Jadąc na sesję kolejnego używanego motocykla, jeszcze nie wiedziałem jakiego rodzaju gratka mnie spotka. Bardziej przejmowałem się tym, że miałem niewiele czasu na te zdjęcia, tym bardziej, że od kilku dni pogoda była bardzo niesprzyjająca. Pomiędzy kolejnymi opadami deszczu występowały jedynie chwilowe, kilkunastominutowe przerwy. Było zimno i drętwawo.
Brzydkie światło dzienne tego popołudnia nie pozwalało się łudzić – jeśli motocykl sam się „nie obroni” dzięki swojej sylwetce, to zdjęcia wyjdą słabo. Dopiero kiedy stanąłem naprzeciw wielkiej przedniej lampy, zrozumiałem, że nie ma obaw. Wymowa zdjęć stała się po prostu mniej ważna, bo pewne rzeczy pozostaną i tak wyjątkowe bez względu na wszystko. Patrzyłem właśnie na Hondę CB 750 z 1978 roku, stojącą „na kapciu” w tylnej oponie. Sprzęt dla mnie szczególny nie tylko dlatego, że jest o rok starszy ode mnie. To zachowany w świetnej kondycji motocyklowy Boss z minionej epoki.
Żeby zrozumieć powagę sytuacji, należało nie tylko dopompować za pomocą pompki powietrza w dętce opony. Trzeba było się odprężyć, wczuć w nowy format, trochę pobujać w obłokach. Zapomnieć o internecie i cyfrowym świecie, gdzie prawie wszystko może stać się konsekwencją jednego naciśnięcia klawisza „enter” w komputerze. Atmosferę tego motocykla i jego czasów najlepiej oddaje jazda na nim. Najlepiej w majowe, sobotnie i ciepłe, a do tego bezwietrzne popołudnie. Nie musi być słonecznie; wystarczy pochmurne niebo i suchy asfalt. Kręta szosa zazwyczaj bywa wtedy pusta, zielona barwa przyrody szczególnie żywa, a odgłos rzędowej „czwórki” wyraźnie słyszalny w całej okolicy. Oprawą muzyczną dla tak sielskich warunków mógłby zostać liryczny utwór „The Ghost of Tom Joad” Bruce’a Springsteena.
Ale od początku. Ponad czterdzieści lat temu ten motocykl zmienił wszystko. Bo wyobraźmy sobie siebie w roli niejakiego pana Hondy. Jest rok 1968. Nasza firma istnieje od 20 lat i wkrótce stanie się największą fabryką motocykli na świecie. Płacimy podatki, ponosimy nakłady, budujemy tanie, małe pojazdy z silniczkami o niewielkiej pojemności, przeznaczone do dojazdów do pracy. W końcu nasza marka startuje i wygrywa w Mistrzostwach Świata dzięki swym egzotycznym, ale niesamowitym jednośladom. Najpierw wystawiamy w szranki pięciocylindrową 125-tkę RC149, kręcącą piekielne 21000 obr./min, a potem sześciocylindrową 250-tkę RC166 (zobaczcie, bo warto, na: http://www.youtube.com/watch?v=pAYcqSTVBY4).
W 1967 roku niejaki pan Hailwood zdobywa mistrzowski tytuł na czterocylindrowej, stosunkowo konwencjonalnej 500-tce RC181. Zaledwie 18 miesięcy później, gdy w 1969 roku człowiek ląduje na Księżycu, prezentujemy jeszcze nowszy i większy motocykl. Świat wstrzymuje oddech, gdy… wprowadzamy go do seryjnej produkcji i powszechnej sprzedaży. Dominujące dotychczas na rynku motocykle brytyjskie zostają w tyle pod względem stosunku jakości i własności użytkowych do ceny. Od tej pory już nic nie będzie takie samo jak dotychczas.
Miałem taki motocykl w 100% oryginał dużo włożyłem pracy w niego żeby jezdził poprawnie,wycieki które zostały podane jako wada da się usunąć i pierwszy raz słyszałem o wyginającym się wale? Byłem posiadaczem CB parę lat sprzedałem 2 lata temu i żałuje bo teraz wziął bym dwa razy tyle:P motocykl bezawaryjny w jezdzie nudny ALE nadrabia wyglądem i świetnie się prowadzi i na brak mocy nie ma co narzekać:) Artykuł rzeczywiście nudny niczego ciekawego nie można się tu doczytać.
07-08-2009 15:24
~Aster
Tekst fajny... ale "test motocykla używanego" z tego żaden. Wygląda to, jakby autor wytoczył motocykl przed garaż, pstryknął foty i schował moto do garażu bez przejechania choćby kilometra po czym napisał tekst. No może silnik odpalił. O właściwościach motocykla parę zdań, reszta to peany pochwalne nad Sevenką - a właściwie nad jej stylem. Ostatni akapit za to miażdży ;) Po przycięciu byłby to dobry wstęp do testu. A tak - 3 strony pitu pitu, sevenka jest fajna, sevenka jest ładna, sevenka jest cool. Tyle to widać ze zdjęć.
05-08-2009 23:54
~Michał Mastalski
Świetny tekst, rewelacyjny styl, przyjemny dla użytkownika artykuł o klasycznym motocyklu. Nie jest to typowy test bo mamy przecież do czynienia z niezwykłym, ponadczasowym motocyklem, którego nie użytkuje się na co dzień. Cb750 to historia więc nie ma co się rozwodzić nad skutecznością hamulców czy sposobie prowadzenia. To inna epoka dlatego podejście autora do tematu bardzo trafione.
03-08-2009 00:40
~Arti
Ja natomiast bardzo lubię artykuły pana Bartka Biesagi i zawsze z niecierpliwością czekam na kolejne, widziałem pod niektórymi testami na motogenie coś w stylu okiem użytkownika, skoro macie o tym modelu więcej info to może warto podesłać do redakcji?
01-08-2009 19:36
~Marcin
Bardzo słaby artykuł, żadnych konkretów, kilka kwiatków, stwierdzenia bez najmniejszego sensu.
29-07-2009 00:01
~track
Witam,
Troche informacji uzupelniajacych artykul mozna znalesc na http://en.wikipedia.org/wiki/Honda_CB750,
Pozdrawiam
Są takie motocykle, które przez wielu motocyklistów zostały zapomniane. Nie dlatego, że czegoś im brakowało, ale po prostu nie pojawiły się na rynku w odpowiednim momencie. Ja do takich...
Troche informacji uzupelniajacych artykul mozna znalesc na http://en.wikipedia.org/wiki/Honda_CB750,
Pozdrawiam