Infernal Moto Race to pierwsza taka impreza w Polsce. Event często porównuje się do rajdu Rage Race, który jest doskonale znany kierowcom samochodów. Tym razem przyszła jednak kolej na motocyklowy odpowiednik tej bardzo lubianej i przyciągającej tłumy imprezy.
W rajdzie, który odbędzie się już 22 i 23 maja, weźmie udział pięćdziesięciu motocyklistów z całego kraju, jadących na najróżniejszych maszynach, solo lub z „plecakami”. Zadaniem uczestników będzie pokonanie trasy Sopot–Zakopane, co łącznie daje ok. 1200 km, które trzeba przejechać w dwa dni. Oprócz dojechania do mety na uczestników czeka wiele dodatkowych zadań i atrakcji. Na trasie przejazdu organizator zaplanował szereg punktów kontrolnych, gdzie zostanie sprawdzony stan wiedzy zawodników, a czasami także ich sprawność fizyczna. Infernal Moto Race wygra niekoniecznie ten, kto najszybciej dotrze do Zakopanego, lecz osoba, która na checkpointach zbierze największą liczbę punktów. A jest o co walczyć, gdyż główną nagrodą jest 10 000 zł!
Postanowiliśmy sprawdzić jak ta nietypowa, jak na polskie warunki, impreza wygląda od strony uczestnika. Marcin Trafas jest jednym z zawodników, którzy postanowili zgłosić się do udziału w Infernal Moto Race.
Anna Jędrasiak: Podstawowa kwestia: skąd pomysł na start w takiej imprezie?
Marcin Trafas: Myślę, że może to być nie tylko fajna przygoda, ale też pewien sprawdzian dla siebie.
A.J.: Czy jakoś specjalnie przygotowujesz się do tej imprezy? Studiujesz mapę, zastanawiasz się nad trasą? W jakiś szczególny sposób przygotowujesz motocykl?
M.T.: Jeszcze nie zacząłem się tak dobrze przygotowywać do tego rajdu. Parę razy zerknąłem na mapę, jednak nie mam jeszcze ustalonej trasy. Jeśli chodzi o motocykl, to przygotowuję go po przez "ubiór" w akcesoria LSL, takie jak: amortyzator skrętu, crashpady, sety itp.
A.J.: Czy jest coś, czego się obawiasz podczas tej imprezy, np. jakiegoś odcinka trasy…?
M.T.: Jedyne, czego się obawiam, to zmęczenia na trasie.
A.J.: Lista uczestników eventu wygląda dość interesująco. Różne maszyny, różne marki... Czym Ty wystartujesz?
M.T.: Wystartuję motocyklem Honda CBR 1000 RR z 2008 roku i jadę sam, bez plecaka. Co do motocykli, to wcale nie jest powiedziane, że zawodnik, który pojedzie ścigaczem, musi wygrać. Ktoś, kto zdecyduje się np. na Gold Winga pojedzie przecież tyle samo, co ten na sporcie, gdyż ograniczenia prędkości nie pozwolą na szybszą jazdę. Dodatkowo będzie miał wygodniejszą pozycję i, moim zdaniem, będąc mniej zmęczonym, można lepiej i sprawniej pokonać tę trasę.
A.J.: Podnosiło się wiele głosów, że Infernal Moto Race będzie zwykłym wyścigiem. Wiem natomiast, że organizatorzy bardzo starają się o bezpieczeństwo podczas tej imprezy. Jak Ty to traktujesz? Skupiasz się na jak najszybszym pokonaniu trasy czy jest to dla Ciebie po prostu dobra zabawa?
M.T.: Dla mnie ten rajd jest czystą zabawą. Nie traktuję tego jako współzawodnictwa czy jakiegoś wyścigu. Chcę się dobrze bawić.
Więcej na temat imprezy dowiecie się na stronie www.infernalrace.pl.
Jeżeli jesteście ciekawi, jak będzie wyglądał Infernal Moto Race, zapraszamy również na strony MOTOGEN.PL – portal objął event patronatem medialnym.