załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

W KOLORATCE NA DWÓCH KOŁACH

Zmyślona historia? cz. 4

ks. Janusz
03-01-2008, 08:00
OCEŃ ARTYKUŁ Zmyślona historia? cz. 4 kliknij i przesuń wskaźnik
Z jazdą jest jak z winem. Jedni je chleją, wyczuwając najwyżej siarkę, ocet, ewentualnie drożdże. Inni delektują się nim, określając bukiet smakowy; są w stanie nawet rozpoznać pochodzenie winogron i czy lato było słoneczne. Jeżeli jesteś degustatorem jazdy, zawsze spotka Cię przygoda. Nawet banały Cię nasycą.
Było koło godziny 19-tej. Wataha, z którą śmigał cały dzień już się rozproszyła. Końcówka sierpnia o tej porze robi się nieco mroczna, a ludziska w poniedziałek do pracy muszą wstawać o świcie. Jechał zatem już sam. Zachodzące słońce zachęcało do pogoni za cieniem, więc pozwalał sobie na szybsze przeloty. V-ka jakby żwawsza była. Może to chłodniejsze powietrze zasysane do gaźnika rozbudzało ją do życia? W każdym bądź razie rwała do przodu, jak szalona.

Gdy skończyły się serpentyny i pojawiła się długa prosta z kilkoma łagodnymi łukami, natychmiast odkręcił. Z pustych wydechów dobył się piekielny, chrapliwy bulgogrzmot. Wskazówka powędrowała posłusznie do 160km/h. Pędząca kupa stali w niewidzialny sposób rozdzierała rzeczywistość na dwie części. Fala potężnego dźwięku odrzucała wszystko na lewo i prawo, niczym po przepływie szybkiej łodzi motorowej.
I po co klakson?
Na skrzyżowaniu małego miasteczka na trasie ów bulgogrzmot szczególnie wywołał uśmiech na jego twarzy. Z daleka już widział czerwone światło i jeden katamaran przed sobą. Puścił gaz i niemal bezszelestnie dotoczył się do świateł. Ustawił się tuż za Oplem Vectrą. Czas w tej mieścinie zatrzymał się, a minuta po szybkiej jeździe rozciągała się w nieskończoność. Wtem przyuważył w lewym lusterku samochodu odbicie kierowcy Opla. Też się nudził, bo… no właśnie, co robią faceci na czerwonym? Bo ewidentnie czyścił nos palcem wskazującym lewej ręki. Dłubał tak namiętnie, że aż wyginał przy tym głowę. Jakby chciał sięgnąć do samych zatok. Potem chwilę pokulał coś w palcach, opuścił dłoń. Pewnie w celu umieszczenia „wykopaliska” na jakimś elemencie kokpitu. I znowu wrócił do dziurki w nosie. Motocyklista postanowił przerwać ten proceder. Jak? Dwukrotnie, aczkolwiek lekko pociągnął za manetkę. Donośnym warknięciem oznajmił swoją obecność, dając do zrozumienia „widzę…” W tym momencie aż trudno opisać reakcję „dłubacza”. Tak się wystraszył, że o mało co nie wbił sobie wskazującego palca po same płaty czołowe zatok, a następnie wyrwał go z wnętrza nosa i zupełnie niekontrolowanym ruchem machnął dłonią, uderzając o boczną szybę. Zorro nie nakreśliłby swego znaku szpadą tak szybko, jak ten facet śmignął „skoziałym” palcem w powietrzu. Motocyklista aż zarechotał! Sytuacja banalna, a ubaw nieziemski. Zaraz było zielone. Ruszyli obaj. Podjechał na wysokość kierowcy, zerkając nań przez szybę. Ten zmieszany nawet nie spojrzał w bok, udając, że to nie on przed chwilą wycierał „kozy” pod kolumnę kierownicy. Ale jaja! Swoją drogą w samochodach, oprócz różnych schowków, wkrótce chyba się pojawią opcjonalne nakładki na smarki, gdy tylko jakiś marketingowiec z koncernu odczyta potrzebę klienta. Nie wiadomo tylko, jak nazwać taki dodatek do wyposażenia. Pakiet inhalacyjny? Już widzę dilera, który z pełną powagą prezentuje wymienne nakładki. Będzie je można przymocować w dowolnym miejscu kokpitu.
- Nakładki są ekstremalnie przyczepne, niezwykle trwałe, niebrudzące, nietoksyczne i antyalergiczne. Dzięki specjalnej strukturze powierzchni maty te posiadają niezwykłą wręcz zdolność przylegania do innych przedmiotów. Dostępne są w kolorach dopasowanych do wnętrza samochodu. Obecnie mamy na nie promocję. Zestaw 10 mat dostępny jest za jedyne 199 złotych.

Zostawmy jednak te pomysły rodem z TV-MARKETU…

Nieco dalej był jakiś most. „Niedzielni” wlekli się dosłownie żółwim tempem, tworząc zbędny korek. 5-10 km/h! Prawie wszyscy zjeżdżali do prawej krawędzi, przepuszczając motocykl. Prawie wszyscy, bo jeden „blacharz” z kolumny postanowił jednak nie ustąpić. I to akurat ten, który wstrzymywał cały ruch. Motocyklista, gdy tylko nadarzyła się sposobność, wyrwał do przodu. Nie przekroczył podwójnej ciągłej, nie zahaczył kataramaniarza. Zwyczajnie skorzystał z okazji, bo takich, jak on nie da się wtłoczyć w korki. Zaraz za mostem była dłuższa prosta. Jechał jakieś 50 na godzinę. W lusterkach pojawił się wyprzedzony przed chwilą gość. Stare Mitsubishi na długich światłach tańczyło po całym pasie. Zarzynany wysokimi obrotami na dwójce silnik aż błagał o litość. Motocyklista zjechał do osi jezdni, by wkrótce skręcić w lewo na skrzyżowaniu. A wtem rzęch na czterech kołach wkręcił się jeszcze gwałtowniej na obroty, wyprzedzając go od prawej. Samochód zrównał się jeźdźcem. Kierowca zaczął coś krzyczeć i wygrażać . Obok niego siedziała jakaś laska. Pewnie popisówę odstawiał. Motocyklista zwolnił, uniósł szybkę. Tamten opuścił boczną szybę, nadal coś wykrzykując. Koleś miał około 40-tki na karku.
- Co proszę? – Motocyklista zapytał żulowatym tonem.
Z odpowiedzi nic nie zrozumiał. Jakieś dziwnie artykułowane dźwięki i machanie rękami.
- Słuchaaaam? – Odezwał się ponownie i głośno, wyraźnie przeciągając ostatnią sylabę. Gość podirytowany ryczał, używając wulgaryzmów. Trzeba było go doprowadzić do furii zatem.
- Koleś, plujesz mi na chromy, a dopiero je polerowałem. Weź skończ! – Po tej odpowiedzi motocykl błyskawicznie wyrwał się do przodu, złożył się w zakręt, zostawiając olanego gościa w stanie przedzawałowym ze złości.

Na trasie grzmot wydechów był tak donośny, że samochody zjeżdżały na pas awaryjny. Dla takich chwil właśnie się żyje. Nic nie chroni Twego ciała, pęd powietrza próbuje ściągnąć Cię z siedzenia. Stajesz się pędzącym grzmotem, zwiastunem burzy i niedoścignionym lśnieniem marzeń dla innych. W ich oczach pojawisz się na moment, lecz ślad pozostanie na długo, czasem na całe życie. I nawet możesz sobie nie zdawać sprawy, że wyznaczyłeś komuś w jednej chwili cel w życiu… Nie wierzysz? A proszę Cię bardzo, już przytaczam przykład. Mała odskocznia na chwilę.
 
Strony:
1 2 3
 
Komentarze użytkowników
(6)
17-01-2008 12:45
b3wolf
Już jest kolejna opowieść w koloratce. Zapraszamy!
16-01-2008 15:00
olivia
Oj! Coś widzę, że Ksiądz jeszcze grasuje po Kolędzie...:) A gdzie nowy artykuł...? Pozdrawiam i Czekam Cierpliwie;)))
05-01-2008 18:20
Janusz
Hi hi, zdaję sobie sprawę, że Wysublimowane poczucie humoru może wywołać różne reakcje... błeeee. Natomiast co do Kobiet... wciąż zmierzam w stronę bardzo pozytywnego ich przedstawienia, co czasem mi się nie udaje jeszcze. Ale nie mam jakiegoś "kobietowstrętu"... wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że w nęstepnych opowiadaniach przedstawię lepiej PŁEĆ PIĘKNĄ.
05-01-2008 17:32
olivia
Widzę, że Autor ma Wysublimowane Poczucie Humoru:) Świetnie urozmaica " motocyklowe historie"... ( np. tę o feralnej przygodzie" dłubacza"...lepiej nie czytać owych felietonów przy jedzeniu < lol>)
A co do kobiet.. .
1. Nie wszystkie na widok motocykla zatykaja uszy... Raczej otwierają oczy :)
2. Nie wszystkie robią jazgot w mieszkaniu, że słychać w całym pionie :)))))))
Pozdrawiam.
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
03-01-2008 21:44
Janusz
Dzięki! Widzę, że się rozumiemy... a nad moja fascynacją pustymi wydechami pomyślę :p rzeczywiście wybrzmiewają bardzo często w tekstach.
03-01-2008 14:47
RobB.
Witaj Kś. Januszu, albo cześć Prałat :)
Z przyjemnością czytam Twoje artykuły, baaardzo poetycko opisujesz doznania związane z jazdą jednośladem.
No ale tak to jest !
Filing dalekich podróży, zapach powietrza w różnych miejscach świata, niezapomniane widoki, poznani ludzie, przygody i przyjaźń z kumplami z wypraw - wtedy dopiero poznaje się człowieka, nie przy piwku ale jak trzeba na niego/siebie nawzajem liczyć...najlepsza weryfikacja.
Wiernie to oddajesz, tak trzymaj !!!
O jedno ja Cię tylko proszę nie nobilituj co odcinek "pustych wydechów" ja wiem, że w niektórych środowiskach taka moda i teorie o wyższym bezpieczeństwie "wytwarzaczy hałasu" ale to TYLKO TEORIA, jechać się za tym nie da, a z przodu to i tak nie słychać.
Pozdrawiam i mam nadzieję do zobaczenia kiedyś i gdzieś tam :)
Czekający na kolejny odcinek RobB.

ARTYKUŁY POWIĄZANE

I bańka prysła...

11-04-2011
Pokora – wbrew częstemu utożsamianiu jej ze spuszczaniem głowy i mówieniem „deszcz pada”, gdy plują nam w twarz – pochodzi od łacińskiego słowa humilitas (z łac. humus – ziemia).
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms