OCENA REDAKCJI
6.3
O Marushinie 888 można...
O Marushinie 888 można powiedzieć, że jest "taki sobie. Niczym nie zachwyca i nie wyróżnia się na tle konkurencji.
Mimo że Marushin jest oficjalnie sprzedawany w Polsce, to wciąż mało osób kojarzy tę firmę. Do takiego stanu rzeczy na pewno przyczynił się brak reklamy i testów oraz uboga sieć dealerska. Da się jednak zauważyć, że zainteresowanie Marushinem rośnie. Nie pozostało nam więc nic innego, jak przetestować kaski tej firmy. Na pierwszy ogień poszedł integral Marushin 888. Jego cena oscyluje w granicach 880 zł.
Firma Marushin została założona w Japonii już w 1958 roku. Jednak ich kaski były przeznaczone wyłącznie na rynek japoński. Pod koniec lat osiemdziesiątych firmę wykupił Niemiec, Ullrich Holzhausen, i produkty Marushin wprowadzono na rynek również poza Krajem Kwitnącej Wiśni. W Polsce kaski tej marki są oficjalnie sprzedawane dopiero od niespełna trzech lat, a co za tym idzie, nie jest to u nas firma tak znana, jak np. Nolan, Shoei, Uvex czy HJC. Na szczęście, lista dealerów Marushina stale się powiększa, dzięki czemu ich produkty można zobaczyć na półkach coraz większej liczby sklepów.
Marushin 888
W zestawie z kaskiem znajduje się deflektor na nos i pokrowiec. Wyściółka jest w całości wypinana (mocowana na zatrzaskach); producent chwali się systemem m.a.r.o., który ma zapobiegać przemieszczaniu się jej. W praktyce wygląda to tak samo, jak u konkurencji. Opcjonalnie można dokupić trzynaście różnokolorowych wizjerów, w tym cztery fotochromatyczne (czyli takie, które przyciemniają się w zależności od tego, jak mocno świeci słońce). Do kupienia są również poduszki policzkowe różnych rozmiarów, zapasowe osłony wlotów powietrza, mechanizm zamykania wizjera i właściwie wszystko, co można znaleźć w kasku.
888 został wyposażony w najbezpieczniejsze zapięcie, czyli podwójne D (DD, 2D). Kolejnym plusem jest wizjer pokryty warstwą antifog – sprawuje się podobnie, jak u konkurencji, tzn. gorzej od pinlocka, ale wystarczająco dobrze (przynajmniej jeśli nie jeździ się zimą). Niestety, jak wszystkie warstwy antifog, także i ta w Marushinie z czasem staje się coraz słabsza aż w końcu trzeba zainwestować w szybę z pinlockiem lub dodatkowy antifog. Co ciekawe, akcesoryjna lustrzanka, którą mieliśmy w trakcie testów, nie posiadała warstwy chroniącej przed parowaniem.
Deflektor na nos jest w zestawie, jednak odgrywa tylko rolę wizualną – nie ma takiej różnicy w charakterystyce wentylacji, jak np. w kaskach HJC.