załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

WYWIADY

Adrenalina to podstawa – wywiad z Jerzym Dziewulskim

Iza Prochal
13-01-2011, 12:07
OCEŃ ARTYKUŁ Adrenalina to podstawa – wywiad z Jerzym Dziewulskim kliknij i przesuń wskaźnik
Jerzy Dziewulski.
Jerzy Dziewulski.
MV Agusta.
MV Agusta.
Harley-Davidson V-ROD - Jerzy Dziewulski z małżonką.
Harley-Davidson V-ROD - Jerzy Dziewulski z małżonką.
Na terenie sejmu z przedstawicielami Bundestagu.
Na terenie sejmu z przedstawicielami Bundestagu.
Powitanie posłów Bundestagu.
Powitanie posłów Bundestagu.

Postać, która wzbudza kontrowersje. Postać jednoznacznie kojarzona z szybkimi motocyklami i samochodami. Osobowość, którą można by obdzielić kilku ludzi. Jerzy Dziewulski – polityk, policjant, motocyklista.

 

Mimo że jednoślady zamienił na samochody, zawsze będzie się kojarzył z motocyklami, zwłaszcza z czasów, gdy na polskich drogach nie było ich jeszcze zbyt wiele, a on walczył na własny rachunek ze stereotypami o motocyklistach. Prezentujemy specjalnie dla Was ekskluzywny wywiad z człowiekiem-legendą, którego nie obchodzą kontrowersje, który nie boi się używać ostrego języka i którego opinie może nie są popularne, ale szczere i podyktowane wieloletnim doświadczeniem. Dzisiejszym wywiadem pragniemy zapoczątkować cykl 'Osobowości Świata Motocyklowego', który będzie się ukazywał na naszych łamach co miesiąc przez cały rok.

 

MOTOGEN.PL: Z czym kojarzą się Panu motocykle?
Jerzy Dziewulski: Mógłbym powiedzieć, że z wolnością, ale to taki wytarty slogan. Motocykle to dla mnie przede wszystkim duża dawka adrenaliny i perfekcyjny sposób na relaks. Szczególnie jednak kojarzą mi się z posiedzeniami Sejmu. Końcem lat dziewięćdziesiątych często przyjeżdżałem do Sejmu motocyklem. Oczywiście, wywoływało to kontrowersje – w naszym kraju pokutuje opinia, że motocyklista to musi być gówniarz i drań. Odbiera się nam prawo do bycia poważnymi ludźmi. Poseł jadący samochodem, rowerem czy chodzący na piechotę nie był niczym dziwnym. Ale na motocyklu? Toż to urąga powadze stanowiska! I tak się zdarzyło, że pewnego razu otrzymaliśmy z Niemiec informację, że przyjedzie do nas grupa 26 niemieckich parlamentarzystów wraz z ówczesnym wiceszefem Bundestagu – na motocyklach. Proszę sobie wyobrazić, jaka konsternacja zapanowała wśród ówczesnych posłów! Przyjeżdżają motocykliści w kombinezonach i bandanach, a oni tu wszyscy w garniturach! Konieczne było przecież powitanie całej tej dostojnej kawalkady, wyjechanie im naprzeciw. Ktoś wówczas przypomniał sobie o Dziewulskim... Wraz z posłem Wende, który wówczas także jeździł, utworzyliśmy komitet powitalny dla naszych zachodnich kolegów. Od tej pory zmienił się nieco sejmowy stosunek do mnie i, mam nadzieję, do motocyklistów w ogóle.

 

MOTOGEN.PL: Czy jest Pan czynnym motocyklistą? Na Pańskiej stronie internetowej widnieje hasło „Nigdy więcej na motocykl”. Dlaczego?
J.D.: Niestety, już nie wsiądę na motocykl. Od kilku lat poruszam się wyłącznie skuterem. Kiedy wyjeżdżam latem na Mazury, mogę przemieszczać się szybko i sprawnie takim właśnie jednośladem o pojemności 50 ccm. To wystarczy. Kilka lat temu przekroczona została w moim odczuciu pewna bariera i wtedy powiedziałem sobie dość. Miałem dwa poważne wypadki motocyklowe, które nie zostały spowodowane przeze mnie i doszedłem do wniosku, że nie ma sensu ryzykowanie życia i zdrowia. Nie mam sobie nic do zarzucenia pod względem umiejętności, ale umówmy się, że gdy samochód przede mną wykonuje manewr zawracania bez żadnej sygnalizacji takiego zamiaru, a ja, jadąc z prędkością 40 może 50 km/h, ląduję na 3 miesiące w szpitalu, to gra nie jest warta świeczki. Podobna sytuacja zdarzyła się na pasach podczas deszczu, bo czym malowane są pasy w naszym kraju, wszyscy wiemy. Poślizg na mokrej nawierzchni wyłączył mnie z jazdy na kilka miesięcy i akurat kiedy wyzdrowiałem, skończył się sezon. Dlatego teraz mam substytut – samochód Ariel Atom.

 

MOTOGEN.PL: Od czego zaczęła się Pańska przygoda z motocyklami?
J.D.: Pasja motocyklowa zaczęła się u mnie jeszcze w latach sześćdziesiątych, kiedy to zdobyliśmy z moim dobrym kumplem Junaka i własnymi rękami przywracaliśmy go do życia.

 

MOTOGEN.PL: A po pierwszym motocyklu pojawiły się kolejne?
J.D.: Po Junaku była MZ-ta, a później udało mi się coś, co w ówczesnych czasach było nie lada wyczynem – zakupiłem sobie japoński motocykl! Musiałem odbyć przeszkolenie zawodowe, które odbywało się w Tokio i tak właśnie w jednej z dzielnic miasta, obfitującej wówczas w sklepy motocyklowe Akasace, za kwotę 200 dolarów zakupiłem Hondę VFR 250! Nigdy więcej nie miałem Hondy, ale tę niewielką maszynę, która wizualnie nie odbiegała od ówczesnych „dużych” motocykli, darzę ogromnym sentymentem. Po Hondzie dosiadałem dziewięćdziesięciokonnego Kawasaki o pojemności 550 ccm, które kupiłem w Niemczech. Później jeszcze dwukrotnie udało mi się być w Japonii, gdzie nabyłem m.in. 135-konne Kawasaki ZZR 1100, które wówczas, a były to lata osiemdziesiąte, nie mogło być zarejestrowane w tamtym kraju. Miałem też wszystkie modele ZX-ów, idąc w górę – ZX-10, ZX-12. Z tym ostatnim wiąże się dość zabawna historia. Otóż gdy sprowadziłem ten motocykl do Polski, poproszono mnie, bym wystawił go w salonie motocyklowym. Zgodziłem się i jakiś czas później wpadłem tam sprawdzić, jak się maszyna miewa. Kawasaki stało, a na nim widniała karteczka: „Nie dotykać. Właściciel: Jerzy Dziewulski”. Właściciel salonu uznał to widać za zabawne. Ja nieco mniej.

 

Po Kawasaki przyszedł czas na MV Agustę i Harleya Davidsona. Harley w ogóle zdarzył się przez przypadek, ponieważ nigdy nie byłem fanem tej firmy. Takie wielkie ciężkie „dryndy”? Nie dla mnie! Skusiłem się jednak na wizytę w salonie mojego przyjaciela, który pokazał mi V-Roda. Gdy go zobaczyłem, usiadłem. Wywarł na mnie ogromne wrażenie. Tym bardziej ubolewam, że to właśnie na nim miałem moje dwa wypadki, które przesądziły o rezygnacji z motocykli. Ktoś powiedziałby, że prędzej Agusta jest maszyną, na której można sobie zrobić krzywdę. Okazuje się jednak, że wolniej wcale nie oznacza bezpieczniej. Agustę sobie wymarzyłem. Gdy prototyp mojej MV-ki pokazywano na jednej z pierwszych prezentacji na lotnisku Okęcie, uklęknąłem przed tym motocyklem, co mi się nigdy nie zdarza. Kilka lat później, gdy trafiła ona na taśmę produkcyjną, zrobiłem wszystko, żeby ją zdobyć. Skontaktowałem się nawet z prezesem firmy, który, jak się okazało, pamiętał mnie z Warszawy i ułatwił mi zakup mojego wymarzonego jednośladu.

 

Mało kto wie, że w nowojorskim muzeum Guggenheim obok siebie znalazły się właśnie Harley V-Rod i MV Agusta, jako metafory ideałów motoryzacyjnych XX wieku. To piękne, że motocykle traktowane są jak dzieła sztuki, godne zachwytu i uwagi. Na szczęście, nie muszę tam jechać, by popatrzeć na moje maszyny. Wystarczy zejść do garażu. Przyznam, że potrafię się na nie gapić godzinami.

 

MOTOGEN.PL: Jakim pojazdem jeździ Pan obecnie i skąd ten wybór?
J.D.: Dlaczego jeżdżę skuterem, już mówiłem. Ale wspomnę o substytucie motocykla, który osobiście uwielbiam. To Ariel Atom – samochód. Dlaczego substytut? Do jazdy przygotowuję się tak samo, jak motocyklista: wkładam kombinezon, kask. Podczas wyjazdów do Niemiec, Włoch czy Chorwacji zdarza mi się spotykać na drodze motocyklistów. Ścigamy się nieraz i dzięki temu zawarłem wiele sympatycznych znajomości – zawsze stajemy gdzieś na poboczu, oni oglądają mój samochód, rozmawiamy. Tego nie doświadcza się w zwykłym aucie.

 
Strony:
1 2
 
Komentarze użytkowników
(20)
21-01-2011 21:39
~Heniek Katamaraniarz
@Kijek
Kijek chcesz żebym się spocił? Jak już mam cokolwiek ciągnąć za sobą to tylko Dzikiem 21 :D Mało który wehikuł daje tyle frajdy podczas jazy w zakrętach i nie tylko co Dzik 21.

http://www.youtube.com/watch?v=bdcKkc1z7lM
20-01-2011 13:43
Gepard
A ja to skomentuję tylko tak.
http://www.youtube.com/watch?v=LHdrZpto4-c
I tyle :P
a jak ktoś nie ogarnia to niech sobie kupi bujany fotel,a nie się bawi w wielkiego motocyklistę :P
A wywiad i sam człowiek - WIELKI.
no to
ZIUUUUUUUUUUUU :) !
19-01-2011 22:55
Kijek
Heniek Katamaraniarz
bezapelacyjnie się z Tobą zgadzam, gdzie ja miałem rozum? zupełnie o tym nie pomyslałem. Przepraszam
zatem mości panowie hajda na rowery, a ciężkie sprzęty na zloty i wogle ciagajmy przyczepkami...

szerokości
Tobie też :)
19-01-2011 14:07
~Heniek Katamaraniarz
@Kijek.
Piszesz gdzie sens, gdzie logika, a faktycznie niema jej w Twoim rozumowaniu. Nie wiem jakim jesteś motocyklistą i z jakim doświadczeniem, ale gdybyś logicznie pomyślał, to z pewnością byś wydedukował, że każdy skuter jest dużo lżejszy niż Harley V-Rod czy też inny motocykl. Teraz przypomnij sobie lekcje fizyki z podstawówki, gdzie była tłumaczona energia kinetyczna i bezwładność ciała, do tego wyobraź sobie jeszcze konstrukcję skutera i motocykla. Wszyscy wiemy, że na skuterze siedzimy jak na klozecie i w razie wywrotki nie ma nam co przygnieść nogi, a na motocyklu...
Życzę Tobie w tym roku szerokości i niskich pułapów podczas latania na kole byś nie zahaczył o linie wysokiego napięcia, a tą fajną legitką by nie była legitka rencisty.
P.S. Polecam artykuł w miesięczniku ŚM na stronie 86 i testy z Mensy.
Szerokości
18-01-2011 17:21
~Rob
Sam bym się podpisał pod wypowiedziami Pana Dziewulskiego. Pozdrawiam wszystkich zapier... z głową.
16-01-2011 01:09
~abc
Mi zycie uratowaly polskie skory za laczna sume ok 1000 PLN a wcale nie jechalem wolno gdy wywracalem sie na asfalt no i swoje waze. Ubranie nie musi miec logo MV Agusta, zeby bylo dobre i nie musi przy tym kosztowac tyle, co nie jeden motocykl. Nazwijcie mnie zazdrosnikiem ale ten pan wg mnie ma potrzebe "blyszczenia" i to widac w kazdej jego medialnej wypowiedzi.
14-01-2011 22:29
Kijek
z całym szacunkiem dla pana mielicjanta ;) i skuterów/skuterzystów oczywiście :) A w czym bezpieczniejszy jest skuter 50'ka od motocykla? Skoro pan D. jest ogarnięty a pech miał przy 40-50 km/h...

PS UWAGA! nabedę fajną legitkę, będzie jak znalazł jak naucze się latać na kole :)

gdzie tu sens, gdzie logika...
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
14-01-2011 13:43
~Fred
Bardzo przyjemny wywjad. Pan Dziewulski może być kontrowersyjną osobą, natomiast niewątpliwie jest bardzo doświadczonym motocyklistą i Jego rady powinny z pokorą być wysłuchane. Wiadomo, jeden młody posłucha inny nie (to już indywidualna sprawa każdego). Nasi dziadkowie tez wiele rzeczy robili a nam radzili żeby nie robić. Po prostu z perspektywy wieku, doświadczenia, widzą że czasami nie warto kusić losu. Zresztą to widać chociażby w decyzji rezygnacji ze swojego ulubionego hobby. Trzeba miec niebywale silną wolę, system wartości o odpowiedniej kolejności i spory bagaż doświadczeń aby z tego zrezygnować. Więcej takich tekstów. Pozdrawiam
14-01-2011 05:28
~Pozytywny
Koleżanki i Koledzy najpierw zacznijmy od siebie, postarajmy sie coś zrobić, osiągnąć, a później zacznijmy krytykować innych. Pan Dziewulski w swoim życiu osiągnął tyle, że zasług i sukcesów starczyło by dla kilku osób. Nie jeden z nas nawet jak by przeżył tysiąc lat nie osiągnął by tyle co ten człowiek. W komentarzach wychodzi chciwa natura leniwych ludzi, którym z łatwością przychodzą słowa krytyki dla innych, a tym bardziej tych ludzi którzy coś sobą reprezentują i coś w życiu osiągnęli. Pan Dziewulski dla wielu z nas powinien być autorytetem i wzorem do naśladowania, no ale cóż jak lepiej krytykować niż samemu dupsko ruszyć i coś zrobić. Wielki szacunek dla bohatera wywiadu i gratulacje dla autorki. Pozdrawiam obojga Państwa i życzę wielu sukcesów.
14-01-2011 05:22
~cortes
U nas niestety niewiele się na drodze zmienia, bo kierowcy (zarówno motocykli jak i samochodów) to w dużej części barany jak te, które krytykują wywiad i samego Dziewulskiego.

