Zapraszamy do przeczytania wywiadu, który postanowiliśmy przeprowadzić z niesamowicie interesującym człowiekiem.
Zdolnym, skromnym, cierpliwym „posiadaczem” artystycznej duszy i nieziemskich umiejętności.
Tomasz Ryczkowski, gdyż o nim tutaj mowa jest polskim artystą mieszkającym w Wielkiej Brytanii. Kocha aerografię i motocykle. Obie te pasje Tomasz łączy ze sobą nie tylko podczas tworzenia nowych grafik. Motocyklowy styl jazdy Tomka, także mocno odbiega od ogólnie przyjętej klasyki. Więc jeśli macie ochotę na więcej informacji zapraszamy do lektury. Czytanie umili Wam galeria przedstawiająca piękne dzieła Polaka. A gdy komuś z Was przyjdzie ochota na nadanie swojej maszynie odjechanego stylu
zgłoście się do stuntair.com!
MOTOGEN.PL: Jak zaczęła się Twoja artystyczna przygoda? Co wzbudziło Twoje zainteresowanie w tym kierunku? Jak odkryłeś swój talent?
Tomasz Ryczkowski: Z aerografią pierwszy raz zetknąłem się ok. 10 lat temu, jeszcze jak mieszkałem w Polsce, ale nie miałem wtedy pojęcia o tzw. custom painting. Na początku wydawało mi się, że aerograf używany był tylko przez modelarzy do ozdabiania sklejanych samolotów i żołnierzyków, co też było moim hobby w młodych latach. Niestety, nie było mnie stać na zakup takiego sprzętu. Kwota ok. 600 zł była czymś niewyobrażalnym do odłożenia. Dlatego zostałem przy pędzelkach i najtańszych farbkach. Co do talentu, to nigdy nie był on jakimś nadzwyczajnym odkryciem. Myślę, że zainteresowałem się sztuką podglądając moją mamę; ona często w wolnym czasie wyciągała paletę farb, pędzle i malowała kwiaty :). Wówczas ja chwytałem za ołówek i starałem się coś skopiować (przełożyć na papier), najczęściej z komiksów lub książek dla dzieci, i w sumie wychodziło mi to całkiem nieźle, choć jeszcze wtedy nie myślałem o tym jak o sposobie na życie.
Od kiedy zajmujesz się malowaniem aerografem? Gdzie zakupiłeś swój pierwszy sprzęt?
Malowaniem aerografem zajmuję się od trzech lat. Pierwszy sprzęt (kompresor i aero) zakupiłem już tutaj, na wyspach, na których mieszkam od pięciu lat.
Czy w jakiś specyficzny sposób pracujesz nad doskonaleniem swoich umiejętności w zakresie malowania?
Tak, w sumie od niedawna zacząłem pracować nad rozwinięciem prawej półkuli mózgu, która odpowiedzialna jest za rysunek, percepcję przestrzeni, kształt, kompozycję całości itd. Ćwiczenia, takie jak rysowanie lewą ręką, rysowanie z głowy czy nawet przerysowywanie do góry nogami, są bardzo pomocne. Malowanie to umiejętność, którą można rozwijać poprzez zrozumienie zasad, wykorzystanie technik uwydatniających i podnoszących nasz potencjał.
Co przedstawiało Twoje pierwsze dzieło, które wykonałeś i jaką techniką to zrobiłeś? Co było w tym czasie największym wyzwaniem dla Ciebie?
Pierwsza praca, którą wykonałem aero, przedstawiała głowę smoka. Użyłem do tego szablonu – jeszcze wtedy nie potrafiłem malować freehand (z ang. wolna ręka). Największym wyzwaniem było wycieniowanie projektu, tak aby nadać tej pracy głębi. W tym miejscu chciałbym przytoczyć cytat jednego z najsłynniejszych artystów, Edgara Degasa: „Painting is easy when you dont know how, but very difficult when you do”. W dosłownym tłumaczeniu oznacza to: ”Malowanie jest łatwe, kiedy nie wiesz jak, ale bardzo trudne, kiedy wiesz”. Była to więc jedna z "trudniejszych" prac ;).
Kto pomógł Ci w nauce malowania? Jak reagowałeś na dawane Tobie wskazówki?
Zdecydowanie mój starszy brat, który również jest artystą; obecnie zajmuje się sztuką tatuażu. To on jako pierwszy zaczął wytykać mi błędy, czasem drażniące, szczególnie jeśli wszystkim innym moje prace się podobały. Choć staram się być samokrytyczny i nigdy nie jestem do końca zadowolony z rezultatu, to i tak muszę przyznać, że konstruktywna krytyka ze strony brata bardzo mi się przydaje :).
