|
Autor
|
Wiadomość
|
|
Skąd: Wrocław
|
Dodano: 2008-01-02 15:50:14
Od samego początku jak zacząłem jeździć motocyklem intryguje mnie sprawa zakupu pierwszego motocykla.
Ja kupiłem jako pierwszy kawe 6tke z 99 roku i było to pare lat temu.
Jakoś żyje i pierwszym motocyklem nie miałem w zasadzie dzwona.
A mówią, że lepiej zacząć słabym sprzętem.
Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
Konrad "Kacper" Kamiński
#143
WSM RACING TEAM
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
Skąd: Lublin
|
Dodano: 2008-01-02 17:02:38
Eeee,ja to zaczynałem od Jawy 50 Mustang i Simsona ze skrzynia 4...Pierwszy raz Jawką udało mi sie ruszyć jak jeszcze żadną nogą ziemi nie dotykałem...
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
Skąd: Barwy Ścierwa
|
Dodano: 2008-01-03 12:07:16
W sumie chyba zalezy od osoby. Prawdziwa motocyklowa przygode zaczynalem od klasyka - suzuki gn 400 z 81 roku. Dla mnie to byl mul, moj brat na nim zaliczyl glebe. Jesli ktos ma wyczucie, olej w glowie - spokojnie moze zaczynac nawet od 600-tki. Dziwie sie ludziom co na pierwszy bike biora "sportowe litry" czy wielkopojemnosciowe choppery. Przeciez nawet 600 moze poniesc takiego delikwenta. Wg mnie optymalna droga to: jakies 500 na pierwszy sezon, zrobione na nim kilkanascie tysiecy kilometrow, a potem juz mozna myslec... ;)
(...)
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: się bierze kadencja doskonała?!
|
Dodano: 2008-01-03 14:32:04
Mnie się na pierwsze moto marzy Kawa GPZ 500/500S. Nawet się "przymierzałem" do jednej sztuki i przy moim 190 cm wzrostu daje radę... Teraz "tylko kwit zrobić" i druga połowę przekonać ;>
Edytowany 1 razy
(Ostatnio: 2008-01-03 14:36:31).
Life planned out before my birth, nothing could I say
Had no chance to see myself, molded day by day
Looking back I realize, nothing have I done
Left to die with only friend
Alone I clench my gun
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
|
Dodano: 2008-01-03 15:46:53
U mnie pierwszym motocyklem będzie Hornet albo Bandit 600ccm. Jestem dość rozważną osobą i zawsze gdy zaczynam czymś jeździć to robię to wolno i rozważnie, dlatego chciałbym zacząć od takich sprzętów. Wierzę, że manetka nie będzie mnie kusiła :P
Oczywiście najlepiej jest kupić sobie jakiś mały motocykl np. GS500 i na nim się nauczyć jeździć, ale nie każdego jest stać żeby kupić małe moto, nauczyć się nim jeździć a potem kupić coś większego i w międzyczasie „bujać” się ze sprzedażą w/w GS500.
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
Skąd: Warszawa
|
Dodano: 2008-01-03 21:33:28
Tutaj nie ma reguły, że na 500ccm jeden się nie zabije, a na 600 już tak. Za to moim zdaniem dobrą szkołą jest dmuchanie na zimne i wybieranie motocykla na chłodno, nie mówiąc że "wypadki: to nie dla mnie".
Można sobie zrobić krzywdę na wszystkim... Ja jestem zdecydowanie za słabszymi motocyklami na początek.
Jeśli już 600, to nie sportowy, a coś słabszego w stylu FZ6 Fazer (mi się tym fajnie jeździło).
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
Skąd: Lublin
|
Dodano: 2008-01-04 14:28:12
Przypomne ze przy okazji mojej pierwszej samodzielnej przejazdzki w zyciu motocyklem....to była odrazu pierwsza gleba ktora zakonczyła sie po kilku metrach....:)
Edytowany 1 razy
(Ostatnio: 2008-01-04 14:28:38).
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
Skąd: Tychy
|
Dodano: 2008-01-05 22:25:22
Ja słyszałam, że najlepszym wyborem na pierwszy motocykl jest GS 500, ja bym osobiście chciała zacząć od jakiejś 250. ale są osoby, które od razu wskakuja na 750 i nie zaliczaja dzwona. To zalezy od wzrostu, i umiejetnosci utrzymania maszyny a takze tego co sie ma w głowie:)
...bo kocham szybkość...
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: stąd (Warszawa) :)
|
Dodano: 2008-01-06 05:29:23
Również od tego, kto Ci się "trafi" na drodze. To także od innych uczestników "wspaniałych" krajowych autostrad zależy na czym zaliczysz glebę i w jakich okolicznościach. Moja pierwsza moto gleba miała miejsce jeszcze na kursie :) Zimą jeździło się w podziemnym parkingu w jednym z centrów handlowych, a wszyscy wiemy jak tam jest ślisko - do wszystkich nie zaliczałem się oczywiście ja, bo sprawdzić organoleptycznie czy da się zrobić stoppie L-kową Hondą to jest coś. Powiem tak - być może się da, ale na nawierzchni parkingowej po lekkim podniesieniu przednie koło od razu leci w uślizg a motonita wraz z nim i całą maszyną
ENEMIES! WE NEED ENEMIES!
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
Skąd: Barwy Ścierwa
|
Dodano: 2008-01-06 13:15:18
Oczywiście, jest tak, że jeden od razu poradzi sobie na ciężkim litrze, a inny będzie glebił na pięćsetkach. Ale jest jednak pewna zasada, że należy zaczynać od mniejszych pojemności, bo mniejsza pojemność to po 1) mniejsza moc, której sposób oddawania jest bardziej przewidywalny, po 2) mniejsza masa. Powiem szczerze - dla tych co decydują się na 1 motocykl - myślisz, że taki GS500 czy CB500 to muł? Weź takie moto od kumpla, sprzedawcy nabujaj się do 100 km/h potem jeszcze wejdź w pierwszy lepszy zakręt - gwarantuję, że zaczniesz się zastanawiać czy 500 to czasem nie za dużo. Jest jeszcze druga sprawa - przy wyborze 1 motocykla nie chodzi o to czy bajk ma 50 czy 100 KM - jeśli masz odrobinę oleju w głowie nie jest wielkim wyczynem jazda na 1/4 manetki. Chodzi o to, że taki początkujący motocyklista najzwyczajniej nie ma obycia z taką masą. Przykład: jedziesz w miarę ciężkim bajkiem - nagle ktoś wyskakuje z bocznej uliczki. Motocykl ma pewną bezwładność, nie tak łatwo zmienić trajektorię lotu dla początkującego. Ktoś kto jest obyty zastosuje np. przeciwskręt, mocno przyhebluje. Początkujący albo zaliczy glebę albo dzwona. Tutaj liczą się sekundy. Motocykl kupuj głową - nie sercem.
(...)
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: Warszawa
|
Dodano: 2008-01-06 23:27:39
sprawdzić organoleptycznie czy da się zrobić stoppie L-kową Hondą to jest coś.
Pogratulować pomysłowości.  Ja zaliczyłem na tym parkingu niezłą ucieczkę przedniego koła, ale bez gleby... Porażka tam uczyć podstaw.
Zgadzam się z Wami - wszystko zależy od jeźdźca i warunków, ale mimo to sądzę, że w tym wypadku lepiej mierzyć odrobinę niżej.
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
www
|
|
Skąd: Chrzanów
|
Dodano: 2008-01-07 16:41:41
Pierwszym motocyklem chyba będzie cebulka 500, ale coraz poważniej zastanawiam się nad jakąś MZ na tzw 'zarżnięcie'..
A pierwszy raz na moto? Całkiem samodzielny?  Udowodniłam, że nawet GNiem można się przejechać. Samemu. Jednocześnie na nim siedząc. A obolała duma bolała znacznie bardziej i dłużej niż obity tyłek..
...Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
|
Dodano: 2008-01-07 23:09:05
ja pierwsze przygody na moto to klasycznie na motorynie, później jakieś komary i inne, a dalej japońce, dt 80, nsr125, cr125, a już później leciały duże pojemności
ale mam kumpla który się z motorynki przesiadł na 900rr i dawał radę, w sumie raz tylko lajtowo rów zaliczył :D
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: Tychy
|
Dodano: 2008-01-07 23:26:24
600 jest dla mnie zbyt ciezka, o tym sie juz przekonalam ;/ i do ziemi dosiegam tylko paluszkami, wiec ciezko mi utrzymac taki motocykl. Ale przymierzalam się do hondy 125 cbr i juz bylo lepiej:)
...bo kocham szybkość...
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
|
Dodano: 2008-01-08 22:05:45
Ja właśnie zacząłem od GS'a 500f. Naprwadę fajna maszynka na początek.
Ale już po dwóch sezonach powoli zacznę się rozglądać za następcą...
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: ck krakoff
|
Dodano: 2008-01-08 23:28:11
Ale już po dwóch sezonach powoli zacznę się rozglądać za następcą...
no... ale to _jest_ motocykl na dwa sezony
prawda jeśli chodzi o motocykle jest taka, że najlepsza droga prowadzi poprzez ewolucję: od słabszych, do mocniejszych; ze zmianami po 1-2 latach na początku, później z mniejszą częstotliwością
jako społeczeństwo jeszcze przez dłuższy okres czasu będziemy dorastać do tego, że nie trzeba mieć sportowego litra, żeby czuć się motocyklistą i użytkować maszynę: większości ludzi wystarczyłaby dobrze dobrana 400 czy 600 (modelem, typem sprzętu) - ale presja otoczenia prowadzi do "wyścigu zbrojeń", którego lepiej - dla własnego zdrowia - unikać
jsz
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: Chrzanów
|
Dodano: 2008-01-09 10:51:11
W pełni zgadzam się z przedmówcą.
Nie wiem czemu oświadczenie, że chce się jeździć 400 albo 500-tką budzi często pełen politowania chichot.. motocykl to motocykl.
W tej pasji ważne jest by mierzyć siły na zamiary, bo pomyłka może się zdarzyć tylko raz. :/
...Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia...
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
|
Dodano: 2008-01-09 19:12:55
no u nas to "nima litra, nima motocykla" hehehe
jak mi kumpel powiedział że chce sprzedać gsxra 600 bo słaby jest, to myślałem że padne. mówie mu "to kup sobie jakąś nowszą 600", ale nie, kupił 900rr bo to prawie litr
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: Wrocław
|
Dodano: 2008-01-10 20:20:30
Ja zaczelam od nowiutkiej Yamahy R1 choc wszyscy uwazali to za zly pomysl. Osobiscie uwazam,ze nie wazne jest od czego sie zaczyna jesli ma sie glowe na karku, mysli sie o tym co sie robi podczas jazdy i wie co oznacza 170KM pod zbiornikiem. Pozdrawiam Wszystkich :-).
Edytowany 1 razy
(Ostatnio: 2008-01-10 20:24:49).
Droga do gwiazd nie jest łatwa z ziemi.
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|
|
Skąd: ck krakoff
|
Dodano: 2008-01-10 22:01:22
Ja zaczelam od nowiutkiej Yamahy R1 choc wszyscy uwazali to za zly pomysl. Osobiscie uwazam,ze nie wazne jest od czego sie zaczyna jesli ma sie glowe na karku, mysli sie o tym co sie robi podczas jazdy i wie co oznacza 170KM pod zbiornikiem. Pozdrawiam Wszystkich :-).
a jak możesz wiedzieć, co oznacza 170KM - skoro nie masz żadnego punktu odniesienia..? 20h jazdy na kursie, na starej wsce lub co najwyżej egzeminacyjnym gn-ku nie daje żadnej wiedzy w tym zakresie. czyżby wiedza objawiona przez jakieś siły wyższe..?
tego typu wypowiedzi wzbudzają u mnie jedynie ironiczny uśmiech politowania. i to nie dlatego, choć mi takie stanowisko zarzucono w innym miejscu, że uważam się za mistrza 2oo - o nie, jestem od tego jak najdalszy. ale między innymi dlatego, że taką właśnie opinię popierają liczący się instruktorzy nauki jazdy
swoje stanowisko przedstawiłem w tym artykule. jakkolwiek nie zawiera on odnośników do wszystkich mitów, w tym wielokrotnie powtarzanego, legendarnego i wiecznie żywego - jak widać - "oleju w głowie"; ten choć dementowany, pokutuje w świadomości wielu początkujących motocyklistów... IMHO lepiej poszukać tego oleju w trakcie doboru maszyny, kierując się w stronę tych wybaczających więcej błędów początkującym; niż liczyć na jego obecność wtedy, kiedy już szum w kasku i zew drogi mogą okazać się silniejsze
nie twierdzę, że nie można rozpocząć nauki od r1 - ba, znane są takie przypadki. tym niemniej zdobywanie w ten sposób doświadczenia bywa w wielu wypadkach bolesne, a jego przyrost jest znacznie mniejszy, niż dokonany poprzez ewolucyjne zmiany mocy użytkowanych motocykli
wyboru każdy dokonuje sam. niech jedynie ma świadomość tego, że statystyka jest nieubłagana: w większości poważnych wypadków motocyklistów biorą udział szybkie sprzęty i początkujący kierowcy...
jsz
Edytowany 1 razy
(Ostatnio: 2008-01-10 22:03:46).
|
|
powrót do góry
|
profil
pw
|