Choppery zawsze wydawały mi się totalnie niepraktycznymi motocyklami. Z jednej strony bardzo ładne, z drugiej niewygodne i mało użyteczne.
Kiedy po raz pierwszy siadałem na Yamahę Virago 1100, jedyne, o czym myślałem, to żeby tylko się nie przewrócić. Motocykl w idealnym stanie, właścicielka w nim zakochana – musiałem mocno uważać, żeby nic mu nie zrobić. Fatalne wrażenie od początku sprawiła na mnie mocno wygięta kierownica oraz podnóżki. Pozycja dziwna i mało komfortowa, ale może to kwestia przyzwyczajenia.
Trochę o silniku.
Geneza Yamahy XV 1100 Virago sięga lat 70., kiedy to zaprojektowany został jej silnik. Jego pierwsza wersja zamontowana była w modelu TR1, napędzanym łańcuchem, druga w XV 750 z napędem wałem. Oba wzbudziły sensację na IMFA w 1980 roku. Pierwszym modelem opartym o nowe rozwiązania był XV1000SE, wprowadzony w 1982 roku. W oczy rzucało się szczególnie eleganckie, czarne wykończenie ze złotymi dodatkami. Został nazwany Midnight Special, co tylko dodawało mu szyku. Na fali popularnych w latach 80. soft-chopperów wyróżniał się bardzo klasyczną linią oraz typowymi dla prawdziwych chopperów cechami – nisko umieszczoną kanapą, widlastym silnikiem i starannym wykonaniem. Dodatkowo, zgodnie z tradycją chopperów, zaprojektowano w nim zbiornik paliwa, wydechy, boczne pokrywy i kanapę. Cała linia była harmonijna i zwarta....niezawodne silniki, przyzwoita dynamika, klasyczna konstrukcja i cieszące oko wykonanie...
Model ten wygrywał w testach porównawczych z Hondą VF 1000 i Kawasaki Z1000LTD. Górował nad nimi podwoziem, hamulcami oraz stylistyką, która najbardziej zbliżona była do Harleya-Davidsona. Te cechy przejęła jego następczyni, XV 1100 z przydomkiem Virago. Jednak już w 1983 roku, kiedy japońska konkurencja wprowadziła typowe choppery w miejsce produkowanych dotychczas soft-chopperów, Yamaha nie wygrała już tak łatwo. W porównaniu z Suzuki VS750 i Kawasaki VN 750 wypadła dość blado. Virago oparła się modernizacjom aż do 1989 roku, kiedy powiększono zbiornik paliwa z 14,5 do 16 litrów i zwiększono pojemność skokową poprzez zwiększenie skoku tłoka.
W pierwszym kontakcie z Virago rzuciła mi się w oczy olbrzymia ilość chromowanych dodatków. Motocykl wręcz ocieka chromem. Może się to podobać, choć dla mnie tych ozdób jest zdecydowanie za dużo. To dodatkowo potęgowało mój strach przed jakąkolwiek wywrotką, choćby parkingową. A trzeba przyznać, że o to nie jest wcale trudno. Motocykl jest niesamowicie niestabilny, szczególnie podczas wolnej jazdy. Kiedy przeciskałem się w warszawskich korkach z pasażerką, miałem wrażenie, że ze chwilę przewrócimy się na jakiś samochód. Może to kwestia przyzwyczajenia, ale ja nie chciałbym przyzwyczajać się do takiego zachowania motocykla. Stresu podczas jazdy testowej dostarczała też kierownica. Fantazyjnie wygięta w „baranie rogi” utrudnia manewrowanie maszyną w ciasnych zaułkach, korku czy na parkingu. No ale przecież chopper nie jest stworzony do jazdy po mieście. Wyjeżdżam na dużą i mniej zatłoczoną ulicę. Tu jest zdecydowanie lepiej, nie ma denerwującego bujania, pozycja wydaje się jakby wygodniejsza.
Jak wyżej wspominaliście, nie ma moto bez wad... ale miłość potrafi wiele wybaczyć i "Babcia" zostanie ze mną do samego końca. Prędzej sprawię sobie drugi motocykl (BMW GS ???), niż ją sprzedam. I ten dźwięk... v-ka + tłumiki Lasera. Poezja dla uszu :-D
Reasumując - dobry klasyk za niewielkie pieniądze. Lepsza dwudziestoletnia Virażka od najnowszego Chińczyka.
Pozdrawiam
Na widok owych "kilogramów chromu" mojego Virago i skór z rzemieniami, faceci zatrzymują się a ich rozmarzony wzrok mówi – „ale fajnie, też bym tak chciał”... A co odważniejsi, na skrzyżowaniach uchylają szyby swoich puszek i przybijają piątkę.
Na widok waszych motocykli też tak reagują?
Chopper to synonim wolności! Jeżeli do czegoś można to porównać, to chyba tylko do jazdy konnej. I do tego nawiązuje pozycja jeźdźca, frędzle na manetkach, które imitują grzywę rumaka i ubiór zbliżony do cowboyskiego…
Jeżeli chodzi o osiągi i bezpieczeństwo w trasie, to proponuję się kiedyś tym przejechać. Przekonacie się, że silnik 1100 naprawdę nie ma się czego wstydzić. A jeżeli nadal jest Wam to za mało, to kupcie Vmax’a - z pojemności 1200ccm ma 145KM.
Choppera trzeba kochać. Nie dziwie się, że nie wszyscy to rozumieją. Tak jak ja nie rozumiem motocykli, które robią yyyy….YYYYY Mój robi „gul gul” i dla mnie to najpiękniejsza muzyka.
Pozdrawiam Wszystkich i życzę bezpiecznej jazdy!
Myślę,że jeśli będę stary i przestanie mnie kręcić szybka jazda po winklach- uderzę raczej w turystyczne enduro lub klasyczne nakedy a armaturę pozostawię hydraulikom ;)
Co do amortyzatorów skrętu i innych bajerów montowanych we współczesnych motocyklach – to owszem, są fajne, czynią jazdę bezpieczniejszą, ale jak spojrzeć na gołe dane typu moc i moment obrotowy, to wcale tak dużo się nie zmieniło od czasu Virago: najnowsza Yamaha XVS 950A Midnight Star ma 54KM przy 6000 obr/min i 77Nm przy 3000 obr/min. To chyba kapkę mniej niż nasza tytułowa bohaterka… Za to waga wzrosła do 278 kg. I co tu się dziwić, że po starcie spod świateł zostaje z tyłu? Pozdrawiam serdecznie. Cagney
Fajny tekst.
Do tego różne dziwięki dochodzące z silnika ;]. Poezja...
pzdr
X