na czarnym tle. Nie sposób go nie zauważyć, a ciekawe spojrzenia innych upewniają nas, że motocykl jest wyjątkowy. Oczywiście życie to sztuka wyboru. Benelli nie jest pozbawione wad, ale decydując się na jego zakup kierować się będziecie sercem, nie rozumem.

Benelli TNT 1130 zdjęcia(zdjęć: 33)

Silnik
rzędowy, 3 cylindry
Pojemność
1130 ccm
Predkość maks.
230 km/h
Stopień spręż.
11,5:1
Moc
135 KM przy 9250 obr./min.
Maks. moment obrotowy
117 Nm przy 6750 obr./min.
Układ paliwowy
wtrysk paliwa
Chłodzenie
cieczą
Rama
połączona rurowa stalowa z elementami aluminium
Przednia opona
120/70-17
Tylna opona
190/50-17
Wysokość siedzenia
780 mm
Masa własna
199 kg
 
Komentarze użytkowników
(4)
29-12-2011 02:38
Andrzej Kuczmierowski
Jeździł, inaczej by nie pisał. Nie wiem gdzie widzisz zależność między jakimś przyciskiem a fajnością motocykla. Doczytałeś do końca?
23-12-2011 23:45
~daro
jezeli dla kogos przycisk i jego sposob wkomponowania w deskę rozdzielczą jest wyznacznikiem czy moto jest fajne czy nie to .......
A nieśmiało spytam: jeździł kolega na TNT czy nie?
19-12-2011 00:00
~miki
miałem przez dłuższy czas wersję cafe recer (trochę różnych dodatków) ten motocykl to połączenie Ducati, Triumpha, - pozycja jak w Ducaci czyli praktycznie nie widać zegarów, ani koło. Co powoduje że mamy odczucie jak by się leciało na kuli armatniej. Do tego silniczek tu nie trzeba szlifować tysięcy obrotów. Piękne moto. Polecam, a sewis mój był bezobsługowy zrobił blisko 20 tysięcy i bez żadnej naprawy. Gdyby nie kapelusznik jeszcze by u mnie śmigał
18-12-2011 15:00
refresh289
Po przeczytaniu artykułu i obejrzeniu wszystkich zdjęć przyznaję robi wrażenie pozytywne ale to cholernie rzadki gatunek na naszych drogach i pewnie nie tylko jedyne co oszpeca ten motocykl to ten cholerny guzik który wg redaktora nie daje praktycznie nic a na tle zegarów wygląda okropnie

PODOBNE TESTY

Yamaha MT-01 – agrrresor

Można polemizować na temat ewentualnego przerostu formy nad treścią, jednak jedno jest pewne - nawet w niebanalnym świecie motocykli MT-01 wyróżnia się z tłumu. MT-01 robi wrażenie już...
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/8
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms