Gdy na motocykl potrzebujemy spakować więcej rzeczy, z pomocą przychodzą nam tankbagi. Jednak niektórzy woleliby coś zacznie mniejszego albo wręcz przeciwnie – ogromną torbę z bocznymi sakwami, montowaną na tylnym siedzeniu. Metro oferuje takie akcesoria w dość niskiej cenie. Sprawdziliśmy czy faktycznie warto się nimi zainteresować.
Enduro i Classic
Na pierwszy ogień poszedł standardowy tankbag o nazwie Metro Enduro. Jest to prosta konstrukcja bez odpinanych modułów oraz bez możliwości wypięcia samego mapnika czy też innych gadżetów i udogodnień. Mimo to, mając kilka tankbagów, to właśnie ten brałem ze sobą najchętniej.
Można go nosić jako plecak albo mocować na baku, przy czym nie wymaga to demontażu szelek. Warstwa antypoślizgowa z magnesami i szelki są zapięte jednocześnie. Nie wszystkie tankbagi na to pozwalają, a jest to bardzo wygodne – nieraz jechałem gdzieś motocyklem z Metro na baku, a później, idąc pieszo, zarzucałem go na plecy. Co prawda, system nośny jest prymitywny do bólu – zwykłe dwa paski obszyte materiałem, ale przecież to nie plecak tylko tankbag. Owe paski można szybko zdemontować, trzymają się bowiem na zwykłych zatrzaskach (odpięcie ich nie jest jednak konieczne). Bardzo do gustu przypadł mi też kształt tej torby. Może i nie wygląda zachwycająco, ale za to jest tak wyprofilowana, że można do niej zmieścić standardowy kask integralny bez powiększania tankbaga. Generalnie torba ta do małych nie należy, ale do olbrzymów także – 11 l z możliwością powiększenia do 22 l. Jednak wspomniany kształt Metro pozwalał mi się spakować znacznie łatwiej niż standardowe, prostokątne torby. Są jednak także wady – poza, wspomnianą na początku artykułu, prostotą tego produktu (dla jednych wada, dla innych pewnie zaleta) irytować może pasek służący do dodatkowego przymocowania tankbaga w okolicach główki ramy. Pasek ten jest długi i nieprzewidziano miejsca, do którego można by go było schować. W efekcie trzeba go wpychać np. do bocznej kieszeni przez niedomknięty suwak...
W deszczu torba sprawdziła się dobrze; nie przemakała, mimo braku przeciwdeszczowego pokrowca. Gdzie natomiast sobie nie radziła? Na plecach przy dużych prędkościach unosiła się nad plecami, lewitując nad riderem... Dociągnięcie pasków na maksa pomagało, ale mimo to plecak był wtedy mało stabilny. Trzeba jednak pamiętać, że to tankbag a nie plecak i możliwość zakładania go na plecy ma być tylko dodatkiem.
Jeśli dla kogoś model Enduro jest za duży (np. ma motocykl z małym bakiem – Suzuki GS itp.) i przeszkadza mu wielka torba, to zamiast Enduro, może zakupić model Classic. Jak nazwa wskazuje, jest to klasyczny tankbak, również bez żadnych dodatków w postaci odpinanych kieszeni, regulowanych przegród etc.. Właściwie nie posiada żadnych kieszeni. Ma kształt prostokąta z owalnymi rogami i można go powiększyć nawet trzy razy. Wówczas okazuje się, że można tam zmieścić całkiem sporo rzeczy. Chociaż nie posiada żadnych dodatków (np. kieszonek), to – chyba jak każdy tankbag – jest wyposażony w mapnik. Ma także szelki, których można używać tak samo, jak w modelu Enduro.