O podsumowanie poprzedniego i plany na następny sezon zapytaliśmy Huberta Liwskiego oraz Piotra Piszcza. Dowiedz się które motocykle spod znaku skrzyżowanych kamertonów znajdują najwięcej klientów, jak przedstawiają się aktualne tendencje rynkowe, co ciekawego do zaoferowania ma nowa Yamaha Tenere oraz gdzie w tym roku będziemy się bawić z Yamahą.
MOTOGEN.PL: Na początek prosiłbym o podsumowanie sezonu 2009. Czy mimo kryzysu udało się wykonać zaplanowane działania? Jak przedstawiała się sprzedaż motocykli względem lat ubiegłych?
Hubert Liwski: Sprzedaż motocykli zakończyła się na zbliżonym do 2008 roku poziomie. Sprzedaliśmy około 1450 motocykli powyżej 50 ccm i około 700 skuterów 50 ccm. Jeżeli chodzi o motocykle, rynek na szczęście obronił się, natomiast po 30% spadku sprzedaży skuterów widać, że klient zdecydowanie zareagował na kryzys. Sprzedaż jednośladów wyglądała dobrze, bowiem w salonach pozostało dużo motocykli z poprzednich lat, sprowadzonych po innych cenach euro, które wtedy były bardzo korzystne. Do maja sprzedaż była nawet najlepsza na przestrzeni ostatnich kilku lat. W momencie kiedy produkty z 2008 roku skończyły się, wyższe ceny zredukowały sprzedaż, co było widoczne już na przełomie czerwca i lipca. Niemniej jednak w ogólnym rozrachunku zakończyliśmy rok z całkiem niezłym wynikiem. Jeżeli chodzi o jednoślady rejestrowane powyżej 50 ccm, jesteśmy liderem w Polsce. W sprzedaży maszyn rejestrowanych i nierejestrowanych – mam tu ma myśli motocykle crossowe – jesteśmy liderem egzequo z Hondą. Zainteresowanie quadami trochę spadło, choć ze sprzedażą na poziomie 600 sztuk nadal jesteśmy numerem jeden. Największą konkurencją są dla nas duże pojazdy amerykańskie, jak quady firmy Polaris, które, dzięki możliwości zarejestrowania, wygrywają sporą liczbę przetargów, do których my nie mieliśmy dostępu z racji braku homologacji quadów Grizzly 550 i 700.
Jeżeli chodzi o konkretne motocykle, bardzo ciekawy wynik osiągnęła Yamaha V-Max, motocykl ekskluzywny z relatywnie wysoką ceną – sprzedaliśmy około 50 sztuk tego motocykla, zwłaszcza na początku przy okazji przedsprzedaży internetowej, gdzie jego cena wynosiła około 70 000 zł. Później ze względu na kurs euro cena wzrosła do 90 000 zł, a mimo to i tak znaleźliśmy klientów na kilkanaście sztuk. Podsumowując, to najlepiej sprzedający się motocykl luksusowy. Wiodącym produktem, który sprzedaje się „wolumenowo”, jest YBR 125 oraz 250. Wynika to z tego, że mniejszy z nich kupowany jest przez ludzi, którzy traktują motocykl typowo użytkowo, a tych w naszym kraju systematycznie przybywa, natomiast większy króluje we wszystkich szkołach jazdy. Dzięki temu przez ostatnie dwa lata sprzedaliśmy ponad 500 YBR 250 do szkół jazdy i ośrodków egzaminacyjnych. Na trzecim miejscu ciekawostka, która, można powiedzieć, jest charakterystyczna dla rynku polskiego. Chodzi bowiem o Yamahę R1 – ponad 100 sztuk sprzedanych motocykli. To dobry przykład, aby pokazać jak działa rynek w Polsce: albo sprzedają się produkty tanie, albo topowe, jak wspomniane wcześniej V-Max czy R1. Niestety, w naszym kraju nadal nie wykształcił się rynek środka – klientów, którzy w dużych ilościach kupowaliby popularne motocykle 600.
Piotr Piszcz: Jest to też odzwierciedlenie zamożności naszego społeczeństwa, a więc mamy ludzi bogatych, kupujących topowe modele, albo ludzi, którzy chcą mieć nowy markowy pojazd, a których stać tylko na podstawowe modele w ofercie.
Hubert Liwski: Tak, mimo że każdy producent ma w swojej ofercie popularne w Europie pojazdy klasy 600 ccm, żaden z największych importerów nie wychodzi poza jednostkową sprzedaż takiego pojazdu (większą niż 80–100 sztuk), gdzie sama Yamaha R1 sprzedała się właśnie w ilości 100 sztuk. Tu widać, że nasz rynek nadal się rozwija i nie jest tak dojrzały, jak rynki europejskie.
MG: Będąc już przy R1, czyli motocyklu sportowym, przejdźmy do tematyki sportów motocyklowych. Chciałem pogratulować olbrzymiego sukcesu w Mistrzostwach Świata – Valentino Rossi zwyciężył w MotoGP. Yamaha to obecnie najlepszy zespół oraz producent w klasyfikacji królewskiej klasy MotoGP. Poza tym mistrzostwo Bena Spisa w WSBK, mistrzostwo świata Cala Crutchlowa w World Supersport, do tego dochodzi mistrzostwo świata Antonio Cairoliego w klasie MX-1... Długa lista, w związku z którą prosiłbym o krótki komentarz.
Piotr Piszcz: Bardzo dziękujemy, choć muszę przypomnieć, że to jeszcze nie wszystko. Należałoby tu dodać zwycięstwo w cyklu wyścigów długodystansowych endurance, kolejne zwycięstwo w klasie Superbike w Niemczech oraz zwycięstwo w klasie Superbike w Wielkiej Brytanii.