Nigdy nie byłem zwolennikiem sportowych motocykli Hondy. Sam nie wiem dlaczego. W sumie w MŚ robiły furorę i zamiatały wszystko, tyle że tylko te mocno stuningowane. Kiedyś nawet Janusz Oskaldowicz, zakochany w Yamasze, stwierdził, że Honda taka zła nie jest, ładnie się prowadzi, ale worek pesos potrzebny jest, aby toto jechało. Tak w sumie działo się do ubiegłego sezonu, kiedy to światło dzienne ujrzał nowy model Fireblade. Aż się złapałem za głowę, kiedy po raz pierwszy spojrzałem w skośne reflektory tego dziwadła. Cholera, komuś podobał się pyszczek 1098, ale postanowił go spłaszczyć i połączyć z totalnie filigranowym zadupkiem. Dobra, jak wygląda, tak wygląda, ważne, jak jeździ.
Uwielbiam telefony od Mateusza, kiedy zagaja: „Cześć, masz czas?”. Wiem dokładnie, że jest wtedy jakaś robota, ba, przyjemna robota do wykonania. I tak było tym razem. Info dodatkowe: 2 x 1000, 2 x Honda, 2 x Fireblade. Dobra, Mateusz, namówiłeś mnie! Sprawdź pełen test motocykli Honda CBR 1000 RR vs CBR 1000 RR C-ABS.