Na system wentylacji składają się regulowane wloty powietrza na szczęce i w centralnym punkcie kasku oraz wloty i wyloty powietrza schowane pod spojlerem. Dzięki temu, zarówno podczas normalnego użytkowania, jak i jazdy torowej nasza głowa nie ma szansy się zagotować. Extreme posiada jeden z najskuteczniejszych systemów wentylacji – nie najlepszy, gdyż w mojej subiektywnej opinii delikatnie wyprzedza go pod tym względem również testowany przez nas, torowy Shoei X-Spirit. Trzeba jednak przyznać, że było to okupione nieco wyższym poziomem hałasu wewnątrz kasku. Oczywiście, nie myślcie, że pisząc to, miałem na myśli, iż ten model Suomy jest cichym kaskiem. Zalecamy jazdę w stoperach.
Wrażenia z jazdy
Extreme, co warte podkreślenia zważywszy na charakter kasku, rozpieszcza nas (przynajmniej chwilowym) komfortem. Podczas zakładania nigdy nie miałem wrażenia obrywania uszu, a wyściółka z Alcantary jest delikatna dla skóry i miła w dotyku.
Wspomniana wcześniej niespotykana szyba wizjera wymaga chwili dla przyzwyczajenia wzroku z powodu innego koloru, ale po chwili dociera do nas, że jest wprost rewelacyjna! Ile razy plułeś sobie w brodę, że za dnia razi Cię słońce, a jeżeli już dokupisz drugi czarny wizjer, to nocą czujesz się jak dziecko we mgle? Do tego wożenie obu wizjerów przy sobie jest upierdliwe. Patent Suomiego rozwiązuje ten problem, bo refleksy świetlne są rzeczywiście odbijane, przy czym nie ogranicza to w niczym naszej percepcji o zmroku. Jest to też jedyny wizjer, z jakim spotkałem się do tej pory, który za sprawą ułatwionego spływania deszczu oraz rzeczywiście skutecznego fabrycznego antifoga dzielnie radzi sobie w niepogodę.
Teraz najważniejsze. Jeżeli jesteś szczęśliwym posiadaczem sportowego motocykla, którym jeździsz na co dzień, czasem nawet kilka godzin dziennie to... zapomnij o tym kasku! Mimo dobrze dobranego rozmiaru, materiał wewnętrzny i tak bardzo ściśle obejmuje naszą głowę, co przestaje cieszyć doskonałym trzymaniem kasku, a zaczyna denerwować narastającym bólem głowy. Po prostu jest to konstrukcja torowa, która musi się trzymać na rozpędzonej głowie właściciela w każdych warunkach. Jeżeli zatem nie jesteś zawodnikiem lub nie korzystasz z motocykla na zasadzie „przyciskam czerwony guzik i w tym momencie odpala mi się tryb nieśmiertelności, pędzę na złamanie karku po czym po godzinie robię przerwę”, to dużo lepszym wyborem będzie opisywany wcześniej Vandal. Każdy wyciskający siódme poty z motocykla, będzie tym kaskiem zachwycony.
Podsumowanie
Jak wspomniałem na początku, Suomy Extreme to bardzo udany garnek, posiadający wydajną wentylację, unikatową szybę wizjera oraz doskonałe dopasowanie do głowy. Jeżeli starasz się regularnie wpadać na tor wyścigowy lub dynamicznie korzystasz z motocykla na krótkich dystansach, to jest to dobra oferta dla Ciebie.
Zaletą dla estetów są jedne z najładniejszych malowań, jakie dane mi było oglądać. Do wyboru mamy żywe, wielokolorowe grafiki oraz kilka replik zawodników.
Denerwujący może być natomiast system wymiany szyby, który wymaga od nas odchylenia przy użyciu dołączonego narzędzia bocznej maskownicy wizjera. Poza tym dziwić może solidność przełącznika głównego nawiewu, który jakością wykonania być może pasuje do kasku za 200 zł, ale nie do takiego za ponad 10 razy tyle.
Kasku do testów użyczyła firma POLand POSITION