Moralizuje, bo ma doświadczenie. Zarówno jeśli chodzi o motocykle jak i samochody. Wie też czym grożą wypadki, nawet przy małych prędkościach. Wyraźnie wypowiada się, że motocykle są do zabawy i szaleństwa, ale tam gdzie nie zagraża się innym. Pewnie dla was mądrych ludzi za trudno to dostrzec i doczytaliście tylko do wypowiedzi o szybkiej jeździe szybkim motocyklem. To, że zaczynał od małych motocykli pewnie już przegapiliście.

Ciekaw jestem też jakie macie pojęcie o polityce. Jeśli sądzicie, że 1 motocyklista w sejmie wybuduje tor, to słowo baran, którego użyłem na początku jest zdecydowanie zbyt łagodne by określić wasze zdolności rozumowania.
14-01-2011 03:52
~MAREK~~
Bardzo fanie się czytało ten artukuł.Pamiętam p. Dziewulskiego na SSS w Modlinie kilkanaście lat temu.Spoko gość a że się go ktoś czepia to jego sprawa.
Czekam kto będzie za m-c!
14-01-2011 01:36
~motocyklistka
Hipokryzją byłoby udawanie że Policja karze "swoich" !!!!! wszyscy wiedzą jak jest więc o co ten raban? artykuł super a Pan Dziewulski to konkretny facet, podzielam Jego poglądy w 100 % może czytaliśmy inny tekst @77royal? bo przechwałek nie widzę.Ciebie na pewno zabolało bo jeździsz w najlepszym wypadku w tanim kombiku ale za to R1 :/ nie zgadzasz się z tym że jazda na gumie w centrum Warszawy to głupota? Cóż, napustej drodze po za miastem piszczących lasek pewnie Ci brak. Żal doopsko ściska, że nie stać na super wózki i motocykle? ZARÓB i będziesz się mógł tym cieszyć zamiast karmić się zawiścią:))))))) Wyrzuty że torów nie ma?- nie żałuj - w adikach byś i tak nie wjechał;) Pozdrawiam serdecznie Pana DZiewulskiego i poproszę więcej takich sensownych poglądów w polskim zaścianku :)
14-01-2011 00:37
~motocyklista
czysty LANS I HIPOKRYZJA
14-01-2011 00:35
~lukasz
coz to za najnowsza technika 'dociazania PRZEDNIEGO kola' ?!!!
14-01-2011 00:15
~przestepca
http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=194374700576248&id=100000111596114&notif_t=feed_comment#!/permalink.php?story_fbid=143451782378724&id=100000111596114&notif_t=share_reply
13-01-2011 23:11
77royal
Torz to czysta hipokryzja. Pierw się chwali jaki to on najszybszy a na koniec moralizuje młodych. Szkoda ze komuch siedząc w rzadzie nie postarał się o to by wybudowano tory wyścigowe....bogaty zomowiec i tyle. tfu
13-01-2011 19:52
~eugeniusz p.
adrenalina to uzależnienie, a jej brak przekształca się w chorobę, czy ktoś jeszcze tak uważa? Przez kilka lat uprawiałem extremalny sport.Poźniej miałem kilkumiesięczną przerwę z powodu kontuzji. Czułem się dziwnie, bo jak miałem się czuć? Dziwny stan samopoczucia utrzymywał ból z powodu uszkodzonej kończyny. W zasadzie normalna sytuacja, gdyby nie to, że nie mogłem przestać o kolejnym treningu i kombinowałem co zrobić, żeby wyrwać się z opatrunkami na trening.
13-01-2011 17:56
~benio
fantastyczny materiał :D
13-01-2011 16:18
~abc
Machnal legitka MO i jechal dalej. Swietny autorytet.
13-01-2011 13:03
~PJ
Super wywiad:)

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

Nowy importer MV Agusty

17-05-2012
Nowym importerem motocykli marki MV Agusta w Polsce została firma Vitres z Katowic.
 
 
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms