OCEŃ GALERIĘ
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5kliknij i przesuń wskaźnik
Dzień powrotu nadszedł nieubłaganie. W sobotę o godzinie 9.00 wyruszyliśmy w stronę Polski, korzystając już z autostrady. W trakcie podróży zatrzymywaliśmy się jedynie na tankowanie i kawę. Do tempa jazdy najbardziej pasuje „Paranoid” z repertuaru Black Sabbath i to w wersji Pawła Kukiza.
Po 1250 km o godzinie 3.15 w nocy wszedłem do swojego pokoju. Pozostali nieco wcześniej, bo dzieli nas jakieś 50 km. Jak dotąd była to najbardziej udana wyprawa, której głównym atutem okazało się przemieszczanie, a nie pobyt w jednym miejscu. Na koniec dodam, że przejechaliśmy jakieś 4500 km, wlewając do baku około 190 l benzyny.