Chaotycznie, może bez ładu i składu. Bardziej o spotkanych ludziach niż o jeździe. Ale jak tu jeździć, gdy pogodę w lecie mamy angielską?
Dla Przyjaciół
Jest taki gość, na widok którego radość we mnie wstępuje i zupełnie spontanicznie muszę go wyściskać. Znaczy się jego postura sprawia, że ostatecznie on mnie ściska, co nie zmienia faktu, że Gość ma w sobie to coś, co powoduje we mnie wulkan entuzjazmu. Działa na mnie jak VERVA, czy V-POWER. Oczywiście te z reklamy, bo w rzeczywistości można nie odczuć różnicy. Ilekroć go widzę, to wybrzmiewa mi w duszy „Born to be free”.
Ten Gość – przez duże „G” – ma w sobie tyle pozytywnej energii, że mógłby legion sfrustrowanych „Emo” zarazić radością życia. A na imię ma Remek. Tak, ten sam, z którym się znam od kilku ładnych lat i z którym w ubiegłym roku zwiedzałem Grecję. Do dzisiaj zresztą wspominamy ten wyjazd. Wprawdzie pewne wydarzenia uległy już gruntownej koloryzacji i zostały zinterpretowane przez pryzmat emocji, jakie nam wtedy towarzyszyły, ale to chyba dodatkowo świadczy o tym, że wypad mocno wrył się w naszą pamięć.
Tylko spokojnie – nie noszę czerwonej torebki i nie jestem skrzywiony przez Teletubisie.
Podobny entuzjazm przeżywam przy spotkaniu jeszcze kilku kumpli – Edka „Duszka”, Piotrka „Dyrektora”, Piotrka „Pitera1600”. Może ktoś jeszcze załapałby się do tego grona, ale jest ono wąskie. To trzon moich znajomości. Ludzie, którzy przywołują wspomnienia są zadowoleni z życia mimo różnych przejść. I zawsze można na nich liczyć. Życie jest „pogięte” i się nie zmieni, a jedyne, co możemy zrobić, to dbać o dobrych ludzi wokół siebie.
Fajka dla żula
Miasto nagrzewało się pierwszymi promieniami wiosennego słońca. Wszędzie jeszcze było widać syf po zimie. Papierki, pety, piach. Zwłaszcza boczne uliczki opływały w tego rodzaju skarby.
Zsiadłem z motocykla i poszedłem rozejrzeć się za butami. Stare glany miały już podeszwę gładką jak slick. Szkoda, bo zżyłem się z nimi. Stały się bardzo wygodne. No cóż, kiedy już buty dopasują się do stopy, to protektor odchodzi w zapomnienie. Wszystko przez to ciągłe wciskanie w czasie podpierania się, przepychania żelaza.
Po chodniku przede mną szedł tzw. żul. Zgarbiony, w dżinsowej kurtce, brudnych spodniach. Wlókł się, a wzrokiem penetrował naroże przy krawężnikach. Nagle schylił się i podniósł jakiegoś peta. Szybko go obejrzał i zamaszyście odrzucił. Widocznie do niczego się już nie nadawał. Dwa kroki dzieliły mnie od niego. Przyspieszyłem i poklepałem go po ramieniu.
− Przepraszam!
Odwrócił się zaskoczony.
− Niech się pan poczęstuje – podałem mu paczkę Marlboro.
Drżącą dłonią sięgnął po papierosa i patrzył mi w oczy z niedowierzaniem. Aż mnie ścisnęło. Co może czuć taki człowiek, żyjący na samym dnie? I to ze świadomością, że z tego dna nawet gdyby się chciał odbić, to nie podoła? Może się umyć, może wyhaczyć nowsze ciuchy, może się ogolić, ale i tak nie ma dokąd pójść…
− Dziękuję panu bardzo – odpowiedział. – Jeszcze mnie nikt nie poczęstował fajką.
− Zdarza się – odparłem i poszedłem dalej. Długo jeszcze myślałem o tym mężczyźnie.
Tymczasem minęło kilka miesięcy. Pełnia lata, ludzie skąpo ubrani, w okularach przeciwsłonecznych i z lodami w dłoniach spacerują sobie leniwie. Obserwowałem ten widok z okna, gdy ktoś zadzwonił do drzwi. Zszedłem na dół, a przez szybę dostrzegłem dwóch żebraków.
− Co chłopy? Zjedlibyście coś?
− No prosimy, bo głodni jesteśmy.
− Zaczekajcie chwilę. Zaraz przyniosę.
Pobiegłem do kuchni i przygotowałem kilka kanapek. Dołożyłem jakieś parówki i zapakowałem.
− Proszę i smacznego.
− O dziękujemy, dziękujemy – odebrali pakunek zgarbieni.
− A jak się motór sprawuje? – jeden z nich zadał mi pytanie, które mnie zaskoczyło. Zrobił to tonem tak pełnym nostalgii, jakby chciał dodać „też kiedyś miałem motor”. Ale skąd on wie, że mam motór? Przyjrzałem mu się uważniej… Boże! To przecież ten sam, którego poczęstowałem papierosem. Jak on mógł mnie zapamiętać? Widzieliśmy się kilka sekund, byłem inaczej ubrany. I znowu mnie coś ścisnęło. Jeden papieros. „Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy…”
„Narzekamy na złe buty dopóki nie spotkamy człowieka, który nie ma stóp.”
Chusta od „mocherki”
W słonecznie niedzielne popołudnie wyszedłem z kościoła. Temperatura idealna, by polatać. Bezwietrznie. Akurat dochodziła godzina siedemnasta, a ja, o dziwo, miałem już wolne. Kilka godzin dla siebie. Nic więc dziwnego, że robiłem kroki do granic rozpiętości „sukienki”, by jak najprędzej stanąć przebranym w garażu. Celowo wręcz unikałem wzrokowych spotkań z ludźmi, by mnie przypadkiem ktoś nie zatrzymał. A tu masz! Od lewej dosyć szybko idzie w moją stronę starsza kobieta. Od razu wiedziałem, że chce mnie zagadać. Podeszła, bo chciała dać mi jakiś prezent. I co? Dostałem pomarańczową chustkę z Harleya! „Bo ja tak na tym motorze… a ona dostała to w paczce z USA, bo zamówiła u rodziny dla mnie…”
Nawet nie wyobrażacie sobie, jaki to był miły gest! Wprawdzie nie szukam u ludzi akceptacji dla swojego stylu życia, ale mimo wszystko ta chusta sprawiła mi przyjemność. Znowu się przekonałem, że starsi ludzie nie są do mnie negatywnie nastawieni. I być może przeze mnie zmieniło się jakoś ich spojrzenie na motocyklistów – nie każdy jest dla nich tym złym i dawcą organów.
Pozdrawiam Cezary
Czesiek.K
Jak zwykle parę refleksji i złotych myśli do przeanalizowania.
Życzę Ci wielu wrażeń i spokojnej drogi, niech Twój / Nasz Szef czuwa nad Waszym bezpieczeństwem !
Szkoda wielka, że nie planujecie jednak dojechać do Dubrownika, tam jest nieco taniej, a miasto i jego okolica warte podziwiania.
Zawsze z przyjemnością tam wracam, zwłaszcza na kwaterę w Mlinij pod Dubrownikiem gdzie Gospodarze witają mnie / Nas jak rodzinę:))
W zeszłym roku wracaliśmy z Czarnogóry właśnie przez Dubrownik, polecam Ci ją na kolejny raz, mniej skomercjonalizowana niż Chorwacja i mniej więcej 2X tańsza. Dala przykładu nocleg na Chorwacji 15€ a w Ulcnij 7€ w apartamencie pośród przepięknie pachnącego 1,5 ha mandarynkowego sadu.
Eh, aż łza się ....
No nic może w przyszłym roku odświeżę wrażenia, w tym na szczęście i z pomocą Boską udało sie zwiać spod bramy Piotrowej, i muszę wrócić do formy.
Dlatego czytanie "koloratki.." sprawia mi podwójna przyjemność :)
Proszę nie daj na Siebie czekać !!!
Pozdrawiam serdecznie RobB.
ciągły zachwyt.
pozdrawiam
Mam nadzieje ze wyjazd do Chorwacji bedzie rowniez udany jak ten z Grecji :)
Powodzenia w podróży życze !!
Co chcesz zwiedzic w Chorwacji? Plitvie, Dubrovnik, Medjugorje ?
Już nie mogłem się doczekać kolejnej częsci, ale nareszcie jest!
Pozdrawiam i szerokości
Piotrek z Kluczborka :-)