Skoro jesteśmy przy konstrukcji motocykla, warto wspomnieć o jego serwisie. Tutaj Honda po raz kolejny bardzo pozytywnie zaskakuje. Regulację zaworów producent przewidział co 24 tys. km, a wymianę oleju co 12 tys. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że CB 500 jest oszczędna dla portfela. Dokładając do tego niskie spalanie na poziomie 5,5 litra, co przy mocy odblokowanych wersji jest wynikiem niezłym, dostajemy ekonomiczny i uniwersalny motocykl.
Zasiadając za sterami CB, roślejsi kierowcy mogą poczuć się nieswojo. Bardzo wąska kierownica, dość szczupła sylwetka motocykla i nisko umieszczone siedzenie zdecydowanie skłaniają ku takiemu wrażeniu. Stanowczo najbardziej odczuwalna podczas jazdy jest właśnie szerokość kierownicy – wymusza nienaturalne ułożenie rąk, co przy dłuższej jeździe jest po prostu męczące. Dużą zaletą jest za to świetna manewrowość. Pod tym względem CB jest wręcz rewelacyjna – nawet w „gęstym korku” nie ma problemów, by sprawnie przebić się na pole position.
CB zrobiła na mnie od początku pozytywne wrażenie. Zblakło ono jedynie na chwilę po odpaleniu silnika. Trzeba pamiętać, że w starszych egzemplarzach lub po prostu tych z większym przebiegiem pojawia się wada łożyska wyciskowego sprzęgła. Objawia się to hałasem na wolnych obrotach, który jednak cichnie po wciśnięciu sprzęgła i wraz z rozgrzewaniem silnika.
Czysta przyjemność z jazdy
Rozgrzany silnik przyjemnie gwiżdże, tak więc ruszam. Motocykl jak na 500-tkę zaskakuje dynamiką, zachęca wręcz do przyspieszania i ciągłego mieszania biegami. Pokonywanie zakrętów to czysta przyjemność. Honda prowadzi się pewnie i skłania do głębszego składania się w łuki. Widać tu też wyraźną różnicę między nowszymi, a starszymi modelami – poprawione zawieszenie sprawuje się świetnie. Niestety, w starszych modelach przednie zawieszenie potrafi dobić przy jeździe po dziurach, a to do sympatycznych nie należy. No cóż, nie jest to enduro, ale mogłoby mieć odrobinę większy skok i twardsze sprężyny.
Hamulce także różnią się między starszymi, a późniejszymi wersjami. W PC 23 mamy tylny bębnowy i przedni hydrauliczny hamulec firmy Nissin. W następnych modelach zastosowano zdecydowanie lepsze pompy i zaciski Brembo oraz tylny hamulec tarczowy. Dla kogoś, kto jeździł starszą i nowszą wersją, różnica jest zauważalna – obie testowane maszyny miały przewody w stalowym oplocie i nowe klocki hamulcowe. Wyraźnie poprawiono również przednie zawieszenie, które nawet przy większych wybojach już nie dobija. Zostało to osiągnięte dzięki twardszym sprężynom i dłuższym dystansom w rurach nośnych.
Motocykl, jak na 500, jest bardzo zrywny i ochoczo rwie do przodu. Przy 6,5 tys. obr/min czuć wyraźne przyspieszenie. Z tłumika wydobywa się charakterystyczny gwizd, który nie jest może zbyt rasowy, ale brzmi przyjemnie i nie męczy podczas jazdy. Dużą zaletą motocykla jest jego manewrowość w korkach. W połączeniu z niezłą dynamiką, dostajemy idealny pojazd do poruszania się w miejskiej dżungli. Muszę tu wspomnieć, że wersja S ma nieco szerszą kierownicę od wersji gołej, nie przeszkadza ona jednak w miejskiej jeździe. Przełączniki rozmieszczone są intuicyjnie, na „desce rozdzielczej” mamy czytelny zestaw wskaźników – czujnik bocznej podstawki, obrotomierz i prędkościomierz, temperaturę silnika, kontrolki świateł oraz ciśnienia oleju.
- po pierwsze, to o czym już wspomniał Bartek - dla nowicjusza moto na pewno nie wydaje się małe, przeciwnie, starsze GSy (przed liftem) wyglądają przy CB "dziecinnie", CB jest przez bak jest raczej szeroka i masywna - bardziej przyrównałbym ją do Bandita 600;
- 5.5l/100 km to raczej wyższa granica spalania, w paraktyce zejście w trasie do 4.5 l/100 km jest niczym specjalnym;
- hałasujące sprzęgło nie ma żadnego związku z rocznikiem motocykla, co więcej - nie jest to żadne łożysko wyciskowe (nie wymieniać!), lecz sprężyny kosza sprzęgłowego (nie te dociskowe tarcz, lecz ułożone po okręgu w obudowie kosza). W zasadzie, taki znak rozpoznawczy Hondy - na przypadłość tą cierpią też takie sławy jak Africa Twin i CBR. Nie ma wpływu na działanie sprzęgła, ale skutecznie pogarsza samopoczucie kierowcy ;)
Powinno cichnąć w miarę rozgrzania silnika i po wciskaniu klamki sprzęgła.
- bzdury odnośnie zawieszeń słabych zawieszeń w starych rocznikach, od pierwszych lat CB wychodziły z progresywnymi sprężynami w przednim widelcu (chociaż ich długość rzeczywiście się zmieniała)
- oznaczenie PC23 - czego takiego w CB nie było, istnieją tylko PC26 i PC32
- "zdecydowanie lepsze pompy i zaciski Brembo" - mocno kontrowersyjne stwierdzenie, ale każdy inteligenty sam porówna co i jak, czy faktycznie są takie znowu "zdecydowanie" lepsze. Nissin do dziś dostarcza układy hamulcowe nawet do najlepszych motocykli Hondy. Co więcej, rozumiem, bęben z tyłu w starych rocznikach wygląda mało "cool". Fakty są takie - zablokuje koło bez problemu (nawet podczas jazdy z pasażerem), niemal całkowicie bezobsługowy, no i minus 3 kilogramy do masy własnej motocykla. (przy okazji - w danych technicznych zamieszczono masę wersji z bębnem z tyłu - te z tarczą ważą 173 kg.
- kolejny gafa w specyfikacji, gaźniki mają po 34 mm średnicy gardzieli, a nie 43 mm
I to chyba tyle. Poza tym brak zastrzeżeń, pozdrawiam!
Piszę to ponieważ uważam, że doświadczony motocyklista może mieć nieco subiektywne odczucia szczególnie jeśli na codzień porusza się większym motocylkem niż testowany.