załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

W KOLORATCE NA DWÓCH KOŁACH

Kompresor

ks. Janusz
06-03-2008, 08:00
OCEŃ ARTYKUŁ Kompresor kliknij i przesuń wskaźnik
Wiedziałem, że jak się zacznie jazda, to pojawią się tematy ciekawsze niż zdrady małżeńskie i powroty rodem z „M jak miłość”. Pierwszy ciepły dzień i już mi się coś nasunęło. Lecz nie oczekujcie tym razem rozwodzenia się nad metafizyką zmiany biegów po zimowej przerwie…
Antidotum na „moheraka złośliwego”
Niedziela już od rana zapowiadała się ciepło, co pod koniec lutego wróżyło obecność wielu jednośladów na drogach. Zresztą w sobotni wieczór wyrwałem się na urodziny ‘Zbytka’ z TOH i jednym z tematów była niedzielna pogoda. Kilka osób powtarzało, niczym wiadomość o hossie na giełdzie, że „jutro ma być ładnie”. Postanowiłem zagospodarować sobie jakoś czas między 13.30 a 15.30. Mało, ale tylko tyle mogłem wyhaczyć z niedzieli.

Zaraz po nabożnych zajęciach i szybkim „obiedzie wspólnotowym” (czytaj „przymusowym”) zbiegłem do garażu już przebrany. Wskoczyłem na motocykl i zacząłem wypychanie na wstecznym, czyli na podeszwach. Odkąd mam ‘Wild Stara’, to oprócz zmiany opon muszę myśleć o częstszej wymianie butów. Skóra zdrowa, a podeszwa prawie łysa od zapierania się o podłoże. A Redakcja „Motogenu” pytała, czy ‘Rocketta’ bym na testy nie wziął…

Ponad trzysta kilogramów drgnęło, ale wyczułem, że w tylnym kole ciśnienie za wysokie nie jest. Poza garażem wysunąłem ssanie, przekręciłem kranik, pompka wydała z siebie charakterystyczne „trrrrrrrrrrrr”, zapłon… I żelazo ożyło. Podczas gdy silnik nabierał temperatury, ja zająłem się zapinaniem kurtki, rękawicami, kaskiem, zamknięciem garażu, pootwieraniem bram naszej twierdzy. Spokojnie kilka minut mi na to zeszło. A potem ruszyłem podekscytowany.

Pierwszy podmuch powietrza jest jak haust po wynurzeniu z wody, albo bardziej obrazowo – jak głęboki wdech po wyjściu ze śmierdzącego mieszkania. Po prostu zaraz pojawia się inna perspektywa patrzenia na życie. A akurat bardzo potrzebowałem dystansu do wszystkiego po wizycie dwóch pań, na marginesie sióstr rodzonych i do tego wolnych cywilnie. Wszystkim się kazanie podobało (choć nie o to chodzi), tylko one miały poważne „wąty”. Nie chodziło o mnie, tylko o kolegę po fachu. Generalnie ich wnioski, które tutaj ubiorę w ładne słowa, sprowadzały się do tego, że powinien posłuchać pewnego Radia i się uczyć głosić kazania, a najlepiej niech nie mówi, bo one sobie posłuchają w owym Radiu. Tyle zrozumiałem z ich dwudziestominutowego kłapania. Bez obrazy, ale miałem wrażenie, że przyszły wyładować swoje panieńskie sfrustrowanie, przy czym słowotok, jakim nas zaszczyciły świadczył o postępującym „włóczkowcu”, znanym w psychiatrii jako „moherak”.
 
 
Komentarze użytkowników
(20)
11-10-2010 10:21
the king is dead!
@Kuba

No bo obraz świata jest tylko jeden, tak jak i poglądy i tok myślenia. A i tak wszystko zweryfikuje się na końcu naszej drogi, prawda? ;)
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
09-10-2010 16:04
~Kuba
Język który może odpowiada niektórym współczesnym młodym, ale z cała pewnością nie księdzu.
Proszę księdza! Po pierwsze. Są kwestie intymne, rodzinne, o których nie wypada mówić publicznie. To nieładne. I z całą pewnością księdza siostry jak przeczytają ten artykuł, to nie będą zadowolone z postawy swego brata, a tym bardziej kapłana.
Po drugie. Jeżeli obiad we wspólnocie rozumie ksiądz jako przymusowy, to krótko mówiąc ksiądz pomylił powołanie. Albo ewentualnie w pewnym etapie księdza kapłańskiej drogi wydarzyło się coś złego.
I po trzecie. Można się śmiać z moheryzmu, ale jak to się mawia "ten sie śmieje, kto się śmieje ostatni". Śmiech księdza z całą pewnością nie będzie należał do ostatnich.
Moznaby dopatrzyć się jeszcze sporo nieprzyzwoitości w księdza artykule, choćby jakiegoś cichego żalu, że w niedzielę warsztaty są nieczynne, ale niech na tym zostanie.
Jako katolik życzę księdzy po prostu Bożego błogosławieństwa! Z Bogiem!
23-05-2008 12:57
elwino
co się dzieje proszę Księdza? Dlaczego nie ma nic nowego? :(
czytelnicy się niecierpliwią, ale jestem pewien że następny artykuł będzie perfekcyjny, zresztą jak wszystkie poprzednie:)
pozdrawiam
Marek W
07-05-2008 11:05
azmadan
heh...
ja również przeczytałem wszystkie... arty...
2 dni mi to zajęło w pracy :-P
jestem pod wrażeniem...
dużym wrażeniem...
co do "zakręconego" księdza...
to już 2-gi
:-D
pierwszym jest Ks. Krzysztof Gardyna...
też pasjonat...
tylko ma bardziej wyrozumiałe szefostwo :-P
ksiądz-himalaista...
30-04-2008 18:53
Paca
Naprawdę świetne artykuły ! Żałuje tylko, że w swoim życiu nie spotkałem takiego księdza jak Ty. Może wszystko potoczyło by się inaczej. Pozdrawiam i czekam na więcej.
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
26-04-2008 20:06
Cytrus
Super masz te artykułu Księże !! Z niecierpiętliwością czekam na następne :D
07-04-2008 19:38
Vendax
Widać, że Ksiądz ostro wyjechał w trasę...
Ale cierpliwość popłaca, więc czekam na kolejny ciekawy artykuł...

Pozdrowienia!
07-04-2008 17:25
dzinksowa
Witam. Nie mogę doczekać się kolejnego świetnego artykułu. Gdy czytam pozostałe krew w żyłach staje się gorąca jak lawa!!!Pozdrawiam!
03-04-2008 17:18
Janusz
Edi, Pako i pozostali - dzięki. Myślę wreszcie nad następnym.
03-04-2008 00:34
pako
Fajny tekst podoba mi sie Janusz pozdrawiam Pako T.O.H. F.G.
21-03-2008 20:43
EDi
świetne artykuły, przeczytałem je wszystkie z zapartym tchem, zarywjąc przy tym pewne obowiązki zarówno w pracy jak i w domu ... uppsss
sam od niedawna jeżdżę Volusią i przyznam że nie ma większej radości jak posadzenie zadka na maszynie po zimowej przerwie, albo zaraz po zakupie i te kilkanaście pierwszych kilometrów ... coś wspaniałego i dla takich chwil warto żyć

pozdrowienia i do zobaczenia kiedyś, gdzieś na drodze
13-03-2008 19:03
Janusz
Dzięki, MLO!!! Sam po sobie wiem, jak łatwo zatracić to, co najważniejsze w całej tej pasji - "smak jazdy". Kiedyś wystarczała 535, a z czasem ulegałem zmanierowaniu, szukając sensu w "opakowaniu". Ono jednak nigdy nie nasyci tak, jak sama jazda. Pozdrawiam
13-03-2008 10:12
MLO!!!
Przeczytałem wszystkie Twoje artykuły i...odnalazłem w nich cząstkę siebie, tą cząstkę która odpowiada za jazdę. Jako mały chłopak też marzyłem o moto - kupiłem pierwsze dopiero jak miałem 25 lat - długo na to czekałem ( bakcyla połknąłem w wieku jakiś 5 lat).

Dzięki za artykuły włożyłeś w nie sporo pracy a zarazem uświadomiłeś mi, że nie zawsze trzeba mieć cel podróży (że może liczyć się sama jazda). W pogoni za codziennością często zatracamy naszą dzikość, niepodległość a z czasem zadajemy pytanie po co jeżdżę... W nastawieniu na konsumpcję życia zatracamy sens bycia, postrzeganie szczegółów, ciągle mało czasu na wszystko itd. Postaram się w tym sezonie skupić właśnie na tych utraconych wcześniej szczegółach. Pozdrawiam i do zobaczenia na drodze!!!