Co najbardziej lubisz w procesie malowania, a co najmniej?
Wydaje mi się, że cały proces w jakimś stopniu sprawia mi satysfakcję. Choć jestem bardzo cierpliwą osobą, to myślę, że przygotowanie podłoża pod malowanie, jeśli w tym wypadku jest to np. zbiornik paliwa, jest etapem, za którym nie przepadam. Być może dlatego, że jest to najważniejszy z etapów każdego projektu. Bez odpowiedniego przygotowania można zapomnieć o udanym wykończeniu. Natomiast do naprawdę przyjemnych czynności muszę zaliczyć mieszanie kolorów, tworzenie nowych barw i samo ich wykorzystanie w projekcie.
Jakie jest Twoje marzenie w związku z malowaniem?
Obecnie jednym z marzeń jest dostanie się do Formuły1 znajdującej się w firmie McLaren, w której od niedawna pracuję. Jednym z działów F1 jest naprawa, lakierowanie części i całych nadwozi do bolidów McLarena. Wszystko jest malowane ręcznie, również przy użyciu aerografu, a to wymaga bardzo dużej precyzji i poświęcenia. Myślę, ze każdy fan sportów motorowych marzy o pracy w jednej z najbardziej prestiżowych firm, jak np. McLaren.
Czy talent związany z malarstwem pomaga Ci na co dzień w życiu?
Oj tak, to na pewno! Myślę, że dzięki rozwijaniu umiejętności posługiwania się aerografem w dużym stopniu zwiększyłem swoje manualne zdolności. Przywiązywanie wagi do detali dodaje mi pewności siebie w wykonywaniu zadań powierzonych mi w dziale lakierniczym w firmie McLaren.
Jaki jest Twój ulubiony kolor farby?
Czarny ;).
Na czym lubisz malować najbardziej?
Największą przyjemność sprawiają mi projekty na motocyklach; są w pewnym sensie wyzwaniem dla artysty. Elementy nie są połączone ze sobą i mają rożne kształty. Trzeba być kreatywnym, żeby połączyć projekt w jedna całość.
Jak przebiega wykonanie jednego projektu i jak długo trwa?
Jeśli mówimy o projekcie motocykla, to zaczynamy od ściągnięcia wszystkich elementów i przygotowania ich do malowania. Proces wygląda tak samo, jak w każdym zakładzie lakierniczym. Zaczynamy od porządnego wyczyszczenia, naprawy wszelkich pęknięć, wypełnienia ubytków. Następnie nałożenia odpowiednich podkładów, głównego koloru (bazy), w moim przypadku również tła pod końcowy projekt aerografu. Na końcu kryjemy wszystko bezbarwnym lakierem, aby zabezpieczyć grafikę przed uszkodzeniem oraz dodać kolorom wibracji i wyrazu. Dodatkowym krokiem jest polerowanie już skończonego dzieła, a to wszystko przy użyciu profesjonalnych narzędzi i produktów nadających połysk. Każdy projekt różni się wykonaniem i czasem. Wchodzą w to rożne aspekty, takie jak kolory, liczba detali czy wielkość powierzchni, na której pracujemy. Pomalowanie motocykla sportowego zajmuje minimum cztery tygodnie.
Jaki jest koszt pomalowania jednego motocykla?
Cena jest uzależniona od indywidualnego projektu. Koszt waha się mniej więcej od 4000 zł w górę.
Jaki styl projektów lubisz wykonywać najbardziej?
Myślę, że jestem całkiem wszechstronnym artysta. Każdy projekt jest dla mnie wyjątkowy, a ich wykonanie sprawia mi taką samą przyjemność.
Co było pierwsze w Twoim życiu: malowanie czy jazda motocyklem?
Zdecydowanie jazda motocyklem :). Miłość do motocykli od dawna panuje w mojej rodzinie – od dziadka przez wujków... Odkąd pamiętam, wakacje spędzałem na wsi, podglądając braci mojej mamy, którzy świrowali na swoich przerabianych Junakach :). Jeszcze wtedy byłem za mały, żeby samemu spróbować choćby utrzymać jedną z tych bestii (śmiech). Nie wiem, czy to obcowanie z motocyklami przerodziło się w pasję, czy po prostu przekazano mi ją we krwi ;).
Czy pamiętasz motocykl, na który wsiadłeś pierwszy raz w życiu? Taki, na którym rozpocząłeś naukę klasycznej jazdy? Co sprawiało Ci największą trudność?
Pierwszym motocyklem, na którym udało mi się ruszyć samemu, był Komar Sport mojego taty. Na szczęście nie pamiętam, żeby pierwsza jazda zakończyła się upadkiem, choć miałem problemy ze zmianą biegów (śmiech). Znajdowały się one w rączce, co już wtedy wydawało się trochę dziwne (śmiech).
Od kiedy stawiasz kroki w stuncie?
Stuntem zaraziłem się tak naprawdę niedawno, jakiś rok temu. Pierwszym i jak na razie jedynym motocyklem jest oczywiście Kawa 04 :). Jak już się rozbić, to na czymś porządnym ;).
Kto udzielił Ci pierwszych wskazówek w stuntcie? Czy chciałbyś komuś za to podziękować?
Na początku wskazówek udzielali mi chłopaki z miasta Basingstoke, w którym aktualnie mieszkam, również dopiero uczący się jazdy freestyle, choć będący już na trochę wyższym poziomie. Po paru sesjach i wielu upadkach poznałem więcej osób bawiących się w stunt. Jednym z nich jest mój przyjaciel Lee Bowers, obecnie jeden z najlepszych stunterów w UK. Jeśli go nie znacie, to sprawdźcie! Dzięki niemu udało mi się opanować podstawy bezpieczeństwa, takie jak używanie hamulca i kontrola sprzęgła, które są przecież tak ważne w uprawianiu tego sportu. Thx Lee!
Czy sam przerobiłeś swój motocykl do stuntu?
Motocykl był już wyposażony w klatkę silnika i hamulec ręczny. Po paru nieudanych trickach musiałem zamontować stalowego bara na tył i większą zębatkę.
Kto jest Twoją inspiracją w ekstremalnej jeździe motocyklem, a kto w kwestii malowania?
Zdecydowanie Lee Bowers i oczywiście Rafał Pasierbek. W sumie czerpię inspirację po trochu od wszystkich motocyklistów, którzy uprawiają stunt, ale w tym miejscu muszę zaznaczyć, że kobiety, takie jak Ty, Ewo, potrafią zainspirować najbardziej ;). Natomiast osobą, która bardzo inspiruje mnie do dalszej pracy związanej z malowaniem, jest Amerykanin Jaime Rodriguez z Phoenix. Chłopak malowaniem aerografem zajmuje się od ponad 15 lat. Jego ikoną jest gra świateł i praca z kolorami, które możemy zauważyć w jego projektach. Jest moim idolem i wzorcem do naśladowania.
Jaki pierwszy stunt trick opanowałeś, a nad jakim pracujesz obecnie? O jakim marzysz?
Pierwszym trickiem był tzw. zero’s, jedna z najprostszych ewolucji – już teraz mogę tak powiedzieć (śmiech). Obecnie zaraziłem się driftem, więc od pewnego czasu, jak tylko mam okazję wyjechać na stunt spot, całe godziny poświęcam na szlifowanie tego właśnie tricku. Nie mam wymarzonego tricku, każdy następny będzie w jakimś stopniu wyjątkowy i na pewno doda mi pewności siebie, bo tej trochę brakuje mi w uprawianiu tego sportu.
Czym właściwie jest dla Ciebie malowanie, a czym stunt?
Malowanie traktuję bardziej jako pasję, styl życia, ucieczkę od codziennych problemów, ale również jako pracę. Dla mnie tworzenie czegoś swojego (malowanie), robienie tego, co się kocha, i czerpanie z tego korzyści materialnych jest definicją szczęścia.
Motocykle zawsze były moją pasją, drugą miłością. Myślę, że z powodu braku czasu stunt jest dla mnie tylko hobby, ale nie mogę zaprzeczyć, że jest też częścią mojego stylu życia. Ostatnio bardzo spodobał mi się drift na motocyklu. Być może w przyszłości przerodzi się to w pasję.
Czy Twoje wykształcenie ma związek z malarstwem lub mechaniką?
Z wykształcenia jestem lakiernikiem. Od zawsze byłem jakoś związany z farbą i malowaniem, ale nigdy nie myślałem, że w przyszłości będzie to moim życiem.
Czym jeszcze się interesujesz?
Uwielbiam wszystko, co powiązane jest ze sportami motorowymi, od MotoGP po F1. Ponadto oczywiście sporty ekstremalne, takie jak FMX czy Redbull Air Race.
Bardzo dziękujemy za rozmowę, życzymy spełnienia marzeń, opanowania bogatego wachlarzu stunterskich tricków i oczywiście dostania się do Formuły1!!!