VFR to model, którego nikomu nie trzeba specjalnie opisywać. Wysoka trwałość, bardzo pochlebne opinie użytkowników i kilka klubów miłośników modelu mówią same za siebie.
Kiedy w latach 80. w Hondzie VF 1000R po raz pierwszy do przeniesienia napędu na wałki rozrządu zastosowano koła zębate, była to prawdziwa rewolucja. Rozwiązanie to w porównaniu do zawodnych i mało trwałych łańcuszków rozrządu jest niemal wieczne. Nie wymaga żadnej obsługi, a żywot tego mechanizmu kończy się wraz z żywotem całego silnika. Honda VFR, jako model, produkowana jest od 1986 roku. Przez 22 lata produkcji zdążyła zapracować na miano motocykla niemalże idealnego (fanatycy twierdzą, że gdyby miała napęd wałem, istotnie by takim była). VFR 750 była projektowana jako motocykl stricte sportowy. Z czasem wyszły na jaw świetne właściwości turystyczne. Trzeba przyznać, że to nie zmieniło się aż do teraz. VFR miała także ważny epizod sportowy. W klasie superbike pojemność silnika była ograniczona do 750 ccm, zatem w chwili debiutu VFR była motocyklem do ostrego ścigania się na torze.
W połowie lat 90. przestały, niestety, wystarczać jej wysoka jakość wykonania i niezwykle trwały silnik. Konkurencja w postaci GSXR 750 nie pozwalała VFR-ce dłużej utrzymać się w czołówce sportowych motocykli. Firma zdecydowała się „przemianować” model na typowo turystyczny, zwiększając przy tym pojemność do 781 ccm i zmieniając przydomek na 800. ...obecny model kontynuuje tradycję poprzednich...
Agresywna stylistyka, szczególnie w czarnej wersji, przykuwa uwagę. Motocykl wygląda na rasowego sporta. Że nie jest nim w istocie, przekonałem się już podczas pierwszej przejażdżki. Kiedy zająłem miejsce za kierownicą, dała się odczuć waga motocykla i dość wysoko umieszczony środek ciężkości. Dobra manewrowość przydała się na postoju, kiedy wyjeżdżałem z parkingu. Kluczyk, wskazówki zegarów budzą się do życia wraz ze światłami mijania. Sprzęgło, starter i czterocylindrowa V-ka odzywa się z miłym dla ucha warkotem. Moim pierwszym pozytywnym wrażeniem była pozycja za kierownicą. Zdecydowanie nie trzeba wisieć, zapierając się nadgarstkami o manetki. Sugeruje to turystyczne nastawienie motocykla.
Silnik żwawo wkręca się na obroty. Chciałem zobaczyć, ile prawdy jest w opiniach o denerwującym działaniu systemu V-TEC, toteż pierwsza wolniejsza prosta i wskazówka zbliża się do 7 tysięcy obrotów. Po przekroczeniu tej granicy słychać miłe warczenie i motocykl dostaje lekkiego kopa. Dźwięk dla mnie był niesamowicie agresywny i niespotykany w żadnym innym motocyklu. Nie wiem, na co można w tym wypadku narzekać – mi bardzo przypadło to do gustu. Oczywiście, kiedy balansujemy na granicy uruchomienia tego systemu, może to przeszkadzać, jednak nie ma aż takiego przyspieszenia czy szarpania, żeby uznać to za poważną wadę.
Motocykl jest poręczny i doskonale przyspiesza. Wyprzedzanie nie stanowi żadnego problemu, reakcja na gaz jest błyskawiczna. 110 KM i 86 Nm momentu daje niesamowitą radość z jazdy. VFR-ka zdrowo przyspiesza, dając komfort psychiczny podczas jazdy – nie trzeba jej wysoko kręcić, żeby sprawnie ruszyć spod świateł czy zebrać się do wyprzedzania. Osiągi i sposób oddawania mocy dają sporo frajdy podczas jazdy. Silnik V4 ma mocny dolny zakres obrotów, za to w górnym nie trzeba go bardzo kręcić. Jest przy tym bardzo elastyczny, nie ma potrzeby ciągłego mieszania biegami, jak w przypadku bardzo wysilonych sportów. Podczas szybszej jazdy może przeszkadzać dość skromna owiewka – nie za bardzo jest się za czym schować. Do tego motocykl jest raczej zwarty i mocne pochylenie może powodować spotkanie się szyby z szybką kasku. Nie jest to, oczywiście, dyskwalifikująca wada, niemniej ogranicza trochę sportowe zapędy kierowcy. Podnóżki umieszczone są bardzo komfortowo, bynajmniej nie z tyłu. Właśnie w pozycji za kierownicą widać bardziej turystyczne nastawienie VFR 800.
