załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

WYWIADY

Trudna motocyklowa miłość – wywiad z Tomaszem Gorazdowskim

Iza Prochal
10-02-2011, 10:06
OCEŃ ARTYKUŁ Trudna motocyklowa miłość – wywiad z Tomaszem Gorazdowskim kliknij i przesuń wskaźnik
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski
Tomasz Gorazdowski

Znany głównie ze sportowej „Trzeciej Strony Medalu” oraz piątkowych audycji motoryzacyjnych w radiowej Trójce. Z wykształcenia prawnik, z zawodu dziennikarz, z zamiłowania podróżnik. Łatwiej wymienić miejsca, w których nie był, niż te, w których był. Żądny przygód, namówiwszy redakcyjnego kolegę, objechał motocyklem świat, wzorując się na książce o podobnej wyprawie.

 

W tym miesiącu w cyklu „Osobowości świata motocyklowego” zapraszamy na rozmowę z człowiekiem, który – choć na co dzień porusza się samochodem – udowodnił, że chcieć to móc, a jeśli zacząć coś robić, to od razu na milion procent i bez ograniczeń. Przecież najłatwiej nauczyć się pływać, skacząc na główkę do Oceanu Indyjskiego, a pierwszy motocykl może być duży, ciężki i można nim jechać choćby na koniec świata.

 

MOTOGEN.PL: Z czym kojarzą się Panu motocykle?
Tomasz Gorazdowski: Kiedyś kojarzyły mi się ze swobodą, wiatrem we włosach (których nie mam) i wolnością. Ale to było zanim wybrałem się w podróż dookoła świata na motocyklu. Po podróży kojarzą mi się raczej z walką z otaczającą nas materią – albo droga nie taka, jak by się chciało, albo maszyna odmawia posłuszeństwa, albo ciężarówki, albo upał... Do pełnego zadowolenia zawsze czegoś brakuje. To jest miłość, ale jak to w miłości bywa – są gorsze dni, a „ukochana” to nie Charlize Theron, tylko czasami kłótliwa i upierdliwa baba. Nie zawsze jest przyjemnie.

 

MOTOGEN.PL: Czy obecnie jest Pan czynnym motocyklistą?
T.G.: Nie. Natomiast nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. W mojej pracy, w radiu, zajmuję się nie tylko sportem, ale też motoryzacją, m.in. testuję samochody. Na co dzień brakuje mi czasu, żeby jeździć czymś innym niż to, co akurat testuję. Ale jeśli tylko się uda, na wiosnę pomyślę o kupnie motocykla, którym mógłbym poruszać się po mieście.

 

MOTOGEN.PL: Od czego zaczęła się Pańska przygoda z motocyklami?
T.G.: Już w dzieciństwie miałem kontakt z motocyklami. Chociaż matka w obawie o moje życie i zdrowie nie pozwalała mi mieć skutera, miałem pewien dryg do dwóch kółek i skrycie marzyłem o jednośladzie. Później przyszło jednak auto – bardziej praktyczne. Długo nie miałem kontaktu z motocyklami. Dopiero kiedy zacząłem podróżować, będąc w Azji, odkryłem ten praktyczny środek lokomocji. Udało mi się tam jeździć skuterkami i jednym motocyklem, który pamiętam do dzisiaj – Royal Enfield, którego ujarzmiałem przez dwa dni. Dopiero kiedy wpadłem na pomysł podróży dookoła świata, odbyłem mocno przyspieszony kurs prawa jazdy, gdzie po placu jeździłem Hondą o pojemności 250 ccm. Prosto z niej przesiadłem się na Yamahę, którą zwiedziłem świat. Trzeba było się przestawić i nauczyć. Ale pół Warszawy widziało moje spotkanie z glebą na ul. Powązkowskiej...

 

MOTOGEN.PL: Czy marzy Pan o jakimś szczególnym motocyklu?
T.G.: Nie mam całkowitego przekonania do jednego, szczególnego modelu. Sportowy motocykl, na którym się leży, odpada ze względu na mój kręgosłup. Turystyk – bardziej. Chętnie wsiadłbym jeszcze raz na Yamahę. Może jakiś cruiser Harleya, a nawet duży skuter, którego w mieście na co dzień chyba nic nie zastąpi.

