Wizjer w tym kasku ma mechanizm ukryty pod zaślepkami. Żeby wyciągnąć szybkę należy ściągnąć zaślepki (trzymają się na trzech zatrzaskach), następnie przekręcasz i wyciągasz zawleczkę – wizjer zdemontowany. Nie potrzeba do tego żadnych narzędzi. Jeśli szyba nie dolega idealnie do uszczelki to możesz wyregulować położenie mechanizmu. Jest on zamontowany na trzech śrubach, z czego odkręcenie jednej wymaga wcześniejszego zdemontowania wizjera. Sam mechanizm działa sprawnie i pozwala na położenie wizjera w pięciu pozycjach. Jak już wcześniej wspominałem od wewnątrz znajduje się warstwa antifog. Jest bardzo delikatna więc podczas mycia trzeba się z nią ostrożnie obchodzić.
Na początku wspominałem, że Defender, zaraz po założeniu, wydawał się wyjątkowo wygodnym kaskiem – to prawda. Jednak po dłuższych przelotach komfort zdecydowanie spadał – poduszki mimo iż zdawały się idealnie opasać uszy, to jednak nieco uciskały. Możliwe że po prostu garnek nie pasuje na moją głowę tak dobrze jak inne kaski i inni nie będą mieli problemów z wygodą, więc nie zaliczam tego na minus.
Aerodynamika
A co to takiego? Aerodynamika jest największą bolączką Suomy Defendera. Specjalnie poświęciłem jej osobny akapit, ponieważ przez cały okres testowania kasku, to właśnie aerodynamika najbardziej dokuczała. Nie chodzi tylko o zwykłe opory powietrza. Defender ma tendencje do wpadania w turbulencje – drobne wibracje zaczynają się już przy 120-140 km/h. Wraz ze wzrostem prędkości coraz mniej czuć wibracje, a coraz bardziej standardowe objawy, czyli parcie powietrza na czoło, a właściwie na cały przód. Jazda w Defenderze skutecznie odbierała mi chęci do szybkiego przemieszczania się – ciągłe chowanie się za owiewką nie jest wygodne. Jazda ze sporymi prędkościami jest możliwa, ale na dłuższą metę wyjątkowo męczy. Dodatkowo Defender jest kiepsko wytłumiony, ale nie na tyle żeby było to uciążliwe.
Podsumowanie
Stosunek ceny do jakości, w przypadku testowanego garnka, jest bardziej niż słaby. Aerodynamika potrafi być naprawdę uciążliwa. Kolejna wada to brak w pełni wypinanej wyściółki. Byłby to dobry kask do jazdy skuterem, jednak skuterzyści zazwyczaj celują w całkiem inną półkę cenową. Może też się sprawdzić jako typowo miejski kask, ale tutaj górują szczękowce. Poza tym w swoim przedziale cenowym Defender ma bardzo dużą konkurencję, która nieraz oferuje więcej i to za sporo niższą cenę.
Plusy:
Lekki (1350 gram) i dobrze wyważony
Minusy:
- Fatalna aerodynamika,
- niewypinana górna wyściółka,
- głośny,
- kiepski stosunek cena/jakość.
Testowany kask dostarczył nam importer - firma POLand POSITION.
Gdy nadeszły wilgotne i zimne dni we wrześniu niestety często trzeba było jechać z delikatnie uchyloną szybką, by widoczność była jako taka :/
Poza tym kask lekki choć nie należy do cichych.Mój pierwszy kask na skuter kosztował mnie 200zł (Naxa) i był cichy i wygodniejszy.Niestety zaś ciężki.