Długo nic nie pisałem. Każda próba kończyła się fiaskiem. Posiadanie motocykla-zabawki stało się udręką, a świadomość, że przyjaciele jeżdżą i spotykają się, wywoływała frustrację. Nie mam domu ani rodziny, a mimo to nie mogę znaleźć czasu na oddanie się pasji. Wolne weekendy? Święta? Nic z tego. „Wybieg dla psa” w poniedziałek – to wszystko.
Wspólnota w promocji
Przy ławie w rodzimym klubie siedziało piętnastu chłopa. Sam lokal ma genezę WRM-owską, ale obecnie do jego utrzymania dokłada się też Opolskie Towarzystwo Motocyklowe, które zawiązało się w Prudniku. Nie wszyscy chcą mieć barwne plecy, ale miejsce spotkań jak najbardziej. Skądinąd wiadomo, że jak „wierni” chcą mieć „świątynię”, to muszą ją utrzymać. Podobnie jest w przypadku Club Houseu. Toteż „wierni” płacą co miesiąc składki. I to nie „co łaska”. Wiadomo – czynsz, energia, czasem jakieś jedzonko, napoje… to wszystko kosztuje. Nikt się raczej nie buntuje przeciwko „opodatkowaniu” – to jest nasze miejsce i my je musimy utrzymać. Chłopaki też się angażują – mniej lub bardziej – gdy trzeba zrobić coś ze spraw porządkowych czy remontowych. Każdy nowy kandydat jest uświadamiany, że czekają go opłaty. Im nas więcej, tym lepiej, bo budżet się przyda, choćby podczas organizacji kolejnego zlotu. Szczerze mówiąc, to brakuje mi częstszej obecności w rodzimym klubie. Czuję się wyobcowany i trochę jak „nomad”. Ale takie życie tułacze.
Zacząłem jednak inny wątek. Otóż w gronie kilkunastu facetów jeden zaczął narzekać na wysokość składek:
– To dużo trochę. Po co aż tyle?
– Zbysiu popatrz, ilu masz kumpli za te trzydzieści złotych – mówiąc to, Edek zatoczył krąg ramieniem. Towarzystwo zaczęło się śmiać. – Gdzie byś miał tylu przyjaciół za tak małą kasę? Człowieku, to promocja!
Trafnie powiedziane. Zresztą już samo kupno sprzęta daje możliwość wejścia w grupę ludzi, z którymi można czuć się dobrze. A patrząc na wiek motocyklistów, którzy przekraczają 40, to należy sobie cenić takową możliwość. W tym wieku można się jeszcze wkręcić w jakieś życie albo wegetować już do końca i tkwić w koleinach codzienności. Jak jeszcze dopadnie Cię kryzys wieku średniego, to może być niezbyt ciekawie. Tymczasem wsiadasz na motocykl i dosyć szybko odżywają Twoje kontakty z dawnych czasów – prawie jak na „naszej-klasie”. Przy okazji poznajesz mnóstwo nowych osób. Prawie każdy czymś tam się zajmuje i w ten sposób możesz liczyć na pomoc. Tworzy się wspólnota, a Ty jesteś w niej coraz bardziej zakorzeniony. Zdajesz sobie sprawę z tego, jak to wszystko jest dziś wartościowe?
P.S. Na forach internetowych troche sie mowi o Januszu "Pralacie", ale niestety malo o nim wiem, wiec moze jakas notka biograficzna na stronie by sie ukazala dla ogolu?
:)
Chwile zwątpienia pojawiają się zarówno w jednej jak i drugiej sferze, to normalne. Najważniejsze to nie popadać w paranoję, robić swoje i ufać że znajdzie się czas na piwko z kumplami i odbudowanie wspólnoty... bo musi się znaleźć. Gdyby tak nie miało być, nie miałoby sensu powołanie Ciebie przez Twojego "Szefa" do służby.
Jestem od pewnego czasu czytelnikim Twoich artykułów, zarażonym dwoma kółkami, także nie dziw się że stajesz się idolem ;)))
Nie wyobrażam sobie Ciebie nie będącego księdzem jeżdżącym na dwóch kółkach ;-)
I może to zabrzmi śmiesznie, może naiwnie, ale marzy mi się wypad motocyklowy z ludźmi, wśród których jest ksiądz; spowiedź gdzieś na ławce na przydrożnym parkingu,obok której stoją lśniące motocykle.
Pozdrawiam i powodzenia ;)
Teraz jest praca, jakieś obowiązki, brak czasu, by stawić się na daną godzinę w umówionym miejscu. Skończyło się nocne latanie, albo posiedzenia do rana, zmalała ilość sprzętów stojących pod moim blokiem w ciepłe wieczory - ciężko się zgrać w wiecznym niedoczasie. I smsy coraz rzadziej dochodzą.. Patrzę na to jakby z boku, jakbym stała za lustrem weneckim - chłopcy jeżdżą beze mnie, bo ja wybrałam taki sposób na życie, który mnie wykluczył ze Stada. Nie jestem wśród nich - raczej bywam. I choruję bez nich potwornie.
Mądrze napisana pointa - nie mam jeszcze trzydziestki, ale zawsze wiedziałam, że nic nie zastąpi drugiego człowieka, żaden sprzęt, żaden gadżet - wszystko to minie, zepsuje się, zniszczy, a człowiek zostanie. I nie brakuje mi tak bardzo pędu powietrza i niekończącej się drogi, jak po prostu obecności tych, z którymi dzieliłam pasję i życie.
Kask schowałam do szafy. Na razie się nie przyda. Wyślę smsy chłopakom - niech przyjadą, zrobię coś pysznego. Mogę mieć niedoczas dla wszystkiego, ale nie dla Stada.
Bardzo dziękuję za ten felieton. Życzę siły. Przyda się. Pozdrawiam!
Ale czasem jest tak, że nie dostrzegamy w " tym dnie", ilu ludzi nas podziwia, ilu Szanuje,Potrzebuje, ilu czeka na Ciebie... Twoja sytuacja jest Szczególna, ale pomyśl, ile spraw trudnych jednak Unosisz,dajesz radę... Myślę, że masz w sobie wiele Dobra i potrafisz je dać jeszcze nieraz i innym, i sobie...
A motocyklowa Pasja jest Piękna i ze względu na Wspólnotę, i na możliwość zasmakowania Wolności, Ucieczki od szarej codzienności... Zazdroszczę Ci jej i Trzymam Kciuki:) Głowa do góry;)) Pozdrawiam.
(a przynajmniej był, kiedy zaczynałem to pisać).
Jakoś więcej czasu na przemyślenia...na gawędę.
Czasem bez sensu, czasem chaotyczną – ale zawsze szczerą.
W takim nastroju piszę te słowa.
I niech tak zostaną odebrane...
1.
Piszesz: „Posiadanie motocykla-zabawki stało się udręką, a świadomość, że przyjaciele jeżdżą i spotykają się, wywoływała frustrację. Nie mam domu ani rodziny, a mimo to nie mogę znaleźć czasu na oddanie się pasji. Wolne weekendy? Święta? Nic z tego. „Wybieg dla psa” w poniedziałek – to wszystko”.
Rzeczywiście, udręką musi być, żeby w tym wieku jeszcze posiadać zabawki.
Nie znaczy, że nie możesz mieć zabawy, radości
– ale na zabawki jest zdecydowanie za późno.
Czego oczekiwałeś?
– że zabaweczka będzie cieszyć jak za dawnych lat?
Jak wtedy, gdy myślało się całymi dniami w co będę się bawił...? że planowałem gdzie zbuduję bazę...?, jak wtedy, z nowymi zabawkami będę bawił się ostro z kolegami?
Tego oczekiwałeś?
To dobrze Ci tak.
Dorosłeś.
Teraz już musiałeś. Musiałeś i musisz dorosnąć.
O kolejny szczebelek.
Bo idziemy do góry,
a nie w dół.
Pamiętasz, w dorosłość przechodzi się przez trądzik,
śmieszny zarost,
wydobywający się nagle spod pach pot i swont zapachu, którego dotąd się nie czuło i nie zwracało się na niego uwagi?
Pamiętasz te nieproporcjonalne i czasem pajacowate kończyny: nogi i ręce?
A pamiętasz te niezrozumiałe na początku sny i uczucia, których nigdy się przedtem nie miało?
Zapewne, Janusz, pamiętasz i depresję, która Cię łapała...
Znasz to.
Wszyscy to znamy.
Bo wszyscy przez to przechodziliśmy.
To znaki, że się zmienia.
Coś się zmienia na coś innego....
że organizm się nam zmienia,
że życie nam się zmienia,
że my się zmieniamy.
A może – również - że Bóg z wygodnych pieleszy wygania.
ku dorosłości,
ku własnemu życiu,
ku odpowiedzialności...
Nie dziw się, że i Ciebie pogonił ze świata zabaweczek,
ze świata wiecznie wesołych kumpli...
Dojrzałość przyszła.
Otworzysz jej?
Tylko nie mów, że rodziców w domu nie ma.... :)
2.
Narzekasz tyle na brak czasu.
Mogę Cię zrozumieć.
Przy ciągłym ganianiu łatwo o wypalenie.
Ale łatwo też o nudę, miernotę i martwotę.
Co gorsze?
Marzysz o wolnym czasie...
Więc Ci go dam:
Załóżmy, że masz tyle czasu na jazdę ile chcesz...
Od rana do wieczora....
7 dni w tygodniu....
Czy to już jest dla Ciebie ten upragniony raj?
To teraz zobacz ilu tak ma , a nie są bynajmniej w raju.
Zobacz ilu nie ma co do roboty od rana do wieczora, od poniedziałku do niedzieli...
Tacy szczęśliwi?
Tacy zadowoleni?
Bzdura!
Zwykle to pokręceni,
znudzeni,
wyczerpani życiem
– a więc jesteś w punkcie wyjścia.
To samo co Ty
– oni też wylądowali na dnie – jak zechciałeś napisać w tytule.
***
„Wybieg dla psa”
mówisz...
Może i masz rację.
Czasem możesz się czuć jak pies
– zależy jakiego masz „pana”. he, he...
Ale zobacz, że skoro czujesz się uwiązany jak pies, to może jest to znak, ze czas zmienić coś w sobie
– przypomnieć sobie o swojej osobie, godności – jak byś to pięknie jako ksiądz powiedział.
Właśnie, może masz przez tego "psa" zawalczyć o swoją godność!
Myślałeś o tym?
Żeby już nigdy więcej żaden człowiek i żaden układ nie sprawił, że czuć się będziesz nie jak człowiek, jak ksiądz, ale jak pies.
Patrz, znów dobija się do Ciebie:
– dojrzałość i odpowiedzialność.
Pukają coraz mocniej.
Otworzysz im?
Tylko wiesz co nie mów... :)
3.
Mówisz o kryzysie wieku średniego... he, he
... za wcześnie Prałacie!
Może zamiast jeździć na moto, weź zostaw ten motor w kącie i pojedź na rekolekcje.
Ratować duszę, swój zapał, swój sen o pięknym życiu księdza.Sen, który już częściowo urzeczywistniłeś.
Teraz już najłatwiejsze
– tylko kontynuować i nie zepsuć tego, co się już wypracowało.
Pojedź ratować również inne sprawy:
swoją godność,
to, że jesteś księdzem, a nie zwykłym człowiekiem,
że masz misję, a nie pracę.
Od tego nie możesz zrobić sobie wolnego ani urlopu.
Nie możesz tego rzucić jak robotę, która nie bawi.
Wiesz o co chodzi. Wykładu robić nie będę.
Ja - Tobie!?????
4.
Fajnie tak - kumple za 30 zygla miesięcznie...
Z jednej strony to normalna i wesoła odpowiedź kogoś z Twojego otoczenia. Ale można spojrzeć na nią również i w inny sposób.
