Na barkach znajdują się przyszyte na stałe do kurtki plastiki. Natomiast protektory zarówno te na barkach, jak i chroniące łokcie oraz plecy można demontować. Nie licząc pleców, są to popularne żółto-czarne, półtwarde ochraniacze CE (EN 1621-1), pakowane do niemal wszystkich tańszych ciuchów motocyklowych. Pomiędzy protektorami a skórą znajduje się jeszcze nieco miękkiej gąbki. Inaczej sprawa wygląda z protektorami w spodniach. Na biodrach i kolanach są te same protektory, co w kurtce, jednak kolana posiadają dodatkowy ochraniacz, który spełnia te same normy, lecz jest inaczej skonstruowany. Takie samo rozwiązanie zastosowano w kombinezonie Spyke Dragon, który został przez nas przetestowany w ubiegłym sezonie. Metro chciało podpatrzeć, niestety, wyszło znacznie gorzej niż w Spyke. Poza tym protektor powoduje pewne problemy. Skóra kombinezonu przeciera się na kolanach, ponieważ ochraniacz posiada z zewnętrznej strony odstające krawędzie. Jeśli ktoś ma nawyk sprawdzania poziomu oleju przed każdą jazdą, to dość szybko na kolanach pojawią się obtarte linie (widać to na naszych zdjęciach). Poza tym protektory nie chronią piszczeli aż po ochraniacze z butów. Niestety, w tej półce cenowej to norma, która, mam nadzieję, w końcu ulegnie zmianie.
Spodnie, podobnie jak kurtka, posiadają elementy ze streczu. Standardowo są to łydki i krok. Strecz ten nie został jednak poprowadzony zbyt pomysłowo, przez co nie wpływa znacznie na lepsze dopasowanie się kombinezonu do ciała. Krój kombinezonu raczej nie sprzyja szczupłym osobom (przypomina Spyke), natomiast od np. Alpinestars, 4SR, Berika czy Arlen Nessa jest zauważalnie szerszy.
Jak się w tym jeździ?
Jak to się mówi, "szału nie ma", ale źle też nie jest. Po ubraniu kombinezonu pierwsze, co się rzuca w oczy, to... brak miejsca na dokumenty! Nie ma tam ŻADNEJ kieszeni. Gdyby to był kombinezon torowy, to OK, zrozumiałbym. Ale w tym przypadku?! Za to duży minus. Neoprenowych wykończeń tutaj nie uświadczymy (zdziwiłbym się, gdyby przy takiej cenie było inaczej), ale kołnierz z tyłu został wykonany z materiału. Teoretycznie powinno być wygodniej, w praktyce materiału jest za mało i skóra może obcierać niezasłoniętą kominiarką szyję (tak było w moim przypadku). Poza tym było raczej OK. Atrakcji w stylu samoodpinającego się suwaka, prujących się szwów itp. w testowanym egzemplarzu nie uświadczyłem. Komfort w Metro był najwyżej średni, ale za taką cenę nie uważam, żeby było źle.
Podsumowanie
Metro Racing jest daleki od doskonałości – wycierająca się na kolanach skóra, protektory niezabezpieczające tak, jak w rasowych kombinezonach, nie do końca spełniający swoje zadanie strecz – to tylko część wad. Trzeba jednak pamiętać o jego cenie i o tym, że za taką kwotę, niestety, ciężko będzie znaleźć coś lepszego.
Minusy:
– przecierająca się na kolanach skóra,
– kiepsko poprowadzony strecz,
– brak jakichkolwiek kieszeni,
– nieosłonięta piszczel.