Co do czytelności wyświetlacza, to zupełnie się nie zgadzam. Jeden z lepiej rozwiązanych wyświetlaczy ciekłokrystalicznych w motocyklu ever. Nigdy nie miałem większych problemów z odczytaniem informacji, nawet w pełnym słońcu.
Jedynym minusem może być spalanie podczas jazdy miejskiej. Mi nie spada poniżej 9 litrów u innych osób co go mają wśród moich znajomych jest podobnie. Może gdybym jeździł dłuższe dystanse i nieco oszczędzał prawą rękę...
I najmniej istotny (choć sympatyczny) + to to, że pospolite CBR 600 zostaje na światłach nieco z tyłu - jednak co V-ka to V-ka ;)
na drugiej "nisko ...." co za bzdury
na polityka kłamcę się nadajesz ,weź się przejedź tym motocyklem a następnie pisz !
trochę mi przeszkadza ta szybka. Wyobrażam sobie mocny ruch klamki i pacnę w szybkę, jednocześnie jak się chce przyspieszyć ile powietrza dostaje w klatę i przy jakiej prędkości odczuwa się brak możliwości przyklejenia się do motoru.
nie jest napisane w jakich wersjach występuje, czy wszędzie jest abs, Dual-ABS, V-Tec, podgrzane manetki ?
Co jest największą wadą motocykla, na co trzeba uważać, jak wchodzi w zakręty itd.
sorki stary, ale dla mnie lejesz wodę.
musze przyznac ze jestem zakochana w tej maszynie dzieki mojemu facetowi komfort jazdy jest niesamowity
na dodatek dobrze pomyslano o komforcie jazdy dwuch osob
polecam do dalekich pogrozy we dwoje:)
Jeżdżę Vitkiem drugi sezon i nie do końca zgadzam się z autorem artykułu w kilku kwestiach:
1. W mojej ocenie silnik wcale nie jest taki elastyczny i niestety "mieszać biegami" trochę trzeba. Dynamicznie pojechać bez przekraczania tych 7tys. obrotów nie bardzo się da :) Wcześniej jeździłem większymi pojemnościami, więc może stąd mój brak zachwytu silnikiem.
2. Owiewka - ja mam 176cm wzrostu i jeździ mi się z fabryczną owiewką doskonale. Wg. mnie chroni tak jak trzeba nawet do prędkości 160-180 km/h. No ale jak napisałem - do osób wysokich bym się nie zaliczył...
3. Spalanie - większą cześć czasu na VFR spędzam w mieście gdzie pali 7-7,5l/100km. W trasie minimalne spalanie jakie osiągnąłem to ok. 5l/100km. To chyba nie tak dużo?
4. Wyświetlacz - wg. mnie ok. Prędkość wyświetlana jest dużymi cyframi, inne informacje mniejszymi, ale nadal spokojnie można je odczytać podczas jazdy. Nie zauważyłem też jakiegoś drastycznego spadku czytelności w słońcu.
Zgadzam się natomiast z autorem, że VFR ma dobre zawieszenie i bardzo pewnie się prowadzi. Kilkoma motocyklami miałem już okazję w życiu pojeździć i VFR tutaj wypada doskonale :)
Pozdrawiam
poza tym - to super uniwersalne moto...trochę sportowe, trochę turystyczne, duże możliwości obładowania, daje radę we dwoje i ma duży (~350 km) zasięg na zbiorniku...tylko na off-road wysiada...
...ale gdyby założyć kostkowe opony.... ;-))))
pozdrawiam
Generalnie artykul nieciekwy.
na 1-ej stronie artykułu jest mowa o "dość wysoko" umieszczonym środku ciężkości;
na 2-ej stronie artykułu autor wspomina o nisko położonym środku ciężkości.
Generalnie ciekawy artykuł.
Pozdrawiam