załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

YAMAHA WR 250F – MAŁA WŚCIEKLIZNA - TESTY MOTOCYKI UŻYWANYCH

Yamaha WR 250F – mała wścieklizna

Michał Mastalski
OCENA REDAKCJI
8.0
To motocykl dla...
To motocykl dla wszystkich, którzy chcą zasmakować sportowej, szybkiej jazdy terenowej, ale też dla osób zaczynających zabawę z offroadem...

Od dawna w mojej głowie rodził się pomysł, aby pojeździć czymś zgoła odmiennym od enduraków, z którymi mam do czynienia na co dzień.

 

Liczyłem, że uda się pożyczyć do testów jakieś wyczynowe 450, jednak tegoroczna długa zima wystraszyła właścicieli i wszystkie motocykle stały na podnośnikach, czekając na pierwsze jaskółki i powiew wiosennego wiatru. Dzięki temu na mojej drodze pojawiła się znana wszystkim miłośnikom hard enduro, prawdopodobnie najbardziej popularna w naszym kraju w tym segmencie, WR250F z 2004 roku. Chęć obcowania z tą maszyną nie była szczytem moich marzeń, bo czegóż mógłbym się spodziewać po pojemności silnika zaledwie 250 cm3. Po kilkudziesięciu minutach jazdy stwierdziłem jednoznacznie – było warto! Yamaha wycisnęła ze mnie siódme poty i pokazała, że w tej zabawie nie chodzi wcale o pojemność, a jedynym ograniczeniem stają się nasze umiejętności.

 

Na pierwszy rzut oka

Ocena wyglądu motocykla stricte terenowego jest bardzo subiektywna; niewiele można napisać o walorach estetycznych takiego pojazdu. On ma po prostu jeździć – nie wyglądać.
 

Ćwiartka ze stajni trzech skrzyżowanych kamertonów, tradycyjnie już w niebieskiej kolorystyce, nie rzuca się w oczy niczym szczególnym. Ot, typowe hard enduro, minimalizm w każdym calu. Szczątkowe oświetlenie, brak zegarów i kontrolek, smukła sylwetka i wąskie, twarde jak bukowa deska siedzenie, wchodzące na zbiornik paliwa. Standardowa kierownica o stałej średnicy 22 mm jest na odpowiednim poziomie, jednak dla wyższych motocyklistów zalecam jej podniesienie. Osłony boczne wydają się przy całym motocyklu bardzo szerokie i obszerne. Skrywają pod sobą chłodnice, robiące wrażenie rybich skrzel, po jednej z każdej strony motocykla. Moją uwagę zwróciły rdzewiejące elementy ramy, mimo że testowany egzemplarz nie był sprowadzony z Wysp, a ze Stanów Zjednoczonych. Ruda pojawia się najszybciej na spodniej stronie ramy, przy podnóżkach oraz tam, gdzie wilgoć zatrzymuje się najdłużej. Wykonanie maszyny jest staranne, elementy są dopasowane. Ergonomia, jeśli można o czymś takim mówić w przypadku tego motocykla, jest dobra – ręce od razu trafiają na kierownicę, a nogi na podnóżki. Plastiki mają sporą możliwość wyginania się, jednak po przekroczeniu pewnej granicy pozostają na nich białe ślady. Na szczęście, nie pękają i w dalszym ciągu spełniają swoje funkcje.
 

Podchodząc do tego motocykla, mamy dziwne uczucie, że mamy do czynienia raczej z zabawką. Otrzęsiny zapewnia mi spojrzenie w dokumenty; tam w rubryce MOC widnieje zapis 42 KM (w zależności od wersji, europejskie modele były dławione nawet do 15 KM). Sporo jak na 250-tkę enduro, legitymującą się masą w stanie suchym 105,5 kg. Waga pojazdu i jego wyważenie to cechy, które dają nam pełną swobodę w terenie. Nie jest problemem podniesienie maszyny nawet w stanie skrajnego wyczerpania organizmu. Już podczas pierwszego kontaktu czuć, że prowadzenie małej Efki będzie łatwe dla przeciętnego amatora enduro. Siadając za sterami, od razu zauważamy dużą sztywność zawieszenia. Daje nam to wyraźnie do zrozumienia, że w tej maszynie nie ma kompromisów, a jej specyfika nie jest nastawiona na wygodę podróżowania, lecz na ostrą walkę w terenie. Wysokość siedziska jest znaczna – to prawie jeden metr, dlatego rajderzy o niskim wzroście powinni mieć się na baczności; podparcie nogą, stojąc nad koleiną, może przysporzyć nie lada problemów.
 

