Nie ogłaszam w tym momencie tezy, że prawdziwy motocyklista musi pochodzić z rodu motocyklowego – zrodzony przynajmniej z ojca motocyklisty i poczęty na zlocie. Po prostu nosem wyczuwamy prawdziwość kogoś, kto na motocykl zapracował. Jego kupno wiązało się z wyrzeczeniami; jeździ na dwóch kołach od długiego czasu, a jego ciuchy zalatują życiem motocyklowym. Wszelkie znaczki, emblematy, plakietki owiane są historią, a nie kupione na allegro czy motobazarze. Na szczęście, tego, co nazywam „zapachem motocyklisty”, nie można nabyć w drogerii, by się popsikać. Takie kryterium nie zagraża przynajmniej wojną rasową dwóch obozów: „Colours” contra „White Power”. A dopóki nie będzie przyznawania jakiegoś statusu „prawdziwy”, to nie potrzebujemy też żadnego urzędu patentowego.
„Być” vs „mieć”
Znam grono bajkerów, dla których wyznacznikiem prawdziwości jest dosiadana maszyna. Bynajmniej nie mają na myśli liczby kucy mechanicznych ani osiąganych prędkości, lecz markę – jedyną słuszną, czyli „Harlej Deeeejvidson”. Wszyscy inni są dla nich błądzącymi. Świadkowie Jehowy nie usiłowali mnie tyle razy nawrócić, co „harlejowcy”. Kusili niepowtarzalnym klangiem, dopóki w ich bajeczne sprzęty nie wpakowano wtrysku. Czarowali wejściem w kręgi pasjonatów, tajemne niczym loże masońskie. Na prestiżu się jednak kończyło, gdy pytałem dokąd jeżdżą poza zlotami H-D. Wreszcie padały argumenty sugerujące, że „Harlej-Deeejvidson” jest prawdziwy w gronie chopper/cruiser, a poza nim są tylko podróbki i marne imitacje. Coś w tym jest. Jednak znam covery doskonalsze od oryginału. Weźmy na ten przykład taki utwór, jak „With a Little Help from my Friends”. W pierwowzorze to taka sobie potupajka bez klimatu (nie uwłaczając The Beatles). Ale jak siadam przy wykonaniu Joe Cockera, zwłaszcza na Woodstocku ’69, to mam ciary na plecach. Niby cover, ale w moim odczuciu przewyższył oryginał. Tak więc, Panie i Panowie z klanu H-D, przestańcie mnie sprowadzać na złą drogę! Jak zechcę kiedyś zbłądzić, to zbłądzę, lecz z własnej woli. Póki co przyjaźnijmy się jak równy z równym. Tyle wystarczy, bo jestem skromny.
Bez obrazy, ale kojarzy mi się Wami dowcip:
– Kto to jest prawdziwy narciarz? – Człowiek, którego stać na luksus połamania nóg w bardzo znanej miejscowości górskiej, przy pomocy bajecznie drogiego sprzętu.
A może takie kryterium?
Tak, łatwo podważać i krytykować, a trudniej jest zaproponować jakieś pozytywne rozwiązanie. W każdym z wymienionym wyżej poglądów jest ziarnko prawdy. Ja się jednak pokuszę o podanie mojego kryterium bycia prawdziwym motocyklistą. Nie ukrywam, że jest kontrowersyjne. Otóż proponuję, aby każdy sam rozstrzygnął czy może się uważać za prawdziwego motocyklistę. Jeśli chcesz się przekonać, czy Twoja pasja motocyklowa jest prawdziwa, pozwól ocenić się innym. W jaki sposób? Myślę, że prawdziwe jest to, co pociąga innych.
Prawdziwym jest ten, kto bez słów i nagabywania, ale samym byciem sobą potrafi zarażać pasją. Policz ludzi, którzy przez Ciebie zaczęli odkładać na pierwsze dwa koła, zrobili prawo jazdy i wyruszyli w drogę. Jeśli na Twoim koncie jest choć kilka takich osób, to uważaj się za autentycznego motocyklistę. Jeśli nie, pomyśl, że możesz ich nie znać. Widzieli Cię przez moment i zaiskrzyło. Po prostu bądź sobą w tej pasji. Życie samo zweryfikuje naszą autentyczność. Po co się spierać?
Na kolejny, a dla niektórych pierwszy sezon życzę wszystkim Siostrom i Braciom pasjonujących wyjazdów, marzeń, które nie zmieszczą się pod kaskiem i doczekania bez przykrych wydarzeń kolejnej przerwy zimowej. Do zobaczenia na trasie!
pozdrawiam serdecznie:)
może być skrobnął parę słów ?
Czekamy!!
Na artykul natrafilam przypadkowo, chcac dowiedziec sie czegos o ks. Januszu, ktory glosi czasem zabawne ale na pewno zawsze reflekcyjne kazaniam (ktore od czasu do czasu mam zaszczyt wysluchac ;)...
Ma ksiadz duzy dar "trafiania" do ludzi poprzez slowa - zreszta po przeczytanym powyzej artykule widze, ze takze dar pisania ;)
Pozdrawiam :)
Wielkie dzięki
Pozdrawiam:)
Świetne / nie do końca święte poczucie humoru, no ale przecież o to chodzi. Czekamy na więcej... a stronę dodaję do ulubionych.
Odniesienia do "Pomagam" i Zaiks genialne ... prawie się popłakałem a koledzy w pracy na mnie dziwnie patrzyli gdy oplułem monitor :D
Sezon rozpoczęty więc mam nadzieje, że spotkamy się kiedyś na drodze. Lewa w górę!
Co do meritum znaczy pojęcia "prawdziwego motocyklisty",to myślę,że taki nie istnieje.Czy to jest gość , który widząc podobnych sobie stanie na stacji benzynowej , żeby się przywitać?Może taki co jest samotnym wilkiem?A stary wyga zlotowy?A ten co dla wygody pomyka maxi skuterem?Endurasy brudasy - co po 2-3 przemierzają leśne dukty wokół wielkich miast w ramach walki ze stresem urbanizacyjnym?Nie rozumiem faszyzmu markowego ,że tylko Harley,lub Honda.Sam chciałbym mieć kilka różnych motocykli do odmiennych celów.Więcej czasu na jazdę,oraz mitycznych kumpli motocyklowych,którzy byli by gotowi na każde skinienie.Z perspektywy moich trzydziestu paru lat nie wierzę w takich kumpli.Droga motocyklisty jest samotna i kręta jest.Prawdziwy motocyklista to nie 1%,tylko taki ,co związany ze swoją maszyną ,może zmienić ją w następnym sezonie,kocha jazdę nie wygody,choruje całą zimę,daje się ponieść nitce drogi , bez wyraźnego powodu.Nie dopomina się płaczliwie zrozumienia ze strony innych użytkowników drogi.Myślę,że takie typy się na wzajem wyczuwają.Mają jeśli nawet nikczemny, to kochany motocykl i ten specyficzny błysk w oku.
I JEST jest długi, konkretny, taki jak zawsze - zaje...ty! Czytanie tego tekstu to jak zawieszenie w powietrzu takiego "czegoś" co mówi, że niedługo będzie wszystko dobrze. Jeszcze tylko czyszczenie gaźników bo Sunia nie kaszle i pofruwamy.
Także tak osobiście, personalnie tylko od siebie chcę Panu podziękować. Szerokości.
tak swoją drogą to nie był Ksiądz wczoraj w kk?
NARESZCIE :-P
Ja już w lutym się upominałem że dawno nic nie było :-P
powinien być 1 art miesięcznie ;-P
a co do wakacji...
to naprawdę zmiana kraju byłaby świetna :-P
może Hiszpania ?
Włochy ?
ooo... Sycylia... <--- hmm my Wam miejsce znajdziemy :-P
Dobrze jest móc znowu zagłębić się w tych przemyśleniach, to sama przyjemność :)
Krisk2k - dzięki. Liczę na udany sezon. Mam mocne postanowienia co do rzadkiego zasiadania w fotelu na rzecz kanapy. Choćbym miał po nocach jeździć.
Pietrucha - z pewnością nie będzie w tym roku Chorwacji.
Okrop - nikogo nie wykreślam. Przeczytaj z uwagą. Raczej podważyłem obiektywne kryteria, kierując się ku subiektywnym. I nadal uważam, że to co prawdziwe będzie zarażać innych, nawet gdy sobie z tego nie zdajemy sprawy.