Takie staropolskie przysłowie określa charakter warunków atmosferycznych panujących w tym miesiącu. Nawet kwiecień miał przeplatać trochę zimy, trochę lata. Kiedyś wszystko było w normie. Dziś natomiast ciągle czytamy sensacyjne wiadomości o nawrotach zimy.
Zapraszam do lektury krótkiego felietonu, w którym poprzeplatam różne wątki. Będzie o pierwszej jeździe i o zimowych dywagacjach na temat prawdziwego motocyklisty. Nie obędzie się również bez zasygnalizowania pojawiającego się problemu władzy w światku motocyklowym.
Mój piąty pierwszy raz
Panie i Panowie, Ladies and Gentelmen, w sobotę, 27 lutego br., prywatnie rozpocząłem sezon motocyklowy, po raz pierwszy w tym roku wyprowadzając z garażu cruisera Yamaha XV 1600 Wild Star. W sumie to piąty raz na tym żelastwie.
Co za emocje! Ubierając się pospiesznie, kilka razy wracałem do pokoju; raz zapomniałem kluczyka, drugim razem przypomniałem sobie o dokumentach, za trzecim, by założyć buty. Słońce i dodatnia temperatura prowokowały, aby wyrwać się choć na chwilę. Wcześniej doglądałem „czarnuli”, pieszczotliwie głaszcząc jej smukłą sylwetkę. Pocieszałem ją, gdy narzekała, że za sprawą tylnych gmoli znowu przez zimę przybrała na wadze. Ale one tak mają – nie tyle je martwi, że przytyły, ile sprawdzają, czy nadal się nam podobają. Często więc powtarzałem, że z każdym rokiem jest piękniejsza i nikomu jej nie oddam. I że te „pełniejsze bioderka” są bardziej sexy. Obawiała się chyba, że pójdzie w odstawkę. Trudno bowiem cokolwiek przed nią ukryć. Wiedziała, że zaglądałem na „Gwiazdę Północy” XV 1900. A już z politowaniem potraktowała moje zapędy do zmiany orientacji, gdy na chwilę zafascynowałem się Raiderem czy Warriorem. – Jeszcze inną bym zrozumiała, ale nie innego – powiedziała.
Dobra, dosyć tych fantazji, bo zaczniecie pytać co palę. „Dzika Gwiazda” zagadała za pierwszym razem, choć bez jęków się nie obyło. Woń spalin uderzyła mi do głowy i nie mogłem trafić do dziurki, mocując sakwy. Wreszcie wyprowadziłem z zimowych pieleszy basowo mruczącą i drżącą z powodu niskiej temperatury Yamahę. – Wybacz „czarnula”, ale chcę cię dzisiaj taką, jaka jesteś. Nie będzie mycia. Jestem tak wygłodniały i napalony, że wezmę cię zakurzoną.
Jedynka. Ruszyłem.
Pamiętam z dzieciństwa jak rodzice kupili mi jakieś nowe spodnie czy buty. Chciałem zaraz w nie wskoczyć, by w szkole widzieli. – Nie, najpierw do kościoła w tym pójdziesz – powtarzali. Teraz to może zabawne, ale w związku z rozprzestrzeniającą się modą na otwarcia sezonu z pokropieniem maszyny i jeźdźca wodą święconą czułem się trochę jakbym uprawiał seks przedmałżeński. Nie podważam tutaj sensowności błogosławieństwa, ale – kij w mrowisko – ileż można te motocykle kropić? Toć przecież zardzewieją. I kto to pisze, co? Innym razem ustosunkuję się do tematu religijnych początków sezonu.
– A ty czego chcesz? – powiedziałem sam do siebie. Na wyjeździe stał bowiem jakiś starszy koleś w białym kitlu. Musiałem się zatrzymać.
– Ja mam ten obiecany film ze zlotu. Usłyszałem motor i pomyślałem, że wreszcie go podrzucę, bo już tyle czasu wożę go w aucie.
pozdrawiam serdecznie:)
może być skrobnął parę słów ?
