OCEŃ GALERIĘ
Pielgrzymka do Mekki, cz. 4kliknij i przesuń wskaźnik
– Mówiłem, że przywieziemy pogodę ze sobą? – Remek entuzjastycznie witał nowy dzień. Akurat siedzieliśmy na balkonie, kobiety przygotowywały śniadanie. Pod nami znajdował się gąszcz budynków. Uliczką przechadzał się pop w pełnym stroju. Rozmawiał przez telefon. Na jednym z tarasów dwie dziewczyny szykowały się do opalania. A my leniwie się przeciągaliśmy, podziwiając morze i czarne góry na horyzoncie.