Yamaha YZF 750 R. Motocykl totalnie nieciekawy z wyglądu, kanciasty, taki trochę kukuruźnik. Nie byłem nastawiony entuzjastycznie do tego modelu, kiedy zaczynałem nim jeździć. Wyglądał jakby projektowali go z ekierką w ręku. Jednak wbrew pozorom jest ciekawy, powiedziałbym nawet, że przełomowy w historii sportowych Yamah.
Model ten miał zastąpić legendarną FZ 750, jak również FZR 750. Świetność FZ 750, mimo genialnego silnika z pięcioma zaworami na cylinder, przybladła w latach 90., dlatego koncern musiał przedstawić nowy model w klasie 750. Inżynierowie Yamahy zabrali się do zadania z pełną powagą. Silnik o symbolu 0W01, wzięty z FZ 750, został gruntownie przekonstruowany. Zmieniono kąt zaworów ssących, co usprawniło zasysanie mieszanki paliwowo-powietrznej. Pojemność komory spalania zmniejszona została z 15,3 cm do 14,1 cm przy niezmienionych wymiarach zaworów – ssący 23 mm, wydechowy 24,5 mm. Wraz ze zmienionym kątem zaworów wydechowych i przekonstruowanym kształtem kolektora wydechowego zmiany te poprawiły wyraźnie proces spalania i wynik pracy silnika. Ciekawostką był zastosowany w układzie wydechowym 4w1 system EXUP (Exhaust Ultimate Power Vaive). Opracowany został przez inżynierów Yamahy i pozwalała wydusić z silnika do 20% więcej mocy. W układzie wylotowym umieszczono specjalny, obrotowy zawór sterowany procesorem, regulujący wylot gazów (EXUP). Wykorzystuje zjawisko rezonansu i poprawia pracę silnika w całym zakresie obrotów, dając efekt doładowania szczególnie na niskich obrotach.
Yamaha nie ma tendencji do przegrzewania się, nawet jadąc w korku. Odpowiedzialna za to jest chłodnica cieczy i dodatkowa oleju, umieszczona w strumieniu płynu chłodniczego. Ciekawym, a przy okazji bardzo ważnym elementem jest konstrukcja nośna motocykla. Całkowicie aluminiową ramę wykonano z profili ułożonych w konstrukcję nazwaną Deltabox. Ma niesamowitą sztywność, a przy tym bardzo niewiele waży. W motocyklu z tamtych lat był to prawdziwy przełom. Przy okazji rama jest rozbieralna, co ułatwia ewentualne naprawy powypadkowe, jak i serwis motocykla.
Wrażenia
Pozycja na YZF trochę mnie zaskoczyła. Motocykl jest bardzo zwarty, za to „kokpit” wygląda jak w małym samolocie. Pełen oldschool w sporcie z początku lat 90. Metalowe wsporniki owiewki, brak wypełnień przy zegarach, nisko położona kierownica – superbike z zeszłego wieku pełną gębą. Do tego małe, niewygodne siodełko oraz kanciasty bak. Z fajnych bajerów znajdziemy przełączanie na rezerwę, umieszczone w lewej owiewce przy zbiorniku; kranik jest, oczywiście, podciśnieniowy. Rozwiązanie bardzo wygodne, kiedy skończy się nam paliwo w czasie jazdy. Na szczęście, o rychłej wizycie na stacji informuje kontrolka ilości paliwa. Połówki kierownicy są bardzo blisko siebie, dając poczucie komfortu w prowadzeniu.
Jak na blisko 230 kilo wagi (przy pełnym zbiorniku) jest wg. mnie bardzo poręczna :)
z tymi motorami jest tylko jeden problem
mało części i trudno dostępne
Andrzej świetny tekst! lekko i przyjemnie się go czyta.