Wizjer
W Shoei XR-1100 zastosowano zupełnie nowy wizjer o oznaczeniu CW-1. Szyba jest większa niż u poprzednika, zapewnia dużo lepszą widoczność zarówno do przodu (głównie, gdy patrzymy w dół i do góry), jak i na boki. Po pierwszej przymiarce miałem wrażenie, że to raczej szyba autobusu aniżeli wizjer w kasku. Dodatkowo pinlock został znacznie powiększony – wypełnia cały wizjer (na górze nie widzimy nawet jego brzegu) i nie koliduje z polem widzenia; sprawia wrażenie, jakby go nie było, jakbyśmy patrzyli przez pojedynczą szybkę. Jedyne miejsca, gdzie go widzimy, to jego boki. Oczywiście, spełnia swoje zadanie bardzo dobrze; nie zdarza się, aby podczas jazdy wnętrze wizjera parowało.
Ponadto w Shoei XR-1100 mamy do czynienia z nowym mechanizmem otwierania wizjera, który działa bardzo sprawnie. Ciekawostką jest fakt, że szyba pracuje niejako w dwóch płaszczyznach – otwiera się i zamyka do góry i do dołu, a także „dociskana” jest do skorupy hełmu, aby minimalizować szczeliny i nie dopuszczać, by między wizjer a uszczelkę wdzierało się powietrze. Wizjer solidnie trzyma się na swoim miejscu. Nie da się go otworzyć lekkim ruchem ręki, więc nie ma mowy o tym, by nam go podwiewało. Dodatkowo możemy zablokować jego otwarcie dźwigienką umieszczoną z lewej strony kasku (co w tym przypadku jest zbędne, bo i tak nie otworzy się nam sam z siebie – sprawdziliśmy to przy prędkości do 250 km/h na torze), a także minimalnie uchylić (a w zasadzie rozszczelnić) szybę do jazdy po mieście. Ta przydatna funkcja, moim zdaniem, nie jest zbyt dopracowana – wizjer rozszczelnia się głównie z jednej strony i trochę za mało. Daje to efekty dodatkowego odparowania szyby i zwiększonego dostępu powietrza przy jeździe z bardzo niskimi prędkościami, ale osobiście wolałbym, by wizjer podnosił się bardziej. Otwarcie szyby na „pierwszy ząbek” jest z kolei zbyt duże. Sądzę że „city position” powinna być gdzieś pomiędzy tymi dwoma wartościami. Gdy wizjer jest otwarty, nie ma szansy, by sam się zamknął, np. przy gwałtownym ruchu głową w dół. Mechanizm jest trwały i trzyma szybę w takiej pozycji, w jakiej ją ustawiliśmy.
Wnętrze
Wyściółkę kasku wykonano z takiego samego materiału, co w innych Shoeiach – jest dość przyjemna w dotyku, ale nie zachwyca. Wprawdzie spotyka się dużo milsze materiały wewnątrz kasków, ale na ten specjalnie nie można narzekać. W poprzednich modelach odpowiadała mi ona, jednak chyba dojrzałem do stwierdzenia, że wolałbym delikatniejszą. Miałem nadzieję, że producent pójdzie o krok do przodu i zastosuje lepszy materiał, bowiem nie ma tu ani coolmaxu, ani tkaniny antyalergicznej. Jedyny plus to wysoka trwałość wnętrza.
Cała wyściółka jest wyjmowana (środek, policzki, paski) i nadaje się do prania w pralce. To świetnie, bo Shoei XR-1000 nie miał takiej możliwości, co było jego gigantycznym minusem. Policzki zostały zintegrowane z bocznymi dolnymi kołnierzami i, niestety, mają tendencję do wypinania się w tylnej części kasku przy delikatnym pociągnięciu (czasem podczas zdejmowania, gdy kask jest ciasno dopasowany). Nie owijając w bawełnę, wkurzało mnie to!
We wnętrzu nowego dziecka Shoeia wygospodarowano więcej miejsca na uszy w związku z czym poziom komfortu dla nich jest o niebo lepszy niż w „tysiącu” – nie muszę już za każdym razem wkładać palca między kask a głowę i poprawiać swoich uszek (a nie mam ich specjalnie dużych ;-) ). Dodatkowo znalazła się przestrzeń na interkom. Komfort wyraźnie wzrósł również za sprawą zwiększonej odległości szczęki kasku od twarzy motocyklisty. W poprzednim modelu niektórzy po prostu bezpośrednio dotykali kasku ustami, a w moim przypadku wystarczyło zrobić „dzióbek” (jak tatuś zrobi dzióbek to nie ma… ;-) ). W kasku Shoei XR-1100 jest dużo więcej miejsca. Sama szczęka jest również większa, bardziej masywna i znacznie lepiej chroni. O ile w XR-1000 mój podbródek nie był osłonięty, to w XR-1100 chowa się za szczęką i nie jest atakowany przez wiatr. Dodatkowo gdy założymy akcesoryjną „bródkę”, doświadczamy niesamowitego komfortu – jest po prostu świetnie! Podbródek jest osłonięty, jest ciszej i cieplej – bardzo dobrze, że Shoei postanowił dorzucić w cenie ten gadżet.