Metro Plain Summer to klasyczne rękawice bez jakichkolwiek protektorów, czy innych „udziwnień”. Kilka wzmocnień na górze dłoni i podszycie zamszem od spodu - tak można by je w skrócie opisać. Jak już Metro zdążyło nas przyzwyczaić, dużym atutem jest cena – 95 zł.
Prostota nie musi być wadą, może być ogromnym atutem! Nie każdy chce żeby jego rękawice miały wszechobecny carbon, kevlar i odblaski z każdej strony. Tym bardziej motocykliści niedosiadający supersportów. Z myślą o takich osobach powstały rękawice Metro Plain Summer. Dzięki miękkiej, cienkiej skórze i braku twardych elementów zyskuje się na komforcie, jednak kosztem bezpieczeństwa.
Metro Plain Summer - komfortowo
Metro Plain Summer są naprawdę bardzo wygodne – to ich wielki plus! W najmniejszym stopniu nie krępują ruchów, nic nie uciska, a spód rękawicy jest tak miękki, że ledwo się go czuje. Do maksymalnego komfortu brakuje jedynie zewnętrznych szwów, jednak mi to nie przeszkadzało. Problemy mogą mieć osoby z wyjątkowo długimi palcami. Zakładany na kurtkę kołnierz mierzy 9 cm długości, a jego obwód to 31 cm. Umieszczone na wysokości nadgarstka zapięcie wyczerpuje temat regulacji. Szkoda, że zabrakło paska z rzepem, który opasałby kołnierz rękawicy.
Niestety Plain Summer mają kilka poważnych wad. Przede wszystkim ciężko jest je nazwać rękawicami motocyklowymi z prawdziwego zdarzenia, tzn. takimi, które mają zapewnić należyte bezpieczeństwo. Użyta do ich produkcji skóra jest niesamowicie cienka i z pewnością przekłada się to na wygodę, ale nie ma mowy o wystarczającym bezpieczeństwie.