Aby myśleć o uruchomieniu silnika wuerki, musimy najpierw zajrzeć za kierownicę. Tam obok licznika przebiegu znajduje się wyłącznik zapłonu. Gotowość do pracy sygnalizuje czerwona dioda. W egzemplarzach późniejszych, zamiast analogowego licznika przebiegu, zastosowano podświetlany tripmaster. Brak jakiejkolwiek blokady, choćby kierownicy, podkreśla wyczynowy charakter tego motocykla – pierwsza osoba z ulicy może wsiąść i odjechać naszym maleństwem...

 
 
Silnik
czterosuwowy, jednocylindrowy, 5 zaworowy, DOHC, sucha miska olejowa
Pojemność
249 ccm
Stopień spręż.
12,5:1
Moc
15.2 KM (11.1kW) przy 7500obr/min – wersja zablokowana fabrycznie, open około 42KM przy 13.000 obr/min
Maks. moment obrotowy
21.6Nm przy 6000 obr/min
Układ paliwowy
gaźnik mechaniczny Keihin FCR MX 37
Chłodzenie
chłodzony cieczą
Skrzynia biegów
5 stopniowa manualana
Rama
stalowa zamknięta spawana z profili
Przednie zawieszenie
widelec odwrócony Kayaba 48mm, skok 300mm, pełna regulacja
Tylne zawieszenie
system monocross, amortyzator Kayba, skok 315mm, pełna regulacja
Przedni hamulec
dwutłoczkowy zacisk, tarcza 250mm
Tylny hamulec
jednotłoczkowy zacisk, tarcza 240mm
Przednia opona
90/90 – 21
Tylna opona
130/90 - 18
Długość/Wysokość
2165 / 827 mm
Wysokość siedzenia
998 mm
Masa własna
105.5 kg
Zbiornik paliwa
8 litrów (10 litrów wersja USA)
 
Komentarze użytkowników
(9)
07-08-2011 19:09
~
WWka jest super motocyklem. Jeżdżę na niej już 4 sezon i nigdy mnie nie rozczarowała. Jedynym ograniczeniem tego motocykla są umiejętności ridera :)
29-01-2010 22:30
~GROOD
Fajny tekst. Aż brakuje i to bardzo testu WR 250 R. R-ka jest lajtowa i przez to (tak jak DR-Z 400) najlepiej nadaje się dla przeciętnego zjadacza chliba. Ja dodam od siebie, że WR 250 F jest bardzo kosztowna w serwisowaniu *np. tytanowe zawory ze sprężynami to ok. 2600 zł z wymianą !), WR 250 R jest dlatego znacznie ciekawszym sprzętem (mniej problemowa w serwisie).

GROOD
18-07-2009 18:01
~dymo
Tylko ze husqwarna 250 to pewnie byla w dwusuwie wiec nie ma co porownywac. Z reszta wrki rządzą :) Dobry artykuł . pzdr
28-03-2009 13:41
~chiny gora
a ja mam chinskie enduro 150 cm 11 koni he he kupilem za 1150zl i smigam trasznie nawet 90 km/h czasami a zawieszenie ma twarde strasznie chinole przesadzili naklejki dam wr i tez bedzie hehe.
27-03-2009 12:36
// michur
Osobiscie smigam na drz 400 ... Drz w porownaniu do Wr to DZIAD i miekka serowa buleczka! to przeca calkowicie inne sprzety. Do czegos zupelnie innego. Zero porownan.
27-03-2009 08:24
~
Oczywiscie ze wr mocniejsze i szybsze ale dr-z trwalszy i tanszy w eksploatacji i to o wiele wiec zalezy kto co lubi i do czego ma to sluzyc.Test fajny tez pochwalam ale jako alternatywe dr-z tez test by sie przydal jako sprzet do szybkiej jazdy po bezdrozach bez aspiracji wyczynowych.
Jescze jedno nie dawno mialem huske wr 250 i yamaha przy niej to precel ale trwalosc nie ciekawa.
27-03-2009 01:09
~Yamaha WR fan
Co Ty gadasz, WR`ka to zupełnie inny sprzęt, Suzuki DRZ 400 to precel w porównaniu do tego szatana. Pozdrawiam redakcje, fajny test!
25-03-2009 23:14
~
Moze dr-z 400 40 koni ale trwaly sprzet!!!
24-03-2009 16:36
// michur
Taka WR to wariat....

Jak mawiaja chlopaki z US & A - ITS SO SICK SON !

A chlopaki z lokalnego podworka mawiaja:
" Panie cos w tej WR puka...ma pukac! Bedzie Pan zadowolony"

Test jak zawsze rewelacja!

PODOBNE TESTY

Yamaha XJ 600 N / Diversion - Pracownik GUS

Lata osiemdziesiąte charakteryzowały się dynamicznym rozwojem konstrukcji motocyklowych. Maszyny sportowe cechowały coraz lepsze osiągi, choppery stały się bardziej amerykańskie, wzorując...
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms