załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

W KOLORATCE NA DWÓCH KOŁACH

Zmyślona historia cz. 1 - zakończenie

ks. Janusz
07-02-2008, 08:00
OCEŃ ARTYKUŁ Zmyślona historia cz. 1 - zakończenie kliknij i przesuń wskaźnik

Pamiętacie ‘Gregora’ ze „Zmyślonej 1”? Wielu czytelników chciało, bym dopisał coś do jego życiorysu. Zmienił się? Nawrócił? Czy banalny szlif mógł go zmienić?
Oto dalsza część opowiadania, ale losów bohatera nie wyjaśniam do końca. Sam tekst powstał w ducie z niejakim Tomkiem, który podesłał mi propozycję tematu. Tomek, dzięki!
Wizja czy retrospekcja?
Wbity życiem w drewno ławki klęczę w jakimś kościele. To chyba katedra. Niemal czuję ducha tej namodlonej przestrzeni. Otacza mnie półmrok. Jestem ja i czerwona lampka. Dziwne, ale słyszę śpiew Ryśka. Jest cichy, lecz wyraźny. Jakby z chóru dobiegają mnie słowa „Modlitwy”:

„Pozwól mi spróbować jeszcze raz
Niepewność mą wyleczyć, wyleczyć mi
Za pychę i kłamstwa, same nałogi
Za wszystko co związane z tym
Za świństwa duże i małe
Za mą niewiarę - rozgrzesz mnie
No rozgrzesz mnie, no, no, no....
Panie mój, o Panie
Chcę trochę czasu, bo czas leczy rany
Chciałbym, chciałbym zobaczyć co
Co dzieje się w mych snach
Co dzieje się
I nie, i nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym był z kamienia
Bym z kamienia był
I pozwól mi, pozwól mi
Spróbować jeszcze raz, jeszcze raz
Chcę trochę czasu, bo czas, bo czas leczy rany
Chciałbym, chciałbym zobaczyć co
Co dzieje się, co dzieje się w mych snach
I nie, i nie chcę płakać, Panie mój
Uczyń bym był z kamienia
Bym z kamienia był
I pozwól mi, pozwól mi spróbować jeszcze raz
Jeszcze raz...”

Nie wiem, czy się modlę. Głowę oparłem o ławkę. Przez głowę przelatują mi dziesiątki myśli, układając się w wewnętrzny dialog…

- Może powiedzieć, by zrobiła badania genetyczne? Przecież uważaliśmy! Zabezpieczyłem się! To nie może być moje! Ale co wtedy? Przecież to zabrzmi tak samo, jakbym jej powiedział, że jest puszczalską. Z badań wyjdzie, że moje i co?

- A może poroni? Dzisiaj tyle kobiet nie donosi ciąży… Cholerny paradoks! Jedni chcą dziecka, starają się latami… Inni nie chcą i się im zjawia. Może zaproponować ‘Natce’, żeby oddała dziecko do adopcji? Młoda jeszcze jest… po co jej taki „ciężar”?

- Grześ… jestem w ciąży… - powiedziała wczoraj przez telefon. Odjęło mi mowę. W jednej chwili mój świat się zawalił.

- A może to tylko taki sprawdzian? To by do niej pasowało. Najzwyczajniej w świecie ‘Natka’ chce zobaczyć, jak zareaguję, jakim jestem facetem… czy chcę z nią mieć dziecko, być z nią, czy też traktuję ją, jak znajomą „z doskoku”. Albo chce zwrócić moją uwagę na siebie, bym przyjechał, przytulał, pocieszał. Nie, ona nie może być w ciąży. To scenariusz, jak z tych śmiesznych katechez ze smrodkiem dydaktycznym i zastraszaniem negatywnymi skutkami… „Nie współżyjcie przed ślubem, bo z tego może być dziecko” – słyszę marudzącą zakonnicę z ogólniaka…

- Jak to oznajmić Karolinie? Odejdzie ode mnie natychmiast. Już widzę jej zawiedzione i pełne goryczy spojrzenie. Ból w oczach. Nie powie nawet słowa.
 
 
Komentarze użytkowników
(8)
24-03-2010 22:36
~
Podczytuje ksiedza stale...ale tym razem juz nie moge sie powstrzymac..
Brawo... Wiecej takich opowiadan...wiecej historii gdzie doszukiwac sie trzeba drugiego dna. Wiecej synkretyzmu!To pytanie "kim jestem? Nie wiem"...

Zastanawia mnie tylko ile pracy trzeba poswiecic,by pomysl -mysl swiezo przelana na papier dopracowac(widac ta prace,kurcze,przeciez czyta sie to lekko nie ot tak z powietrza.Ma to swoj rytm )

Talentu literackiego gratuluje,i tego ze ma ksiadz cos do przekazania( z czym roznie bywa w naszychg czasach)
09-05-2008 21:32
SlawekZ
Bardzo, bardzo OK! Po prostu dobre opowiadanie. Czekam na następne... :)
08-02-2008 19:22
Janusz
Dzięki! Skoro pomaga i do tego zachęca, to nic więcej mi nie trzeba... piszę dalej:) pozdrawiam i szybkiego wyjazdu życzę!
08-02-2008 18:58
bestia
Włączyłem mój ukochany Dżem i czytałem. Nastrój zrobił się taki, ze chciałem wyjść z domu. Za oknem podobna pogoda. Deszcz, ciemno i wiatr. Chciałem wsiąść i pojechać. Tylko niestety ale motocykl rozebrany stoi w garażu... Musze jeszcze troche poczekać. Oj rozmarzyłem się :) Uwielbiam czytać Twoje "teksty". Pomagają mi przetrwać szarą rzeczywistość , zmusić do myślenia nad tym co robie. Dzięki ;)
08-02-2008 18:30
Janusz
Vendax, pozostake jeszcze jedno ważne pytanie, na które nie udzieliłem odpowiedzi - z kim ostatecznie został bohater i komu płaci alimenty?
08-02-2008 09:48
Vendax
Dziękuję za brak amerykańskiego "happy endu", po którym nie ma już żadnych znaków zapytania.
Wszystko na koniec amerykańskiego filmu (zwykle) jest jasne.

A tu pojawiły się znaki zapytania: "po co? Żeby coś udowodnić? Komu? Sobie? Innym? Co? Po co?"
Chyba to jest najważniejsze osiągnięcie tego bohatera - postawić sobie w jałowym życiu jakiś znak zapytania. HOMO VIATOR - człowiek w drodze. Poszukujący.

"Znów jestem całkowicie sobą. Kim? Nie wiem. " - wydaje mi się, że gość, który przesadza z uwielbieniem do maszyny, nigdy się nie dowie, kim tak naprawdę jest. I gdy jej nie ma - gubi się. A być "kimś" jest się wtedy, kiedy nie mając nic - ma się wszystko. To jest wolność!
Wolnym jest dziadek pędzący z babcią na romecie niż gość, który bez drogiej skóry czy najnowszego modelu moto nie znaczy nic w świecie swoich "przyjaciół".

Całkowicie zgadzam się z TUZMEN'em. Rzeczywiście to tez moja historia.
Pęd moto, nie patrząc na nic. Potem odpuszczanie. Zatrzymanie. Gdzieś na stacji czy na zajeździe. Chwila zatrzymania - i nagle wszystko jasne. Inna perspektywa. Poklepanie baku... he, he to ważne!
Ta Octavia to też nieodłączny element wielu wypadów. Jakaś "niczym nieusprawiedliwiona" życzliwość innych ludzi. Życzliwość, któż rozbija nagle tą całą ciemność i chaos jaki się w głowie czasem robi.
07-02-2008 22:12
unicorn
To jest właśnie „to coś”, co zafascynowało mnie w tym całym motocyklowym-świecie.
Nie ciała okryte skórzanymi ciuchami, spektakularne zloty czy ta cała otoczka - tak mocno w poszczególnych środowiskach celebrowana.
Zniewoliły mnie uczucia, doznania, wrażenia jakie przeżywasz rozkoszując się jazdą…nieskazitelnie czysty umysł…ona, dla jednych rewelacyjna maszyna dla innych wierna, wyrozumiała towarzyszka podróży.Jedyna, która potrafi Cię wyrwać z bagna codzienności…my ? nieokiełznani, dzicy, niezależni, z dala od sztucznych konwenansów...wolni…
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
07-02-2008 16:34
Tuzmen
ŚWIETNY TEKST! Najlepszy z serii. Z pewnością będzie wielu, którzy tak jak ja czytając, myśleli że "to moja historia".
Brawo za świetny język.
Pozdrawiam Bluesowo!

ARTYKUŁY POWIĄZANE

I bańka prysła...

11-04-2011
Pokora – wbrew częstemu utożsamianiu jej ze spuszczaniem głowy i mówieniem „deszcz pada”, gdy plują nam w twarz – pochodzi od łacińskiego słowa humilitas (z łac. humus – ziemia).
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms