załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

W KOLORATCE NA DWÓCH KOŁACH

Zdrady, przekręty, HAMC...

ks. Janusz
29-07-2007, 08:00
OCEŃ ARTYKUŁ Zdrady, przekręty, HAMC... kliknij i przesuń wskaźnik
Na czym ostatnio skończyłem? Acha, już wiem - zdradzałem "Volusię". Domyślacie się, że takie romanse nie mogły się dobrze skończyć. Jednak przejdźmy do poważniejszych wydarzeń... o zdradach też będzie...

Niby "w koloratce na dwóch kołach", ale mało tej koloratki w koloratce, co? Tylko kilka razy założyłem biały plastikowy języczek podczas jazdy na motocyklu. Powody były banalne - oficjalna wizyta, szybki "wsiad" na motocykl po obowiązkach. Poza tym wolę neutralny strój, bo z koloratką wyglądałoby to nieco pretensjonalnie - w moim przypadku oczywiście. Więcej natomiast koloratki jest w samym życiu motocyklowym. Najmilej wspominam śluby i chrzty. Jak u TOH-ów się posypało w jednym roku, to trudno było się opędzić. "Zbytek" (Prezydent TOH) koniecznie chciał, by Borys "Zbytek" Junior przyjmował pierwszy sakrament w klimacie klubowym. Stąd zawitali w kościele kumple i przyjaciele w skórach. Pięknie to wyglądało - jak wielka rodzina. Podobnie jest ze ślubami. Dla osób postronnych jesteśmy bandą dawców, ryzykantami bez uczuć, a żyjemy jeszcze, bo z diabłem trzymamy. Tymczasem poznając światek motocyklistów "od środka", stwierdziłem jedno - RODZINA. I to nie taka, z którą najlepiej wychodzi się na zdjęciu.
 
Znowu zdrada
Gdy odkryjesz swoje słabe strony - a każdy je ma - masz dwa wyjścia: stać się ich ofiarą albo panem. W pierwszym przypadku będą Cię rzucać, gdzie popadnie, a Ty mimo obietnic nie zrobisz nic. Pan natomiast zna swoją słabość, nie ukrywa jej, ale też nie jest ekshibicjonistą duchowym. Co najważniejsze - troszczy się o nią, nie przeciąża, nie wystawia na próbę. W Nysie zmieniono kiedyś koryto rzeki, kiedy przyszła powódź w 1997 roku, rzeka wróciła na swoje stare koryto, porzucając sztuczną regulację. Ze słabościami jest podobnie - obciążone wracają na utarte szlaki. Dlatego nie ma ludzi mocnych, są tylko przezorni.
- Ale o co chodzi? Czytam i się gubię. Pomyliłeś felieton z konfesjonałem?
- Jak wiesz, że ciągnie Cię do innego motocykla, a nie chcesz tego, to wystrzegaj się wszelkich kontaktów z innymi sprzętami. Nie pakuj swoich szanownych czterech liter na lepsze sprzęty, by tylko spróbować. Ja nie byłem roztropny. U Grześka (TOH) w pracy spotkałem drugiego Grześka (TOH). Przyjechał na "Vulcanie" 1500. Znowu dosiadłem czegoś poza "Volusią". Ależ "Kawa" miękko przyspieszała. I te długie biegi... "Prałatowa" już dostawałaby zadyszki, a "Kawa" kręciła się dalej. Przy czym obroty nie robiły na niej żadnego wrażenia. "Moja" aż niemiło jęczała podczas ostrych igraszek; "Kawa" się bawiła, a silnik gadał: "stać mnie na więcej..." Pożądanie rozbudziło się we mnie ze zdwojoną mocą.

Kilka dni później znowu upadłem. Tym razem hamulce mi poleciały przy "Magnie", pieszczotliwie zwanej Madzią. Wymiary słuszne, zwłaszcza piec zachwyca i budzi respekt. Proporcje takie sobie - jak na moje oko. Lubi się wkręcać. Jednak dźwięk pozostawia dużo do życzenia - nie znoszę wysokich obrotów, przynajmniej na chwilę obecną. I ten łańcuch... Pożegnałem się z nią po pierwszym spotkaniu. Ale niesmak do "mojej" narastał. Wróciłem do niej tylko z rozsądku. Czasem miło zaskoczyła, ale to już nie było "to". Zdrada nigdy nie służy stałości związku. "Ona" nie musi się dowiedzieć, ale Ty tracisz serce. Powtórzę się - na taką amputację protezy nie ma.
 
