Dobry nawiew to też zasługa wypinanej membrany – po jej zdemontowaniu więcej powietrza jest w stanie dostać się pod spodnie. Ściągana membrana jest zbawienna podczas upałów – jeśli jej nie zdemontujesz, to będzie gorąco i można się bardzo szybko spocić. Różnica między jazdą z membraną, a bez niej jest odczuwalna już po pierwszych kilku minutach – śmiało można jeździć nawet w największe upały, chociaż podczas postoju i tak może być gorąco.
No tak, ale w deszczową pogodę membrana jest konieczna. Jak sobie wtedy radzi? Na niedalekich trasach albo podczas niezbyt mocnego deszczu nie trzeba się martwić, że przemoknie. Gorzej, jeśli ulewa jest naprawdę konkretna… Niestety, podczas mocnego deszczu spodnie przemokły na całej długości. Szkoda, bo nieprzemakalność to ważny aspekt w tekstyliach.
Zarówno membrana, jak i podpinka ocieplająca mocowane są do spodni na suwakach – jeden u góry i po jednym w każdej nogawce. Niestety, membrana na samym dole nogawek jest zbyt ciasna i założenie spodni na buty staje się niewygodne. Odpięcie pionowego suwaka, którym można poszerzyć nogawki robiąc z nich „dzwony” nie zdaje egzaminu, bo mimo że spodnie na dole zrobią się szerokie, to membrana w środku i tak swojego obwodu nie zwiększy. Dobrze jest też przytrzymać ją tak, aby nie podwinęła się do góry, kiedy zahaczy o but. Właściwie można to uznać za największe niedociągnięcie spodni Melville.
Co jeszcze? To, czy NanoTex faktycznie nadaje niesamowitą odporność na wszelkie zabrudzenia i plamy, zostało sprawdzone już w teście kurtki Melville Pro (która również była wykonana z NanoTexu). Zarówno setki owadów, jak i rozlany sok czy kawa nie robią na NanoTexie wrażenia. W przypadku kurtki konieczne jednak było czyszczenie elementów skórzanych. Spodnie Melville nie posiadają skórzanych wstawek i mimo że nie były czyszczone ani razu (!), to nie ma na nich żadnych zabrudzeń. Jednak spodnie zawsze są mniej narażone niż kurtka – te kilka robaczków, które rozbije się na kolanach, to nic w porównaniu z setkami, które giną rozbryzgane na kurtce.
Protektory
Na temat protektorów nie będę się rozpisywał, gdyż są to te same ochraniacze (Sas-Tec), które zostały dokładnie opisane przy okazji testu kurtki Modeka Melville Pro. Ochrona kolan jest bardzo dobra, natomiast na udach protektory są dość cienkie, tak jak, niestety, w niemal wszystkich spodniach. Osobiście wolałbym, żeby producenci używali nieco grubszych ochraniaczy, które zapewniałyby lepszą amortyzację podczas uderzenia o asfalt. Co bardzo ważne, w przypadku spodni nie było problemów z łamaniem się protektorów – do tej pory są w jednym kawałku (podczas testu kurtki Melville Pro, protektory Sas-Tec łamały się w miejscu zginania łokcia – przyp.). Kieszenie, w których znajdują się ochraniacze są dobrze uszyte, protektory nie pływają w nich tylko cały czas trzymają się na swoim miejscu.
Podsumowanie
Spodnie Modeka Melville to dobry produkt, który sprawdza się zarówno latem, jak i wtedy, kiedy na drzewach nie ma już żadnych liści. Wypinana membrana jest ogromną zaletą, szkoda jednak, że nie daje sobie rady podczas jazdy w ostrym deszczu. Poza jednym niedociągnięciem, jakim jest mocowanie membrany w nogawkach, Melville można uznać za bardzo dopracowane spodnie, które powinny bez problemu służyć przez wiele lat. Gdyby postawić testowany egzemplarz obok sztuki prosto z salonu, to nie sposób byłoby poznać które z nich są używane, a zapewniam, że po takim przebiegu to raczej niespotykane. Mam nadzieję, że producent postanowi wydać też wersję Melville Pro, tak jak zrobił to w przypadku kurtki. Gdyby dodać skórzane wstawki na kolanach i udach, zastąpić Raissę inną membraną i poprawić jej mocowanie, to powstałby produkt niemal idealny.
Plusy:
– wypinana membrana,
– skuteczna wentylacja.
Minusy:
– niepraktyczne mocowanie membrany,
– przemaka podczas mocnego deszczu.
Testowane spodnie dostarczył nam importer – firma ZKS Piekielnik.