Buty Metro Racing mają być tanią wersją sportowego obuwia motocyklowego. Kosztują niecałe 400 zł, więc stanowią jedną z tańszych propozycji. Jak to często z akcesoriami motocyklowymi bywa, jeden produkt sprzedaje wiele firm (pod swoją marką). Podobnie jest w tym przypadku – Ozone, Can i kilka innych firm ma ten model butów w swojej ofercie.
Tego czy Ozone Darth Road, Can Racing albo też bardzo podobne do nich Held Merlin i pozostałe kopie SIDI Vertebra są identycznej jakości, jak Metro Racing, nie mieliśmy możliwości sprawdzić. Najprawdopodobniej jednak to dokładnie te same buty, różniące się jedynie ceną i kilkoma detalami.
Wspomniałem o Sidi Vertebra; to buty, które w tej chwili są już niedostępne (zastąpiła je seria Vertigo). Były one wyraźną inspiracją dla osoby, która projektowała ich chiński odpowiednik...
Podstawowe elementy Metro Racing to protektor piszczeli, przykręcany dwiema śrubami slider, wzmocnienie po zewnętrznej stronie kostki i ochraniacz na pięcie. Jest też plastikowe wzmocnienie na łydce, które umożliwia regulację obwodu buta (niestety, w bardzo ograniczonym zakresie).
Membrana
Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego do tych najtańszych butów PRAWIE ZAWSZE pakuje się membranę. Jaką? Jak najtańszą, oczywiście. Reszta się nie liczy. Ważne żeby była. Po co? Nie ma żadnego logicznego uzasadnienia. Membrana w Metro kończy się na takiej wysokości, że przy odrobinie pecha woda będzie spływała do wnętrza buta. Kiedy jest zimno, nie utrzymuje ciepła, latem natomiast w butach jest gorąco. Pozostał jeszcze jeden powód, dla którego można montować membranę – MARKETING... Dużo osób jest przekonanych, że membrana to taki magiczny materiał, który ma masę zalet i żadnych wad, a producenci tę niewiedzę wykorzystują do promocji swoich produktów.
Jazda
Już chwilę po założeniu tych butów ciężko nie zauważyć, że nie mają żadnego wyprofilowania na kostki. Po prostu but uciska to miejsce, a ze względu na plastikowy element po zewnętrznej stronie raczej niewiele da się z tym fantem zrobić. Trochę można rozciągnąć, ale... no właśnie... tylko trochę. Denerwujące jest też rzepowe zapięcie. Otóż rzep poprowadzono na całej wysokości buta. Podczas ruszania nogą to miejsce jest znacznie sztywniejsze, niż być powinno. Firma Sidi, na której wzorowane są Metro Racing, już dawno zrezygnowała z takiego rozwiązania i w nowszych modelach rzep jest tylko w górnej części buta. Wspomniane wcześniej wady membrany również przeszkadzają. Gdyby z niej zrezygnowano, wyszłoby to tylko na dobre.
Podeszwa nie jest zbyt twarda, więc nie utrudnia chodzenia, jednak cały dzień w tych butach potrafi zmęczyć nogi. Wzmocnienie pięty przed jej zmiażdżeniem raczej nie uchroni; pięta jest usztywniona, ale nie umywa się to do rozwiązań stosowanych w najlepszych butach. Pamiętajmy jednak, że to obuwie za niespełna 400 zł i jak na tą cenę źle nie jest.
Eksploatacja
Spodziewałem się, że Metro Racing zaczną się rozlatywać już po pierwszych kilometrach. Okazało się jednak, że wykonane są porządnie i nic nie odpada, szwy nie puszczają, a podeszwa wciąż jest na swoim miejscu. Po prostu żadnych problemów! Czytając w Internecie opinie użytkowników tego obuwia, da się zauważyć, że sporo zależy od trafionego egzemplarza; jedne bowiem nie sprawiają kłopotów, zaś inne, niestety, tak. W ostateczności pozostaje gwarancja, jednak – jak już wspomniałem – testowy egzemplarz nie przysporzył nawet najmniejszych problemów.
Podsumowanie
Metro Racing to nieprzemyślane buty, którym wiele brakuje do prawdziwego obuwia na motocykle sportowe. Jednak mimo że tanie buty zazwyczaj szybko się rozlatują, testowany egzemplarz okazał się solidny, co należy uznać za dobry znak. Stosunek ceny do jakości jest niezły, więc jeśli kupno droższych butów nie wchodzi w grę, to Metro Racing mogą być dobrym wyborem.
Minusy:
– brak wyprofilowania na kostki,
– membrana,
– rzep na całej wysokości buta.
Testowane obuwie dostarczył nam producent - firma Metro.
Użytkuję je już trzeci sezon i jak za takie pieniądze(dałem 350zł), to bardzo dobry wybór.
Nie odnotowałem żadnych problemów związanych z uwieraniem butów w okolicach kostek. Może troszeczkę ciężko w nie wskoczyć, ale później jest dobrze. Regulacja w łydce ma odpowiedni zakres, ale pod warunkiem, że nie wkładamy spodni w buty. Podoba mi się miękka podeszwa i przyjemne "dmuchane" wkładki w środku butów. Moim zdaniem nadają się dla tych, którzy po zejściu z motocykla lubią jeszcze połazić po okolicy.
Nie odczuwam żadnego dyskomfortu latem. W chłodne, jesienne dni spisują się dobrze. Ogólnie w Roleffach wnętrze jest dosyć przyzwoite i po trzech sezonach nie widać po nim praktycznie żadnego zużycia.
Niestety te buty, intensywnie eksploatowane, po dwóch sezonach zaczynają tracić swoje właściwości wodoodporne - na początku rewelacja.
Komplet ochraniaczy jest i przy wypadku bardzo się przydały.
Wewnętrzny rzep do zapinania butów nie przeszkadzał mi, do momentu kiedy zmieniłem motocykl :)
Obecnie zaczepiam nim o ramę, co czasami wkurza mnie przy zmianie biegów.
Ogólnie polecam te buty, ale po przeczytaniu tego testu wnioskuję, że jest spora różnica w wykonaniu pomiędzy butami Metro, a np. Held czy Roleff
Podsumowując - uważam, że to bardzo dobry but, wart swej ceny.
KOSTKA MNIE PRZEZ PÓŁ ROKU po jeździe tak napierniczała, że to jest szok a głupi sprzedawca nie chciał uznać reklamacji.
Buty strasznie przemakają, większość egzemplarzy rozlatuje się przed sprzedażą - szczególnie wymienne ochraniacze (czasem nawet dokręcić ich się nie da porządnie)
Nie da się do nich włożyć nic. Ledwo jeansy się mieszczą. Mało wygodne
MOJE BYŁY SZYTE 3 RAZY w przeciągu 5 miesięcy w ramach gwarancji!
Siatka na goleniu od środka strasznie podrażnia gołą skórę.
NIE POLECAM ogólnie.
4,8 to za dużo.
Ja bym dodal:
- ze mozan ich uzywac jako buty sportowo-turystyczne zamiast innych
- posiadaja jednak pelny zesatw ochraniaczy (piszczel, pieta, slizgacz)
- dobry stosunek jakosc/cena (o ktorym wspominasz)
Moim zdaniem ocena 4.8 jest jednak zanizona!
Od siebie dodam ze te buty sa jeszcze dostepne pod markami:
- Outstars Force
- Red Coyote