PS. Co do pierwszego razu w sezonie to fakt to niezapomniana chwila gdy wytaczasz sprzęta obiecujesz sobie: tylko spokojnie. Wsiadasz dajesz gazu, wspinasz się po biegach, słuchasz silnika i nagle twój anioł stróż mówi: patrz na licznik (a tam 160), zwalniasz. Czujesz to uczucie tak intensywnie jak wtedy gdy pierwszy raz ktoś przewiózł Cię motorem a ty stwierdziłeś, że też musisz jeździć.
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
10-03-2008 22:48
Janusz
Abdul, magia pierwszego razu po zimie jest... rozkoszna he he. Wielkie dzięki za chęć pomocy:) Wiesz na czym polega przekora złośliwca? No m.in. na tym, że jeździłem od stacji do stacji, chcąc komuś (komu?) pokazać, iz nie ma czegoś, co powinien mieć. W rzeczywistości dałbym sobie radę w inny sposób, aż tak nieporadny nie jestem:) Ale jeszcze raz dzięki:) pozdrawiam.
10-03-2008 16:42
abdul
Ten pierwszy dzień. Ile on ma w sobie wyrazu i ile podniecenia, kiedy to po długim zimowym śnie, rozbudzam bestię do życia. Hamulce, olej, ciśnienie w kołach, benzyna itp. Sprawdzenie tego wszystkiego wydaje się trwać wieki, a tu już zew krwi woła: wsiadaj i jedź, szybko, szybko !!!
To są niezapomniane chwile i to właśnie one sprawiają, że mimo wielu lat przerwy w końcu człowiek i tak wraca. No może nie każdy, ale ja wróciłem.
Strasznie mi przykro, że sobie zepsułeś "ten pierwszy dzień" po zimie, przez durne stacje benzynowe. Dlatego ja nigdy nie liczę na takie luksusy i prawie zawsze używam zwykłej ręcznej pompki. Trochę mnie to kosztuje wysiłku fizycznego (podobno zdrowy), ale za to jaki luz psychiczny. Jakbyś kiedyś zapragnął uwolnić się w temacie powietrza od naszych potentatów naftowych, a pompka okazała się być towarem reglamentowanym (co w dzisiejszych czasach jest całkiem realne), daj znać to poszukam w mojej przepastnej piwnicy jakiejś starej dobrej sztuki :-D
--
pozdrawiam
abdul (gliwice)
09-03-2008 10:33
Janusz
He he, to nie takie łatwe:( Władza nie widzi potrzeby kupowania takiego zbytku, a ja się nie będę przeprowadzał z całym warsztatem. Opowiadanie nie tyle miało oddać moją dramatyczną sytuację, co z pewną dozą humoru nakreślić wrażenia z pierwszego wyjazdu po zimie.
07-03-2008 14:33
Wookash
Ale coś jest na rzeczy z tymi kompresorami ^^ kiedyś z przyczepą campingową na 3 stacjach nie mogliśmy znaleźć kompresorka. Ale jak góra nie przyjdzie do mahometa to mahmomet do góry :P stoi w garażu SWÓJ rocznik ~75 made in poland pojemność 25 litrów ^^ przebieg mały, kupiony od pierwszego właściciela, garażowany! Polecam dogadać się z proboszczem i nabyć :)
06-03-2008 22:46
gineczka
Ups ! Przepraszam bardzo i zwracam honor :) zakonnicom oczywiście.
pozdrawiam
06-03-2008 21:32
Janusz
Gina, ale to nie były zakonnice:) Wiem, że może złośliwie trochę je przedstawiłem, ale i tak zrobiłem to w opanowany sposób. Generalnie najwazniekszą kwestią jest szukanie kompresora.
06-03-2008 20:06
gineczka
Uf!!
I pomyśleć że do 7 kl. włącznie na pytanie "kim będziesz jak dorośniesz ?" odpowiadałam Siostrą zakonną - były wtedy takie pamiętniki złote myśli
Prawie przy każdej "uroczystości rodzinnej" znajdzie się ktoś aby mnie lub obecnym przypominać kim chciałam być ha ha
ps. najlepsze kazania pamiętam podczas pielgrzymki 1995 Wa-wa Częstochowa, wtedy też zaliczyłam "spowiedż życia" płakałam przy niej jak bóbr!
pozdrawiam Gina

ARTYKUŁY POWIĄZANE

I bańka prysła...

11-04-2011
Pokora – wbrew częstemu utożsamianiu jej ze spuszczaniem głowy i mówieniem „deszcz pada”, gdy plują nam w twarz – pochodzi od łacińskiego słowa humilitas (z łac. humus – ziemia).
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms