Zapraszam do krótkiego spotkania z moim dobrym kumplem i jego ciekawą maszyną. Postanowiłem, że co jakiś czas zaprezentuję kogoś z mojego otoczenia, aby nie pisać tylko o sobie. Dziś – bez technicznych zawiłości – macie możność poznać Norberta i jego maszynę, którą sam określiłem „No Name”.
Krótka historia Norberta
W deszczowe południe zawitałem u przyjaciela. Norbert Psyk – o niego chodzi – mieszka w Straduni na Opolszczyźnie i jest cenionym w okolicy mechanikiem samochodowym. Prócz tego od siedmiu lat pod koniec maja organizuje zloty motocyklowe, które cieszą się coraz większą popularnością. Sam też jest motocyklistą. Swoją przygodę z dwoma kółkami zaczynał wiele lat temu, dosiadając MZ 250, potem Jawy, Awo, Iża... Gdy go poznałem, jeździł Yamahą XVS 650 Drag Star. Już wtedy po jego maszynie można było poznać, że małe japońskie sprzęty nie stanowią szczytu marzeń. Po roku naszej znajomości Norbert z wielkimi emocjami oczekiwał na przesyłkę z USA – Harleya Davidsona FLH „Electra Glide”, motocykl z 1991 roku w wersji policyjnej. Obecnie to już babcia, ale nadal wiernie służy. Jednak to nie ona będzie gwiazdą galerii.
Azyl „harley-stuby”
Norbert jakiś czas temu z dzierżawionego pomieszczenia zrobił coś, co marzy się wielu motocyklistom. A mianowicie lokum, które nazwał „harley-stubą”. Z hali warsztatowej prowadzą do niej ciężkie, kute metalowe drzwi, przypominające wejście do skarbca w starych katedrach. Kiedy je uchylimy, oczom ukazuje się niesamowicie klimatyczne wnętrze w racingowym kolorze Harleya, czyli orange. Na ścianach wisi mnóstwo pamiątek, tablic, zdjęć i części motocyklowych. Klimaty śląskie pomieszane z amerykańskimi. Niby to warsztat, ale nie brakuje w nim kominka czy starego kuchennego pieca kaflowego. W takim miejscu usmarować się podczas grzebania przy motocyklu, a potem usiąść przy piwie, to sama przyjemność. A jak wyprowadzi się motocykle, śmiało można zrobić imprezę w kameralnym gronie.
Rozbawił mnie widok kilku kserówek, wiszących na ścianie obok podświetlanej wnęki. Ciekawe fotomontaże – pamiątki ze zlotów w Faaker See. Ale zdjęcie z Marcusem Waltzem jest autentyczne.