uwielbiam początki sezonu... pierwsze ciepłe dni po zimie, wydaje się, że już wszystko OK, a tu nagle cieniusieńka warstewka lodu, piach, asfalt zimny, jak jasna cholera, opony sie nie kleją. i piekne bum, bach, bęc, a potem płacz i zgrzytanie zębami.
polecam tekst Wiewióra pt. r1 na pierszy motocykl - jest do znalezienia jakoś przez precle. opisuje tam między innymi, jak "mułowatą" xj600 objeżdżał na torze takiego chojraka na - bodajże - thundercacie...
tego Wiewióra, który jest modem na scigacz.pl?
to ja na wstępie podziękuję...
i moim zwyczajem stwierdzę, iż najlepsze moto na poczatek, to zatrubiona Hayka. tak bez przesady, jakieś 300KM na Street Legal Kit z Orient Express...