Utika
Utika to firma znana już na naszym rynku od kilku lat, stanowi w naszym zestawieniu reprezentanta tzw. średniej półki i tak właśnie w teście wypada. Co ciekawe, dzięki sporej liczbie ściągaczy (przy nadgarstkach, kostce oraz duży przy pasie), kombinezon bardzo łatwo sam dopasowywał się do ciała. Wyposażenie bardzo przypomina to z Adrenaliny, z tą małą różnicą, że wspomniana siatka wszyta jest na całej powierzchni. Poza tym w Utice znajdziemy dwie niewodoszczelne kieszenie i sporą liczbę odblaskowych wstawek. Żółto – czarna kolorystyka sprawia, że na drodze będziemy bardzo dobrze widoczni.
Alpinestars
W oczy od razu rzuca się różnica w zastosowanych materiałach. Wilgoć na Alpinestarsie łączy się w większe krople i natychmiast spływa, co zresztą można z łatwością zauważyć na zdjęciach. Miękki kołnierz przy szyi, suwak przy nogawce, regulacja rękawów i nogawek za pomocą rzepów oraz dwie w pełni wodoszczelne kieszenie na udach to główne atuty tego produktu. Swoją drogą naprawdę byłem zdziwiony czemu jedynie Alpinestars oferuje jakiekolwiek zabezpieczone przed wodą miejsce na schowanie telefonu i dokumentów. Ładna, stonowana kolorystyka sprawia, że nie mamy oporów estetycznych przed pokazaniem się światu w takim wdzianku. Alpinestars niewątpliwie najlepiej leżał na kombinezonie, najłatwiej też było go dopasować do sylwetki. Dzięki przemyślanemu krojowi i przedłużonym nogawkom, po zajęciu miejsca za kierownicą materiał nie podnosił się do połowy łydki, co zdarzało się u opisywanych wcześniej konkurentów.
Podsumowanie
OK, teraz już wiecie co do zaoferowania mają poszczególne produkty dostępne na naszym rynku. Jakie jest więc moje ogólne zdanie o kombinezonach przeciwdeszczowych? Przede wszystkim rozczarowałem się trudnością, z jaką przychodzi nałożenie tego ustrojstwa na siebie. Gdyby nie pomoc reszty redakcji, najprawdopodobniej skończyłoby się rozdartą nogawką, tudzież zwichniętą kostką. Trudno sobie wyobrazić sprawne zakładanie tego ustrojstwa, gdy właśnie nadciąga ogromna ulewa… Suma summarum w środku i tak miałem mokro, a jakże! Od potu. Widzieliście kiedyś gościa uprawiającego jogę w skórzanym kombinezonie i ortalionową siatką na głowie? No właśnie, chyba byłem pionierem. Poza tym moje obawy o efekt „worka po kartoflach” niestety, sprawdziły się. Wszystkie kombinezony mniej lub bardziej furkotały na wietrze.
Trzeba jednak przyznać, że zarówno podczas naszej próby wody w myjni, jak i przy okazji prawdziwego deszczu, żaden z kombinezonów nie puścił. Mając przed sobą wizję wielogodzinnej jazdy przy niesprzyjającej pogodzie zaczynasz dostrzegać sens całego zamieszania. Jeżeli jeszcze przed wyjazdem możesz na spokojnie się w ten „worek” zapakować, oszczędzając sobie masy nerwów przy zakładaniu, możesz się okazać całkiem szczęśliwym użytkownikiem.
Ceny:
- Alpinestars: 444 zł
- Adrenaline: 172 zł
- Utika: 163 zł
Za użyczenie ubrań do testu dziękujemy firmie Liberty Motors.
Morał z tej bajki taki: nie wszystko co najdroższe oferuje najwyższą jakość.
Ktoś może wie jak wypada do tego testu DAINESE HOGAN ?
Gdybyś czytał dokładnie, z pewnością zauważyłbyś, tu cytat:
Trzeba jednak przyznać, że zarówno podczas naszej próby wody w myjni, jak i przy okazji prawdziwego deszczu, żaden z kombinezonów nie puścił.