Bartosz Wiechciński miał wypadek na motocyklu 8 września 2010. Do dzisiaj ma trudności z poruszaniem się i wiele żalu do policjantów, którzy będąc na miejscu zdarzenia, nie zachowali się, jego zdaniem, tak jak powinni w obliczu rannego człowieka.
Udało nam się porozmawiać z Bartkiem o wrześniowym wypadku. Jego wspomnienia są nie tylko niemiłe, ale przede wszystkim bulwersujące. Wynika z nich, że funkcjonariusze nie dopełnili swoich obowiązków, a nawet poważnie je zaniedbali. Czy poszkodowanemu uda się dojść swoich praw na drodze sądowej? Tego jeszcze nie wiadomo. Sprawa dopiero trafiła do prokuratury.
MOTOGEN.PL: Kiedy dokładnie zdarzył się wypadek?
Bartosz Wiechciński: Wypadek zdarzył się 8 września 2010 między godziną 19.30 a 19.40.
MOTOGEN.PL: Sprawa trwa już dość długo. Stąd decyzja o poinformowaniu mediów?
Bartosz Wiechciński: Chodziło o to, żeby pokazać całej Polsce, że nie zawsze motocykliści są winni.
MOTOGEN.PL: Jak się czujesz? Jakie są konsekwencje wypadku?
Bartosz Wiechciński: Mam złamany kręgosłup na odcinku L1, który na szczęście udało się naprawić za pomocą stabilizatora. Miałem połamane żebra, prawą kostkę wystawioną, złamaną lewą stopę z przemieszczeniem kości piętowej. Czekam na operację stopy. Naciągnięte wiązadła krzyżowe kolana i prawdopodobnie łękotka, której jeszcze nie potwierdzono, do tej pory utrudniają mi poruszanie się. Najgorszy jest ciągły ból.
MOTOGEN.PL: Kiedy prokuratura zadecyduje o kategorii zdarzenia?
Bartosz Wiechciński: Zapewne za jakieś 1-2 roku... Dodam, że pierwsze przesłuchania świadków w tej sprawie odbyły się po 2 miesiącach. Obecnie dokumentacja jest jeszcze w komendzie w Poznaniu. Nikt nie zainteresował się sprawą wcześniej.
MOTOGEN.PL: Kto zadzwonił po pogotowie po wypadku?
Bartosz Wiechciński: Leżałem dobre kilka minut na drodze – w tym czasie kolega zdążył powiadomić już moją rodzinę. On też zapytał policjantów, czy wezwali pogotowie i okazało się, że tak.
MOTOGEN.PL: Ale sami nie podeszli do Ciebie i nie zainteresowali się, czy żyjesz?
Bartosz Wiechciński: Właśnie o to będę się procesował. W ogóle nie zainteresowali się wypadkiem. Z relacji kierowcy, którego zatrzymali za przekroczenie prędkości słyszałem, że mimo jego wyraźnej sugestii, że należy się zająć ofiarami i miejscem wypadku, zignorowali to i kazali mu wyciągnąć dokumenty w związku z kontrolą drogową.
MOTOGEN.PL: Czy ktoś zabezpieczył miejsce wypadku?
Bartosz Wiechciński: Na pewno nie policja. Możliwe, że ktoś postawił samochód na pasie, celem zabezpieczenia miejsca wypadku. Mogę się tylko cieszyć, biorąc pod uwagę miejsce zdarzenia, że nikt mi potem po głowie nie przejechał.
MOTOGEN.PL: Jak zachowali się inni kierowcy, przejeżdżający obok miejsca zdarzenia?
Bartosz Wiechciński: Zatrzymał się i podbiegł do mnie jedynie strażak po służbie, który przejeżdżał obok. Żadnej innej reakcji nie widziałem.
MOTOGEN.PL: Jak zostałeś potraktowany po wypadku? Mam na myśli pogotowie – długo czekałeś? Kto pozbierał Ciebie i motocykl z jezdni?
Bartosz Wiechciński: Na karetkę czekałem około 5-10 minut. Pierwsza przyjechała straż pożarna. Nie mam do ich pracy żadnych zastrzeżeń. Pogotowie zabrało mnie do szpitala, a motocykl pojechał na parking policyjny.
MOTOGEN.PL: W jak dużej grupie jechaliście zanim wydarzył się wypadek?
Bartosz Wiechciński: Przed nami jechało około 10 sprzętów. My w trójkę jechaliśmy w większej odległości od pierwszej grupy. Pierwszemu z nas udało się ominąć auto jeszcze z lewej strony. Ja zacząłem uciekać w prawo, ale zabrakło mi jakieś 20 cm. Trzeci z nas, widząc sytuację, położył motocykl i poleciał z lewego pasa na skrajny prawy pas.
MOTOGEN.PL: Czy samochód, który zajechał Wam drogę, włączył kierunkowskaz?
Bartosz Wiechciński: Nie, ale nie mam żalu do kierowcy. Pewnie każdy na jego miejscu, widząc na środku swojego pasa policjanta z lizakiem, wskazującego zjazd na lewą stronę, zrobiłby to samo. Po wypadku usłyszałem od kierowcy auta, że spanikował i zjechał. Według kodeksu w pierwszej kolejności słucha się policjanta, a później są przepisy.
MOTOGEN.PL: A jak oceniasz stan techniczny motocykla, którym jechałeś?
Bartosz Wiechciński: Igła. Motocykl jest dla mnie czymś więcej niż tylko środkiem komunikacji. Dbałem o niego, by wszystko było w idealnym stanie. Na motocyklu jeżdżę od 16 roku życia.
MOTOGEN.PL: Czy materiał prezentowany przez TVN24 został nakręcony na miejscu wypadku?
Bartosz Wiechciński: Tak.
MOTOGEN.PL: Jakie są Twoje plany odnośnie postępowania w sprawie nieudzielenia przez policję pierwszej pomocy?
Bartosz Wiechciński: Dzisiaj kończę pisać wniosek.
MOTOGEN.PL: Jakiego rodzaju zadośćuczynienie Cię interesuje?
Bartosz Wiechciński: Nie myślałem o tym jeszcze. Najważniejsze dla mnie, to udowodnić, że policjanci, którzy byli na miejscu, nie mówią prawdy. Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za to, poniosą konsekwencje służbowe.
MOTOGEN.PL: Pozostaje nam zatem trzymać kciuki za triumf sprawiedliwości.
W dniu dzisiejszym zostaliśmy poinformowani, że dokumentacja z wypadku Bartka trafiła już do poznańskiej prokuratury.
osobiscie dopiero zrobilem prawko, zebralo mi sie przed 30tka na 2 kolka - mysle ze dobrze, bo zachowania na drodze znam od 7 lat zza szyby 4 kolek a i w glowie inaczej... w garazu na wiosne czeka na mnie cebra 600 i tak sobie mysle, nie czy bede mial wypadek ale kiedy i czy przezyje...
Mam nadzieje ze posiedzą troche w pierdolu za glupote.
Powrotu do zdrowia Bartku !
Życzę powrotu do zdrowia i wytrwałości w dalszych działaniach.