Kupowanie.
Kupowanie nie tylko sprzętu:
coraz lepszego,
coraz droższego,
takiego co mnie stać
i takiego, na który muszę wziąć kredyt.
Nie ważne! - sprzęt ma być.
Kupowanie -
rękawic,
gadżetów,
kasków,
butów,
kurtek,
5 par kombinezonów,
chust,
okularów,
elementów chromowanych,
żarówek,
......
Z jednej strony można zobaczyć w tym zachowaniu dusze niesamowitego zapaleńca moto.
Ale można zobaczyć małego Jasia, któremu kalendarz poszedł do przodu, a gość został – ze swoim myśleniem i swoim sposobem postrzegania świata.
Po prostu Jasiu (nie obrażając nikogo o tym imieniu :)),
który cieszy się jak kupi zabawkę.
Który czasem kupuje nie tylko zabawki, moto czy ciuchy,
ale który kupuje również: kolegów, przyjaźnie (o ile prawdziwą przyjaźń da się kupić...).
Wkupuje się w grono motocyklistów,
kupuje ich uznanie
.... ciągle potrzebuje forsy; dużej forsy, żeby się realizować.
Żeby kupować.
5.
„Biologiczna rodzina nie zawsze musi Ci odpowiadać. Bywa, że w jej gronie jest nudno do bólu, a więzy krwi są jedynym powodem, by ten twór nazywać rodziną. Natomiast w gronie motocyklistów jedno masz zapewnione – łączy Cię z tymi ludźmi pasja. Skoro tak, to zawsze będzie o czym pogadać.”
Masz rację, różne są rodziny.
Nie wybieramy ich.
Ale też nie czujmy się, że nie wiem jakie cudo z nas wyrosło.
Że „tamci” nie są nam potrzebni.
To krótkowzroczne myślenie.
Bo czy chcemy czy nie – jesteśmy zdeterminowani historią naszej rodziny.
Nawet geny nas jakoś tam zdeterminowały.
Nie ma w tym względzie wolności.
Wolność jest we wnętrzu nas,
a na pewno nie w ślepym odcięciu się od rodziny.
Jak poznamy historię rodziny – ta jasną i tą ciemną.
Zrozumiemy więcej siebie.
Więcej swojej historii,
dlaczego na pewne sprawy reagujemy tak a nie inaczej.
A może zamiast uciekać z rodziny, zaproponować jej odrodzenie.
Pokazać, że jednak się da! ?
Krew to nie jedyny łącznik między jednostką a rodziną...
Grono motocyklistów to ludzie z pasją?
Jak połowa wie co to pasja, to będzie dobrze...
Dużo to przebierańcy,
małe Jasie nie mogące oderwać się od swoich zabaweczek.
Banda gówniarzy, których wyprzedził kalendarz.
I dobrze, ze w swoim artykule zaraz po gloryfikowaniu motocyklistów przechodzisz do „realu”.
I jeszcze jedno:
prawdziwi przyjaciele nie boją się ciszy...
Nie trzeba cały czas mielić tego samego, spotykać się z regularnością miesiączki.
Ale po prostu zamilknąć
i być pewnym,
że upływający w milczeniu czas
nie zmieni tego, co nas łączy. T
o również dla zakochanych
taki mały.... „teścik”.
6.
„– Co się stało z twoją dzikością? Gdzie ten dawny Janusz, którego wszędzie było pełno, który szedł w zaparte wbrew wszystkiemu? – Takie, bądź podobne pytania padały z ust znajomych wiele razy. A ja nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Nic mnie nie cieszyło.”
Janusz, a nie dopuszczałeś nigdy w sobie możliwości zmiany?
Tego, że wcale zawsze nie musi być tak samo, i co nie oznacza, że będzie gorzej?
Chciałbyś być jak te babki koło 50’, które ubierają się jak lale?
Im może też ktoś mówił: „gdzie podziała się ta wampirzyca”, „gdzie ta laska, na którą większość leciała?”
No i uwierzyła, że może być ta, którą była 35 lat temu....
Nie zrób tego samego błędu.
7.
„Widok maszyny w garażu wręcz drażnił, kiedy uświadamiałem sobie, że mija kolejny dzień, a ja się nie wyrwę, bo spowiedź, bo szkoła, bo to, bo tamto. Paranoja!”
Wiesz, zdenerwowałeś mnie.
Nie tylko tym co powiedziałeś,
ale tym ostatnim – paranoja.
jeszcze z wykrzyknikiem.
To nie pasuje do słów
„szkoła”,
„spowiedź”,
tajemniczo brzmiące „tamto”...
Zobacz gdzie zabrnąłeś.
I chciałbyś być w tym szczęśliwy?
Znasz Augustyna,
czytałeś „Wyznania”. jestem więcej niż pewien.
Znasz ten sloganik o pierwszym miejscu, i o tym, co będzie na swoim miejscu wtedy...
Znów „remanent” do zrobienia. Taki życiowy. Nie udawany, nie na pokaz, dla publiki....
Nie myślałeś o tych gałach w szkole,
które wlepione są w Ciebie, żeby coś od Ciebie usłyszeć,
zobaczyć coś, co ich podniesie?
Nie myślałeś o tym?
To też „paranoja”?
Nie myślałeś o tych, co klękają przed Tobą w konfesjonale,
bo chcą się zmienić.
A Ty o nich tez powiesz „paranoja”?
I co, i może polecisz do tych,
którzy zmienić się nie chcą,
a których kolana zginają się wtedy jak się składają na zakręcie,
Do tych, którzy Ciebie traktują jako spowiednika przy piwie?
Nie myślałeś o tym?
- to jest PARANOJA!
Paranoją jest, że zaniedbujesz tych, którzy żebrzą o Twoje kapłańskie słowo,
a Ty żebrzesz kontaktu z tymi,
którzy mają Cię gdzieś.
dzień za dniem....
niepowodzenie za niepowodzeniem...
jałowość za jałowością...
- póki nie zaczniesz robić tego, do czego zostałeś posłany.
Biskup nie świecił Cię na motocyklistę!
On Cię wyświęcił na kapłana.
Czy któryś z Twoich „przyjaciół-motocyklistów” pamiętał o Twojej rocznicy święceń?
Parzcież to ważniejsze dla Ciebie od imienin!
No tak, ale wtedy pić to nie za bardzo wypada,
więc wypada nie pamiętać...
Fajni koledzy! Przyjaciele! Kumple! Ziomale! Bracia! ... po prostu motocykliści.
A babki pewnie z emerytury szarpnęły się na kwiatki dla Ciebie.
Wystroiły się.
Ręce im latały jak mówiły Ci życzenia,
niejedna się wzruszyła.
Niejedna pomyślała: „żeby ten młody wytrwał, żeby go żadna nie porwała...”
A Ty mówisz: „paranoja” ....
Nie jesteś sam.... Jakiś idiota w komentarzu powtórzy za Platformą o nich:
„m.....o........h........e........r........y”.
We łbach się
i dupach
poprzewracało!
A skoro tak,
to rzeczywiście będzie PARANOJA.
A za paranoję, którą się samemu narobiło trzeba sobie pocierpieć.... aż przejdzie.
Pilnuj Janusz parafii.
Pilnuj tych, do których jesteś posłany jako ksiądz.
czekamy na Ciebie.
Na mądre słowo.
nie błysk intelektu czy chromu
– powiedz to co mówił Jezus.
Nie upiększaj, nie zaskakuj.
Po prostu powiedz to co mówił Jezus.
Starczy.
A wtedy nie będzie paranoi....
8.
„Stałem się, jak szczur dręczony w klatce, który po jej otwarciu był już tak zrezygnowany, że zostawał w środku…”
To co Ci stoi na przeszkodzie, żeby się uwolnić.
Trzeba WYBRAĆ.
Po prostu dokonać wyboru.
Może to zabrzmi śmiesznie, ale tak jest.
Zdecyduj:
ksiądz
czy motocyklista?
jedno albo drugie....
Myślałeś, że takiego wyboru będziesz musiał dokonać?
Ty chciałeś to godzić – jedno i drugie.
Jak na filmie MADE IN USA.
tam wszystko jest możliwe.
Jak sobie zachcesz tak będzie... Jak w burdelu.
Tyle,
ze tu nie ma burdelu.
Tu trzeba wybierać.
Sprawdź czy jesteś wolny...
i w słoneczny tydzień nie jeździj na moto.
Niech sobie jadą inni.
Ty zostajesz.
Zajmiesz się ministrantami,
scholką,
młodzieżą, co nie ma na chleb,
a tym bardziej na moto.
Idź do nich.
Spotkaj się
z babkami,
i posłuchaj jak moher potrafi mądrze mówić niekiedy.
A jak pieprzą,
to i tak nieźle
– bo bez piwa!
Wejdź wreszcie w to, czego się tak boisz. Przed czym może uciekasz....
POINTA
Z żalu, co przygniata Cię,
Z czarnej nocy pełnej łez,
Nawet z beznadziei złej,
Podniesiesz się,
Choćbyś już kamieniem był,
Choćbyś zwątpił albo pił,
Choćbyś całkiem był na dnie,
Podniesiesz się.
Choćbyś wyparł się
Swych korzeni, bogów swych,
Spotkasz ludzi, co
Pokażą drogę Ci.
Z głodu, który zjada sny,
Z gęstych, obojętnych dni,
Nawet z dna, co nie ma dna,
Potrafisz wstać.
Choćbyś ogień w sobie zgniótł,
Choćbyś zabił w sobie bunt,
Jeśli iskrę wiary masz,
Potrafisz wstać.
Wznieś serce nad zło,
Znajdź drogę przez mrok,
Wzleć ptakiem nad mgły,
W obłokach mieszka świt.
Choćbyś wyparł się
Swych korzeni, bogów swych,
Spotkasz ludzi, co
Pokażą drogę Ci.
Wznieś serce nad zło... R. RYNKOWSKI
Wiem, że obecnie z obczyzny tęsknisz za ukochanym Prudnikiem ale wiedz że w Gliwicach masz taki sam drugi ClubHouse i zarazem dom, wspólnotę i przyjaciół. W każdej chwili mile jesteś widziany tylko obyś... się rozbudził trochę i chciał.........
Szklarz WRM
kryzys wieku średniego to koło 40 to po 1, a po 2 to weź się w garść, weź dzień urlopu i samotnie wybierz się gdzies w ładną widokową trasę np. na Słowację, drogi puste, asfalt równy, widoki piękne ... w takich miejscach człowiek nabiera chęci do życia ... życia pełną piersią i cieszenie się z byle pierdoły
pamiętasz co napisałeś ?? - "Zatem znowu zacisnę pasa, by doprowadzić „Czarnulę” do ideału. ... Już nie mogę się doczekać tej chwili, gdy założę kask, opuszczę szybę i z muzą „Smoke on the water” ruszę przed siebie. Po co? By żyć, a nie wegetować."
powodzenia i trzymam kciuki
pozdrawiam, Dawid
To może inaczej-nie czujesz już nic jeżdżąc?Jeśli tak jest to koniec-poddałeś się .
Oby tak czarno to nie wyglądało.
Rusz dupsko i ciesz się życiem, jazdą , czym tylko chcesz ale zobacz sens robienia czegokolwiek.
Pozdrawiam -Piotr(Roksiu) -Troopers.
Poprostu-kązdą minute wolnego-poświęć na Swą Miłość-na to w co wierzysz.....
Bo nie każdy ma w co wierzyć i co Kochać......
Kwiatki podlewane i pielęgnowane-szybciej rosna.....
A Człek jak nie ma w co wierzyć....co Kochać....
To umiera w samotności...
POZDRAWIAM-i czekam na więcej ......
-Przemyślen...
-czegokolwiek...
-poprostu pisz..
-a mu poprostu-będziemy czytać...
i może w cichości -utożsamiac się z Tobą...