Czekamy!!
Na artykul natrafilam przypadkowo, chcac dowiedziec sie czegos o ks. Januszu, ktory glosi czasem zabawne ale na pewno zawsze reflekcyjne kazaniam (ktore od czasu do czasu mam zaszczyt wysluchac ;)...
Ma ksiadz duzy dar "trafiania" do ludzi poprzez slowa - zreszta po przeczytanym powyzej artykule widze, ze takze dar pisania ;)
Pozdrawiam :)
Wielkie dzięki
Pozdrawiam:)
Świetne / nie do końca święte poczucie humoru, no ale przecież o to chodzi. Czekamy na więcej... a stronę dodaję do ulubionych.
Odniesienia do "Pomagam" i Zaiks genialne ... prawie się popłakałem a koledzy w pracy na mnie dziwnie patrzyli gdy oplułem monitor :D
Sezon rozpoczęty więc mam nadzieje, że spotkamy się kiedyś na drodze. Lewa w górę!
Co do meritum znaczy pojęcia "prawdziwego motocyklisty",to myślę,że taki nie istnieje.Czy to jest gość , który widząc podobnych sobie stanie na stacji benzynowej , żeby się przywitać?Może taki co jest samotnym wilkiem?A stary wyga zlotowy?A ten co dla wygody pomyka maxi skuterem?Endurasy brudasy - co po 2-3 przemierzają leśne dukty wokół wielkich miast w ramach walki ze stresem urbanizacyjnym?Nie rozumiem faszyzmu markowego ,że tylko Harley,lub Honda.Sam chciałbym mieć kilka różnych motocykli do odmiennych celów.Więcej czasu na jazdę,oraz mitycznych kumpli motocyklowych,którzy byli by gotowi na każde skinienie.Z perspektywy moich trzydziestu paru lat nie wierzę w takich kumpli.Droga motocyklisty jest samotna i kręta jest.Prawdziwy motocyklista to nie 1%,tylko taki ,co związany ze swoją maszyną ,może zmienić ją w następnym sezonie,kocha jazdę nie wygody,choruje całą zimę,daje się ponieść nitce drogi , bez wyraźnego powodu.Nie dopomina się płaczliwie zrozumienia ze strony innych użytkowników drogi.Myślę,że takie typy się na wzajem wyczuwają.Mają jeśli nawet nikczemny, to kochany motocykl i ten specyficzny błysk w oku.
I JEST jest długi, konkretny, taki jak zawsze - zaje...ty! Czytanie tego tekstu to jak zawieszenie w powietrzu takiego "czegoś" co mówi, że niedługo będzie wszystko dobrze. Jeszcze tylko czyszczenie gaźników bo Sunia nie kaszle i pofruwamy.
Także tak osobiście, personalnie tylko od siebie chcę Panu podziękować. Szerokości.
tak swoją drogą to nie był Ksiądz wczoraj w kk?
NARESZCIE :-P
Ja już w lutym się upominałem że dawno nic nie było :-P
powinien być 1 art miesięcznie ;-P
a co do wakacji...
to naprawdę zmiana kraju byłaby świetna :-P
może Hiszpania ?
Włochy ?
ooo... Sycylia... <--- hmm my Wam miejsce znajdziemy :-P
Dobrze jest móc znowu zagłębić się w tych przemyśleniach, to sama przyjemność :)
Krisk2k - dzięki. Liczę na udany sezon. Mam mocne postanowienia co do rzadkiego zasiadania w fotelu na rzecz kanapy. Choćbym miał po nocach jeździć.
Pietrucha - z pewnością nie będzie w tym roku Chorwacji.
Okrop - nikogo nie wykreślam. Przeczytaj z uwagą. Raczej podważyłem obiektywne kryteria, kierując się ku subiektywnym. I nadal uważam, że to co prawdziwe będzie zarażać innych, nawet gdy sobie z tego nie zdajemy sprawy.