Alpinestars Winter Balaclava

Alpinestars – jakość sama w sobie. Chyba mało kto nie słyszał o tej firmie. Wiele osób kojarzy ją z high-endowymi akcesoriami – wysokiej jakości kombinezony, buty i rękawice są domeną tej marki. Po kominiarce z logiem gwiazdy „Alpiny” spodziewałem się naprawdę porządnego produktu. Cena sugeruje, że jakościowo ta kominiarka jest w samej czołówce – ok. 140 zł to już spora kwota.
Jej wygląd przyciąga uwagę – wszechobecne czerwone szwy od razu rzucają się w oczy. Kominiarka ta zasłania membraną także usta oraz nos. Wielki kołnierz, który jest symetryczny – zarówno z przodu, jak i z tyłu ma taką samą wielkość. Ramiona również są przykryte kołnierzem, co jest rzadkością. Pod tym względem ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Ta część kołnierza, która znajduje się pod kurtką posiada ocieplenie z polaru. Kominiarka „właściwa” jest wykonana z cienkiego, rozciągliwego materiału. Rozmiar jest uniwersalny, ale osobom, których wielkość głowy jest mniejsza niż „M”, nie będzie idealnie przylegała do twarzy.
To, co już na wstępie mnie rozczarowało, to bardzo oszczędne stosowanie membrany – posiada ją jedynie część kołnierza. Element zakrywający szyję jest jej całkowicie pozbawiony! Co więcej, nie ma tam nawet żadnego ocieplającego materiału. Mamy więc do czynienia z kominiarką, która, przynajmniej teoretycznie, wszystko świetnie osłania poza tym, co w tej chwili jest dla nas najważniejsze…
Praktyka
Jak się okazało w praktyce, przy niskich temperaturach kominiarka Alpinestars Winter Balaclava zawiodła. Jak już wcześniej wspominałem, na szyi, która jest najbardziej narażona na podmuchy wiatru, zamiast membrany zastosowano bardzo cienki materiał. Dzięki temu zimą założenie pod testowaną kominiarkę zwykłego kołnierza staje się koniecznością. Co prawda można starać się podciągnąć membranę z klatki piersiowej jak najwyżej, żeby zakryła szyję, jednak nie przyniesie to zamierzonego efektu – powierzchnia przewiewnego materiału jest zbyt duża. Na uszach znajdują się panele siatkowe. Takie rozwiązanie może być wadą, jeśli jeździsz w kasku z bardzo dobrą wentylacją (siatkę na uszach stosuje się raczej w modelach letnich, a nie zimowych). W klatkę piersiową nie jest zimno – w tym miejscu kołnierz sprawdza się bardzo dobrze. Gruby polar grzeje jak należy, a ze względu na rozmiar kołnierza nie ma mowy, żeby niechcący „wyskoczył” spod kurtki np. w trakcie kręcenia głową na skrzyżowaniu (niestety, w wielu produktach konkurencji jest to dokuczliwe).
To, co mi najbardziej przypadło do gustu w kominiarce Alpinestarsa, to jej krój. Wycięcie na nos rozwiązano w taki sposób, żeby wydychane powietrze skierowane było od razu poza kominiarkę (a nie tak jak np. w testowanej kominiarce Oxforda lub Cold Killers – na twarz), ale jednocześnie cały nos i usta pozostają zakryte. Zaletą jest też możliwość szybkiego ściągnięcia kominiarki w taki sposób, jak ściąga się kaptur (nie trzeba za każdym razem odpinać kurtki i wyciągać kołnierza). Nie zaliczam tego jednak do plusów, ponieważ po jakimś czasie od takiego ściągania puściły czarne szwy znajdujące się na wysokości oczu.
Wykonanie, które na początku wydawało się świetne, jak się okazuje, stoi na średnim poziomie – czerwone szwy po starciu z licznymi rzepami kombinezonu czy rękawic zaczynają prezentować się co najwyżej średnio. Logo Alpinestars również z biegiem czasu mocno się zniszczyło. Jeśli często ściągasz kominiarkę zsuwając ją na szyję, to, jak już wspomniałem, mogą puszczać szwy.
Podsumowanie
Przez brak membrany na szyi kominiarka nie spełnia w pełni swojej funkcji – w prawdziwie zimową pogodę i tak będzie trzeba zakładać dodatkowy kołnierz. Do tego trzeba unikać wkładania jej do kasku razem z rękawicami – rzepy są jej wielkim wrogiem! Odniosłem wrażenie, że to produkt nadający się bardziej pod kaski crossowe – twarz jest rewelacyjnie osłonięta. Gdyby na szyi znalazła się membrana, to Alpinestars Winter Balaclava byłaby bardzo dobrą kominiarką, ale w obecnej wersji nie spełnia swojego zadania.
Plusy:
– świetnie zakrywa nos i usta,
– długi i szeroki kołnierz, zakrywający także ramiona.
Minusy:
– brak membrany na szyi,
– uniwersalny rozmiar, nieco zbyt duży na głowy o rozmiarze mniejszym niż M,
– szwy bardzo nie lubią rzepów,
– kiepski stosunek jakości do ceny.
Przy czym z pola minusowego jako minus nie traktuje faktu iz skrapla sie wydychane powietrze bo po prostu oddycham nosem i jakos nie mam z tym klopotow, ale zjawisko wystepuje i nie musi sie podobac, dla mnie to nie problem.
Za krotka z tylu to juz powazny blad i tez mi to przeszkadza, trzeba starannie zakladac ja na glowe i mocno scigac do tylu a kolniez z kortki mocno w gore, wtedy nie podwiewa az tak bardzo.
Stosunek jakosc/cena zdecydowanie jest wart podkreslenia, ja jezdze w tej kominiarce caly sezon (poza zima) i sprawdza sie rewelacyjnie w upalne dni, chlodnie wieczory i poranki.
o zbyt krótkim kołnierzu nie wspomnę, bo mimo iż mam kurtkę tekstylną ze stójką, to i tak wiatr non stop hula pod kurtką, bo kominiarka dynda na wierzchu :/ Ogólnie nie polecam.
pozdrawiam
Ma ktoś z Was bielizne termoaktywną? chodzi mi o gatki na lato, żeby je pod spodnie motocyklowe nosić(bo dzinsy a na to spodnir moto to już za dużo). możecie polecić jakieś dobre firmy/modele ??