 

MOTOGEN.PL: Jakiego rodzaju jazda jest Panu najbliższa – turystyczna, rekreacyjna, wyścigowa...? Dlaczego?
T.G.: Turystyczna i użytkowa, po mieście. Jazdy po torze motocyklem jeszcze nigdy nie próbowałem, ale nie wykluczam, że spróbuję. Turystycznie wszędzie jeździ się świetnie, poza chyba jedynie Indiami i Wietnamem, gdzie panuje drogowy hardcore i jazda nie jest przyjemnością. Jeśli nie musiałbym się nigdzie spieszyć, pracować, martwić o kolejne transmisje dla radia, z przyjemnością pojeździłbym po USA czy Nowej Zelandii. To są takie miejsca, do których chce się wracać. Co zabawne, w Nowej Zelandii byłem już na motocyklu i to jako plecak! Towarzyszyłem grupie laureatów konkursu, w którym nagrodą było zwiedzanie tego pięknego kraju na Harleyach. Oczywiście, wszyscy jechaliśmy jako plecaki i nigdy w życiu nie powtórzę tego doświadczenia! Mam syndrom kierowcy i nie potrafię znieść, gdy prowadzi ktoś inny – okazuje się, że na motocyklu uwidacznia się to tak samo, jak w samochodzie i natychmiast dopada mnie stres, bo ja bym tę dziurę ominął z innej strony, inaczej wszedł w zakręt, z inną prędkością jechał i inaczej hamował. Dziękuję, wolę prowadzić sam. Nowa Zelandia jest zresztą nie tylko piękna, ale ma fantastyczne drogi, więc mógłbym tam jechać natychmiast i zwiedzać ją wzdłuż i wszerz. Gdybym tylko mógł...

 
Strony:
1 2
 
Komentarze użytkowników
(8)
22-02-2011 17:11
~Maciek125
Dokładnie don pedro ma racje , czytałem książkę nic mnie nie zaskoczyło . A co do pana Tomka to kompletnie nie czuje tej "motocyklowej" siły ,dla niego moto to tylko środek transportu , cóż zrobić
20-02-2011 12:12
fatboy
Kapitalna książka-ciekawe opisy z niecierpliwością czekam na następną wyprawę pana Tomasza.Tak trzymać panie Tomku
18-02-2011 12:01
~tajemniczy don pedro
Pszym moze dlatego nie czytales bo Tajemniczy Don Pedro nie siedzi w branzy medialnej i nie ma zamiaru pisac ksiazek. Jezeli krytykowac ksiazki mogli by tylko autorzy innych ksiazek to malo bylo by recenzji w swiecie Pszymonow. Jeszcze raz, ta ksiazke powornuje do kilu innych i ta jest SLABA! - moja opinia
16-02-2011 15:08
~pszym
E, Don Pedro. Jakoś nie czytałem Twojej książki o wyprawach motocyklowych... Przeoczyłem?
No patrz, a Tomek nie dość że przejechał ( udokumentowane, a nie jak u tajemniczych Don Pedrów nikt nie widział i nikt nie słyszał ) , to jeszcze napisał...
11-02-2011 15:29
~magda
fantastyczny czlowiek! z przyjemnoscia przeczytalam zarowno ten wywiad, jak i recenzje ksiazki - chyba po nia siegne :)
11-02-2011 14:56
~tajemniczy don pedro
Ja przeczytalem kilka ksiazek o tematyce turystyczno motocyklowej, na maotcyklu robie ok 20000km rocznie, w przyszlym roku jade do mongolii i ogolnie jest to moj klimat ale ksiazka Pana Tomasza to jakas pomylka, po 40str poddalem sie. dla mnie jest to ksiazka o kolesiu ktory wybral motor jako srodek trasnsportu na tej wyprawie bo jest to teraz trendy, i na topie. Autor wogole nie czuje klimatu motocyklowego. a i w ksiazce nie wiele odniesien jest do motocykli.
czytajac ksiazke poddalem sie kiedy po opisie czasu w turcji i podziemnych miastach koles zamieszcza zdjecie balonu z lotu z dnia poprzedniego, nawet nie zdjecie z balonu! - Balon!
11-02-2011 12:00
~azsxd
Przeczytałem książkę Pana Tomasza o wyprawie do okola świata od dechy do dechy , jest to jedna z najlepszych książek o turystyce motocyklowej, i naprawdę z wielkim podziwem czyta się przygody uczestników tej wyprawy.
10-02-2011 13:08
~Rob
Tak przy okazji polecam książkę z wyprawy bohatera wywiadu na motocyklach dookoła świata. Szacun Panie Tomku. Mam 37 lat i w wieku około 15 lat objeżdżałem na moim simsonie enduro rejony Bukowiny i Białki Tatrzańskiej, ale wypożyczenia sprzęta nie pamiętam ;) Zresztą jestem Ślązakiem, a nie Góralem

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

Nowy importer MV Agusty

17-05-2012
Nowym importerem motocykli marki MV Agusta w Polsce została firma Vitres z Katowic.
 
 
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms