załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

W KOLORATCE NA DWÓCH KOŁACH

Jestem wściekły

ks. Janusz
09-10-2008, 11:43
OCEŃ ARTYKUŁ Jestem wściekły kliknij i przesuń wskaźnik
W koloratce na dwóch kołach - Jestem wściekły
W koloratce na dwóch kołach - Jestem wściekły

Zagajenie tematu
Ilekroć mój rozmówca dowiaduje się, że jestem pasjonatem jazdy na motocyklu, słyszę sformułowania brzmiące mniej więcej tak:
– Ta wolność, wiatr we włosach i prędkość… – wszystko wypowiedziane z błogim uśmiechem na twarzy i miną niczym po zjaraniu się skunem. Złe porównanie? Gorszące? Może. Zatem użyję innego. Minę, jaką wtedy widzę można porównać do wyluzowanej twarzy „dzieci kwiatów”. Jeszcze tylko brakuje „Jah Rastafari” w tle i byłaby pełna sielanka.

Pomijam tutaj ów „wiatr we włosach”, bo jakoś nie wiem do czego się owo skojarzenie odnosi. Już moja dawna koleżanka z ogólniaka (Gosia, pozdrawiam) zauważyła, że przecież z kaskiem na głowie nie można mieć wiatru we włosach. Przy mojej skąpej fryzurze żadne „pióra” nie fruwają mi na wietrze. Zresztą gdyby nawet, to pewnie nie odczuwałbym tego podczas jazdy. Może zatem rozmówcy chodzi o moją brodę? Albo skrzętnie zakamuflował pytanie o stan mojego owłosienia innych części ciała? Owszem, jeżdżąc w krótkich spodenkach miałem „wiatr we włosach”. Ale na nogach! I jakoś nie przywiązywałem do tego uwagi...

Natomiast w bardziej wylewny sposób chciałbym odnieść się do pozostałych skojarzeń z jazdą na motocyklu – „ta wolność, ta prędkość…”. Nie myśl sobie Czytelniku, że będę pisać pod wpływem alkoholu, rozżalony na całą rzeczywistość. Ale obalę kilka mitów.

Drogi? <lol>
Stan dróg… Masakra! Mam nawet poważne wątpliwości co do określenia „droga”. Prędzej trakt, ścieżka, patatajka... Ale nie droga! Wylany na polną drogę asfalt ma tyle wspólnego z drogą, co chiński skuter z zaawansowanym technicznie motocyklem BMW. Nie dość, że wcześniej owe polne drogi wyznaczali pijani chłopi wracający furmankami z targowisk – przez co szlaki mamy kręte, jak włosy murzyna – to do tego podróżując po nich, można odnieść wrażenie, iż  rzeczywiście ktoś wylał asfalt na ubitą drogę. I tam, gdzie była koleina, gdzie niecka po kałuży, nic się nie zmieniło oprócz nawierzchni. Do jasnej cholery! Jak ma nie dochodzić do wypadków?! Podczas jazdy mam zwracać uwagę na jelonki, sarenki i dziki, tudzież łosie i pijaków. Bo wybiegnie/napatoczy się i będzie kłopot. Mniejszymi czworonogami nie warto sobie głowę zaprzątać. Jak jakiś kot złapał kotkę na bzykaniu z wędrownym kocurem, to potem czeka na okazję przy drodze i rwie prosto pod koła. Samobójca. Jego wybór. Z tego nie będzie „buby”. Ale jak się wbiję w stado dzików? To już grubsza sprawa. Oczywiście, można by rozciągnąć siatkę w szczególnie niebezpiecznych miejscach. Lecz znając nasze polskie realia, to za kilka dni siatka znalazłaby się na złomie, na targu, wokół zagród Józka i Staszka oraz na allegro. Rozwiązanie kosztowne, inwestycja ciągła, więc pomysł odpada. A nam pozostaje wypatrywać futra i ślepiów na poboczach.

Asfalt na spulchniaczu
Jeśli już opanujesz zagrożenie ze strony grubego zwierza i pijaków na rowerach bez oświetlenia (ostatnio jednego prawie musnąłem gmolem, gdy z chodnika padł na jezdnię), to pozostają ci wyżej wymienione koleiny, dziury, wyboje, muldy, pęknięcia wielkości jarów… Dobrze, ze polszczyzna jest bogata w słownictwo. No w mordę jeża! Furii dostaję, jak widzę te pieprzone polskie „drogi”! Do asfaltu ktoś chyba spulchniacza dosypał! A jak zbliża się ładny łuk, to prawie pewne jest, że będzie pofałdowany jakby ktoś dziesięć progów zwalniających położył jeden po drugim. Jadę przepisowo 90 km/h. Składam się do zakrętu… I co? I nagle czuję kleksa w spodniach, bo wpadam na coś, co przypomina zwłoki słonia pod dywanem asfaltu. Mija rok, dwa i nic. Nikt tego palcem nie tknie. W samochodzie zawieszenie dobija, koła tracą przyczepność, motocyklem rzuca nieprzyjemnie... Ale kogo to obchodzi?

Po muldach trzeba wspomnieć o dziurach, wyrwach i uskokach. Ja pinkolę! Zaglądam już na ssaki, na „homo żłopens”, wypatruję pofałdowań terenu, a tu jeb! Dziura! Jeb! Druga! A potem jeb! Jeb! Jeb! Trzy studzienki kanalizacyjne! I sam już nie wiem, co robić! „Przełączyć” wzrok z długich na krótkie? Prawdopodobieństwo, że coś/ktoś wlezie mi pod koło jest znacznie mniejsze od tego, że wpadnę w dziurę czy studzienkę. Ba! Na odcinku 100 km można zaliczyć więcej dziur w tzw. drodze niż… No właśnie, brak mi porównania. Bo u nas napraw asfaltu dokonuje się w deszczu, po deszczu, na mrozie. Przy czym łata się po kawałku, przez co można dostać oczopląsu od całej gamy odcieni szarości i czerni. Jedna wielka szachownica na drodze, a każda kratka znajduje się kilka metrów poniżej/powyżej sąsiedniej! Dzięki temu co jakiś czas masz atrakcje, jak w wesołym miasteczku na kolejce. Przy prędkości 100 km/h nasze „drogi” gwarantują ci takie uskoki, że wnętrzności przemieszczają się od miednicy po przełyk. Że też nikomu jeszcze nie przyszło do głowy, by pobierać opłaty za dodatkowe atrakcje. Chociaż bilety wstępu na A4 można już pod to podciągnąć.

 
Strony:
1 2 3
 
Komentarze użytkowników
(29)
29-11-2008 10:26
Janusz
Tomi, ja nawet nie musze przypuszczać, że tak jest. Ja jestem przekonany! Państwo korzysta z faktu, że mamy coraz większy natłok na drogach, a spora część kierujących najzwyczajniej pracuje na drodze i musi w określnym czasie przedostać się z punktu A do B. Tymczasem gdy prze kilka ładnych kilometrów co jakiś czas Twoje tempo 50-60km/h dyktuje pełzająca ciężarówka, to zaczynasz walczyć o swoje i łamiesz przepisy.
26-11-2008 21:07
Tomi
No cóż w tym kraju za ustawienie znaków odpowiadają urzędnicy a ci to wiadomo pojęcie zerowe, bo wujo załatwił posadke , ciocia obok a że zawód wyuczony tokarz to kogo to. Przeczytałem w jednym z czasopism właśnie o naszych drogach i z tego okazało się że znaki są ustawiane prawdopodobnie niezgodnie z konstytucją. A w większości po to by uprzykrzyć nam jazde i najważniejsze żeby podreperować budżet.
22-10-2008 10:42
RobB.
Oj Prałacik, to ja tu czekam na wspomnienia z wakacji, a tu "LOL" ulało Ci się na drogi :)
Szkoda Twojego pióra, jest jak jest :(
Dla tego ci z góry na "P" tak bija się o jedynego latającego TU aby po dziurach nie jeździć.
Rozumiem Cię jednak, bo i ja wracając z zagranicy odczuwam czasem smutek, a najczęściej irytację gdy przejazd przez miejsce gdzie kiedyś był szlaban jest od razu okupiony podskokiem na dziurze !
Ale i tak co by nie mówić to jest filing, wiatr we włosach (gdzie kto je tam ma ?!), swoboda, 3D-jazda, nie koniecznie szybkość, itd.
A przede wszystkim bezpośredni kontakt z atmosferą, otoczeniem, odczucia zmian temperatury (znacie to gdy wieczorną porą mijacie łąkę na której podnosi się już lekka mgiełka, a zaraz potem wpadacie na jeszcze nagrzaną góreczkę :)) i ZAPACHY !!!

Pozdrawiam
RobB.
edytowany [ilosc_modyfikacji]. raz: [data_modyfikacji] przez użytkownika '[edytowal]'
20-10-2008 10:51
pszym
Ha! A u mnie po jesiennych wiatrach służby miejskie posprzątały pobocza z liści. Rozumiecie? Posprzątali i można śmiało omijać korki po suchych i czystych poboczach... Szacun!
17-10-2008 17:28
Shepard
co by nie bylo mozna jeszcze sprobowac, nic na przeszkodzie nie stoi przeciez :) jakas DR 350 na poczatek albo cos. Varadero to przyduze zeby w teren wskoczyc i bez obaw smigac :)
17-10-2008 11:50
Janusz
PO relanium nie będzie szczere :D zresztą do drogowców nic nie mam - robią, co muszą. Gorsi są ci wyżej stojący, a tych przytulać nie będę fałszywie. Pomijam już wątek "co mi przystoi, a co nie". Nie zamierzam gadać, że pada deszcz, gdy mi ktoś pluje w twarz - metafora taka:)
17-10-2008 10:51
Gepard
Anyway księdzu wściekłość nie przystoi więc RELANIUM i przytul drogowców w umiłowaniu PANA.Czy co tam ...WHATEVER :)
17-10-2008 08:51
Janusz
Shepard, a wiesz, ze swego czasu bylem blisko? Varadero mnie wystraszyło, bo dla wielkich facetów jest, ale chodziło mi po głowie coś innego - Fazer i Vstrom:) Jednak nic nie poradzę - miłość nie wybiera, wybrałem cruisera:)
17-10-2008 00:01
Shepard
Janusz musisz przesiasc sie na enduro :) wtedy bedziesz cieszyl sie z nierownosci i nie bedziesz chcial miec nic wspolnego z ulicami :) jak na nasze warunki taki wyobr jest najlepszy hehehe
16-10-2008 14:21
Pietrucha
Moim skromnym zdaniem tekst idealnie ujmuje flustracje jaka potrafi wywolac jazda po tragicznych polskich drogach. Zrobilem po Europie ponad 3000km tego lata, ale NIC nie dalo mi tak popalic jak jazda po Polsce. Po przejechaniu 200km zsiadalem wypompowany na maksa - fizycznie i psychicznie. To byla ciagla walka o przezycie. Dlatego mam duzy szacunek dla jezdzacych po Polsce na dwoch kolkach. Sam na stale mieszkam w Londynie i dojezdzam do pracy na moto. Kazdego dnia przebijajac sie przez zakorkowany na maksa Londyn zastanawiam sie po jasna cholere mi to jest potrzebne? Moglbym dojezdzac wygodnym pociagiem, z gazetka w reku. Dlaczego wiec tego nie robie? Jazda na moto po calym dniu pracy mnie relaksuje. Ok - jest niebezpiecznie, ale dzieki temu, ze musze byc caly czas skoncentrowany na tym zeby nie zostac walnietym przez innych uczestnikow ruchu nie mam czasu aby myslec o niczym innym. Na 35 minut zapominam o problemach codziennego zycia.
15-10-2008 17:50
Izzy
Jeżeli u Janusza ta technika skutkuje, to może inni też powinni dać upust swoim emocjom i nadesłać nam jakiś artykuł z własnymi przemyśleniami i poglądami na świat. Unikniemy dzięki temu zbiorowej, jesiennej depresji :)
15-10-2008 16:51
Janusz
Pszym, zrozumiałem. Jedno "ale" - skoro już choć trochę mnie poznałeś po tym, co napisałem wcześniej, to chyba nie sądzisz, że jestem zgryźliwym i zmierzłym człowiekiem, który tylko narzeka i marudzi. Wręcz przeciwnie:) zatem pozwoliłem sobie napisać coś w stylu parodii o poruszaniu sie po naszych "drogach" :D Obecnie np. często poruszam się między Gogolinem a Kędzierzynem. Tam nie ma mowy o szkoleniu techniki jazdy. Tam testuje się zawieszenie - nic więcej. Podobnie jest na wielu innych odcinkach. Gogolin-Opole - że-na-da! Dojazd od A4 do Kątó Wrocławskich - po-raż-ka! I tak można wymieniać... a że lubię potem kpić? To mój sposób na to, by nie wpaść w nerwicę:)
15-10-2008 16:13
pszym
Janusz - chodzi tylko o to, że ten artykuł nie przypasował mi do Twoich innych. Mój punkt widzenia jest taki, że poza wkurzaniem widzę pozytywne strony... Dlaczego polscy kierowcy radzą sobie za granicą? Dlatego, że mają niezłą szkołę na własnym podwórku. Ja na przykład polubiłem jazdę w deszczu, bo mi nie odpala i jestem czujny jak nigdy! Tak samo z jakością dróg i popapranych kierowców - ćwiczyć, ćwiczyć i rozwijać umiejętności. Nie jest problemem jeździć po autostradach na wprost. Problemem jest umieć przetrwać w naszej rodzimej motoryzacyjne i nauczyć się techniki w praktyce. Więc może zamiast jestem wściekły - jestem lepszy i sprawniej poruszam się motocyklem, przewiduję więcej zagrożeń - umiem sobie z nimi poradzić...
Pozdrawiam
15-10-2008 15:51
Janusz
Yelito, w drodze powrotnej z Ukrainy też cieszyłem się z polskich dróg... przez jakieś 50-100km :) potem mi przeszło. Myślę, że nadal zbyt poważnie odbieracie groteskę.
Pszym - paleta ludzkich uczuć jest bardzo bogata i same uczucia są - jeśli już poruszyłeś nauczanie KK - MORALNIE OBOJĘTNE, czyli ani dobre ani złe. Ocenie moralnej poddać można to, co się potem z tymi uczuciami zrobi lub co się zrobi pod ich wpływem. A uczucia gniewu/złości można przełykać i dusić w sobie, można nimi ranić, można też pozytywnie z nich korzystać, choćby odpowiednio ubierając w słowa. Na szczęście Jezus też odczuwał gniew, a przecież był bez grzechu. A jak wpadł do Świątyni Jerozolimskiej, to niezły sajgon w niej zrobił, rozrzucając monety bankierów, przewracając stoły, preganiając handlarzy i ich zwierzęta. Uważasz, że zrobił to z cielęco-błogim wyrazem twarzy i głosem w stylu "przeoraszam, że jestem"? Gniewem można ranić, ale można tez zgłębiać, działać pozytywnie z pasją. "Przekujcie miecze na lemiesze..." Pozdrawiam
15-10-2008 15:27
Yelito
Janusz, a może wystarczy na chwilę zmienić punkt odniesienia? ;-)
Pamiętam jak wracałem z Ukrainy do Polski. Odczucia dokładnie jak w Twoim artykule.
Wystarczyło jednak przekroczyć polską granicę, aby znowu się cieszyć równymi, szerokimi i bezpiecznymi drogami :-)
Do tej pory pamiętam tą radość na POLSKICH drogach :-)
15-10-2008 11:36
pszym
Oj proszę księdza... Wściekłość to gniew.

"...Gniew jest zwalczany przez Kościół i potępiony przez Pismo Święte. Gniew zabija, rani, napada, powoduje u swych ofiar fizyczne i moralne szkody. Jak strzelba nabita wielkim ładunkiem, często razi swym odrzutem tego, który ją dzierży, wyrządzając jednakową szkodę skrzywdzonemu i krzywdzicielowi..."

Autor: Billy Graham
14-10-2008 21:41
Janusz
Dzięki, Jeszua:) myślę, że mnie sie nie da włożyć w schematy i oczekiwać, ze będę pisać tylko to, co mi przystoi:) dlatego Vendax może źle mnie zrozumiał i odebrał jako zbyt agresywnego:)
14-10-2008 18:54
jeszua
ha, również cieni żadnych nie widzę, by się kładły - co najwyżej te w otchłaniach dziur na drogach, albo zacieniające jezdnie w parowach kolein ;>
bardzo ładnie zwerbalizowane przemyślenia, przychylam się w całej rozciągłości. co najwyżej tankowania nie będę prowadził na słowacji - ciut za daleko ;)
jsz
12-10-2008 09:38
Janusz
Jesteś może drogowcem, Vendax? Albo parasz się zarządem dróg? Możesz napisać, co Cię tak uraziło w tym tekście, że mam przepraszać? Kogo mam przepraszać. Napisałem, co myślę i - przepraszam - nie zmienię zdania. NIE ZNOSZĘ JAZDY PO POLSCE, ALE MIMO TO JEŻDŻĘ - TYLE, ILE MUSZĘ:)
11-10-2008 23:32
Vendax
Artykuł ten kładzie się cieniem na wszystkich poprzednio napisanych.
Najlepiej, aby w ogóle zniknął, a my zapomnijmy, że w ogóle coś takiego żeśmy czytali, i że wyszło to spod pióra Janusza.

Tytuł "Jestem wściekły" może i w jakiś sposób obrazuje treść.
W normalnych warunkach swoją wściekłością - a raczej jej wybuchami - się nie afiszuje,
ale przemyśla się sprawę, a następnie przeprasza i wyciąga wnioski.

Myślę, że analogia ta w pełni znajdzie zastosowanie i w tym wypadku.
10-10-2008 17:53
Izzy
Ale nie każdy motocyklista byłby w stanie przekazać w ten sposób swoją wiedzę :)
10-10-2008 16:49
kris2k
Czekam z niecierpliwoscia na opowiesci wakacyjne, dosc tego marudzenia... w koncu nie napisales nic czego kazdy motocyklista by nie wiedzial ;)
Szerokosci!
10-10-2008 16:23
Janusz
Olo, ja wiem, że przesadzałem - taki styl groteskowy. Skrajności lepiej obrazują sytuację :D a rzadkie pisanie ostatnio spowodowane było przeprowadzką zaraz po urlopie i zamieszaniem wokół tego wszystkiego. Usystematyzuję się :D opowiadania z wakacji już powstają. Pozdrawiam
10-10-2008 14:37
OloK
Artykul ciekawy lecz troszke przesadzony, stan drog w Polsce POWOLI jest coraz lepszy, ale przyznam ze remontowane sa drogi nie te co trzeba u mnie w okolicy wyremontowano az 27km drogi w jeden rok !! niestety ruch jest tam tak duzy az 2 ciagniki rolnicze na 1h :P

druga sprawa autostrada a4 (odcinek krzywa-wroclaw) nie moze byc platny poniewaz nie ma pasa awaryjnego nie wiem jak dalej na opole, katowice bo nie bylem tam dawno :)

ksiadz pisze coraz mniej i rzadziej (niesystematycznie) ale to mozna wybaczyc :P bedzie jakies opowiadanie z wakacji ?? :)
10-10-2008 12:00
Janusz
Ja się z Tobą zgadzam zupełnie. TANIO=TANDETNIE. Nadal jednak pozostaje bezsilność wobec takiej sytuacji i jedyne, co można to powściekać się. Albo... poważnie podejść do założenia partii motocyklistów. Ludzi w naszych szeregach mamy sporo. I wreszcie rozpirzyć ten burdel na kółkach. Myślę, że stanowimy spora siłę...
10-10-2008 10:22
Gepard
Ostatnio w TV poinformowali,że poszerzą ulicę Marynarską.I ta cała operacja (3 km drogi !) zajmie im 4 lata czyli do 2012.Więc skoro 3 kilometry głupiej ulicy zajmą im tyle czasu to nie ma co liczyć,że wszystkie drogi krajowe zajmą im 400 lat tylko 1000 !!!
Polaczki to naród z natury tępy i chciwy.Wszystko chcą tanio.Nawet sportowe litry chcą TANIO !! TANIO TANIO TANIO !! No to macie TANIO !!!! Zamiast Mostostal pracować na 3 zmiany, pracuje na 1-dną...bo TANIO !!! Wchodzi gość do sklepu motocyklowego i chce TANIO kask,TANIO Dainese... no to jak TANIO to TANIO !!! I tak cały kraj jest TANI,TANDETNY i TANI AGAIN !!!

A to wszystko powoduje własnie ta końcowa mentalność debila.TANIO...wtedy i każdy producent żeby temu sprostać szuka oszczędności.Wydłuża czas,oszczędza na ludziach i na sprzęcie,i koło się zamyka.Na przykład Trasa Toruńska,ile Ona ma ? 6 lat ? Może więcej,a wygląda jakby czołgi po niej jeździły.BO ....TANIO MIAŁO BYĆ !!! TO I TANIO JEST !!! ZADOWOLENI ?!!
09-10-2008 16:14
przemek96
Jak zwykle dobry tekst;) Sama prawda:( Niestety
09-10-2008 15:33
Janusz
gwarantuję, że starałem się uspokoić w trakcie pisania:) także i tak nie jest źle :p
09-10-2008 14:20
Gepard
Ależ proszę Księdza :) Skąd w księdzu tyle wściekłości i jadu :) To kapłanowi nie przystoi :)

ARTYKUŁY POWIĄZANE

I bańka prysła...

11-04-2011
Pokora – wbrew częstemu utożsamianiu jej ze spuszczaniem głowy i mówieniem „deszcz pada”, gdy plują nam w twarz – pochodzi od łacińskiego słowa humilitas (z łac. humus – ziemia).
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms