Wentylacja
Wentylację rozbudowano i dość poważnie zmieniono w porównaniu do poprzedniego modelu. Na szczęce tradycyjnie znajdziemy wlot powietrza, kierujący jego strumień na wizjer. Niewiarygodnie skutecznie odparowuje szybę i dodatkowo kieruje miły podmuch wiatru na twarz; schładza ją w gorące dni, nie jest to uciążliwe, a powietrze nie uderza punktowo. To chyba najlepszy szczękowy wlot powietrza, jaki do tej pory spotkałem w kaskach. Na dodatek naprawdę widać różnicę między pozycją otwartą a zamkniętą, czego w innych kaskach często się nie zauważa. Tutaj już po chwili od otwarcia nawiewu czujemy, że działa. Jedynym minusem jest wyraźnie zwiększony poziom głośności po jego uchyleniu.
W części czołowej znajdują się dwa wloty podobne do tych w XR-1000, które zostały przekonstruowane i dzięki temu są wydajniejsze. Zamknięcia są przesuwane i posiadają trzy pozycje (otwarta, otwarta w połowie oraz w całości). Ich obsługa w rękawicach nie jest problematyczna, chyba że chcemy ustawić je w środkowej pozycji otwarcia – niemal nie da się w nią trafić.
Najwięcej zmieniło się w tylnej części skorupy – zintegrowany ze spoilerem wlot zastąpiły cztery indywidualnie regulowane wywietrzniki, a spoiler jest obecnie po prostu profilem skorupy. Tylne otwory na początku jazdy są bardzo wielką tajemnicą, a przynajmniej mi sporo czasu zajęło, aby je okiełznać i dopasować ustawienia i ich skuteczność do warunków jazdy. Jakie są moje spostrzeżenia? Otóż przy niskich, miejskich prędkościach i na niektórych pojazdach (np. maxi skuterach) nie czuć różnicy między ustawieniami tylnych wylotów. Gdy lecimy szybciej mniej osłoniętym sprzętem przy otwartych wlotach czołowych i skrajnych tylnych, wewnątrz czuć zdecydowanie największy przeciąg. Z przodu, na naszym czole, bardzo mocno czuć, że chłodne powietrze wpada do środka skorupy, a tył skutecznie usuwa gorące. Gdy dodatkowo otworzymy drugą parę tylnych wlotów (tę bliżej środka kasku), z tyłu głowy czuć zdecydowanie intensywniejsze pozbywanie się ciepła, jednak nawiew na czoło jest dużo delikatniejszy. W obu pozycjach wpadające powietrze dotyka głowy na większej powierzchni, nie punktowo – bardzo dobrze. Gdy zamkniemy wszystkie cztery tylne wyloty, powietrze cyrkuluje przez całą skorupę i jest usuwane na jej dole z tyłu – takie ustawienie nie powoduje zbyt wielkiej cyrkulacji.
Ogólnie rzecz ujmując, wentylacja zasługuje na miano bardzo skutecznej i, co najważniejsze, nie powodującej nadmiernego hałasu wewnątrz skorupy. Faktycznie czujemy, że nasza głowa jest wentylowana, a nie tylko chłodzona czy brutalnie atakowana przez powietrze dostające się do kasku.
Kask na głowie, a więc jazda!
Na wstępie akapitu wrócę do kwestii masy – czuć, że jest większa zarówno gdy mamy hełm na głowie, jak i w rękach. Niby 100 g to zaledwie masa tabliczki czekolady, a jednak różnica jest odczuwalna. Pociesza fakt, że dzięki świetnej aerodynamice kasku jego masa nie obciąża szyi.
Nowa skorupa Shoei XR-1100 zachowuje się wzorowo podczas radosnego nawijania kolejnych kilometrów. Zachowuje stabilność nawet przy wysokich prędkościach, nie drży, nie „buja się” na boki, nie odnosimy wrażenia, że zsuwa nam się z głowy. Panuje po prostu totalny spokój. Skorupa nie stawia dużych oporów bocznych, a gdy obracamy głowę, nie czuć silnego „parcia” na nią – jest OK!