Początek sezonu
Rzuciłem hasło "rozpoczęcie sezonu", a chłopaki z Prudnika zajęli się resztą. "Dziadek" (szef) trochę kręcił nosem, że znowu (???) wyjeżdżam, ale się udało. W końcu nie jechałem na dziewczynki! Zabrałem ze sobą TOH i w drogę. Spotkaliśmy się na parkingu pod "Lidlem", a potem paradnie ruszyliśmy pod kościół na rynku. Chciałem spróbować czegoś innego, dlatego nie wchodziliśmy do świątyni. Towarzystwo ustawiło się wokół krzyża, tworząc wspólnotę rodzinno-maszynową. To było trafne posunięcie. A jak wybrałem sobie Remka na "ministranta", to myślałem, że sam zjadę ze śmiechu. Facet tak się przejął rolą, że aż pobladł na początku, a stał sztywno, jakby towarzyszył samemu Papieżowi. Sprawdził się wyśmienicie. Dlatego innym razem, gdy mieliśmy msze w druga rocznicę śmierci 'Jeja', znowu Remka wykorzystałem. Spotkaliśmy się wówczas w sanktuarium św. Józefa w Prudniku-Lesie, prowadzonym przez franciszkanów. W tym miejscu był więziony kard. Wyszyński. Wypadało jakoś zasilić fundusze ojczulków. Poprosiłem Remka, by... zebrał kolektę (jak ja tego nie lubię!). A ten zamiast koszyka zabrał ze sobą kask i przespacerował się po kościele. Ludzie na widok "niedźwiedzia" w skórze wyskakiwali z kasy bez żadnych oporów. Dobry byłby z niego kościelny...
Po nabożnych modlitwach zaczęła się świecka część imprezy. Zresztą wszystko możecie obejrzeć na prezentacji. Podszedł do mnie Marian, właściciel firmy transportowej "Bednarski". Właśnie pozbył się Wild Stara (Remek go kupił... no co? Chodził z kaskiem po kościele...).
- Słyszałem, że myślisz o zmianie "sprzęta"?
- Nooo. Mocno myślę. Jakiś Drag 1100 może będzie.
- A nie myślałeś o Harleyu?
- Buhahahahaha. Nie, nie myślałem. Nie stać mnie.
- A ile wyłożysz za Draga? Trzydzieści tysięcy lekko. Za taką kasę mogę Ci złożyć Harleya. Dobry piec i rama. Resztę sobie możesz zmieniać z biegiem czasu.
Marian już od kilku tygodni dosiadał H-D, poskładanego w warsztacie, który sam sponsorował. Niby "SAM", ale górna półka bez dyskusji. Nie podejrzewałem go o chęć dorobienia się czyimś kosztem. Zwyczajnie chciał mi pomóc. Pomysł z H-D rozbudził we mnie marzenia. Na krótko. Znaczy się do pierwszej rozmowy z Edkiem.
- Słyszałeś, że Marian składa "hadeki"?
- No, chłopaki szukali pracy, to otworzył im warsztat. Części ściągają ze Stanów. Już kilka maszyn od nich pojawiło się na Śląsku.
- Wchodzić w to?
- Hmmm, znając ciebie, to nie radzę. Chcesz co chwilę mechaników odwiedzać? To zabawa dla pasjonatów, lubiących grzebanie i jazdę od czasu do czasu. Ty "Prałat" chyba wolisz coś w odwrotnych proporcjach. Jazda, a mechanik w śladowych ilościach.
Nie ma jak rozsądek i drugie spojrzenie. Emocje mi opadły. Potem odwiedziłem kilka razy "montownię" H-D w Nysie, ale już spokojnie podchodziłem do tematu. Marian oczywiście nie zachował się jak mały chłopczyk i nie strzelił focha.

 
Strony:
1 2 3
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

I bańka prysła...

11-04-2011
Pokora – wbrew częstemu utożsamianiu jej ze spuszczaniem głowy i mówieniem „deszcz pada”, gdy plują nam w twarz – pochodzi od łacińskiego słowa humilitas (z łac. humus – ziemia).
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms