załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

W KOLORATCE NA DWÓCH KOŁACH

Pielgrzymka do Mekki, cz. 5

Janusz "Prałat" Ogórek
02-10-2009, 12:48
OCEŃ ARTYKUŁ Pielgrzymka do Mekki, cz. 5 kliknij i przesuń wskaźnik
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5
Pielgrzymka do Mekki, cz. 5

Urocza winiarnia przy drodze, bardzo sympatyczna ekspedientka (Adaś nie odpuścił, musiał z nią trochę poświrować), tanie wino dobrej jakości i dzida na chatę. Sześć butelek trzymało nas na tarasie do późnej nocy.

Motur zdechł
Ile pali Wild Star na setkę? Bardzo mało. Przypuszczam, że w trakcie spokojnej jazdy poniżej 100 km/h łyknie około 4 litrów. Ale chyba trochę przeceniliśmy małe apetyty naszych maszyn, omijając stacje paliw w drodze z Peljesača. Rezerwa świeciła się, a myśmy zwyczajnie olali tankowanie. Zemściło się to na nas już następnego dnia.
Środa była przeznaczona na zwiedzanie Dubrownika, który leży niespełna 40 km od Slano. Piękna pogoda, słońce prażyło, a jakieś 10 km od miasta sprzęt Remka padł z głodu. W pozostałych zbiornikach też zrobiło się sucho, choć silniki jeszcze gadały. Tylko jak długo? A pchanie tych 350 kg nie wchodziło w rachubę. Dzikie Wieprze były w ubiegłym roku. Zresztą już widzę siebie na takich zawodach Strong Men z żelazem pchanym pod górkę. Na szczęście, Tomek jechał za nami autem. Po niecałej godzinie dostarczył nam 5 literków wachy, którą podzieliliśmy sprawiedliwie i o kropelce dotarliśmy do Dubrownika.

Dubrownik – początek
Pierwsza rada: zostawić samochód na obrzeżach, bo im bliżej centrum, tym trudniej znaleźć parking. Nawet z motocyklami nie jest tak łatwo. Nam się udało, ale Tomek musiał szukać dalej.
– Przebieramy się tutaj, co? – zapytał Piotrek.
– No pewnie. W długich spodniach jajka nam się ugotują.
– Księciuniu, twoje glany zostały.
– Sam je zostawiłem pod motocyklem, bo do sakwy nie wejdą. Jak nam kasków nikt nie zajuma, to glanów tym bardziej.
Ruszyliśmy w stronę starej części Dubrownika. Opisywać miasto? Chyba nie muszę. Galeria zdjęć wystarczy.

Nim przekroczyliśmy mury starego miasta – perły Adriatyku – chwilę czekaliśmy na Tomka z rodziną. Wszędzie pełno turystów, uwieczniających świat na zdjęciach. Nasza uwaga skupiła się na wysoko umieszczonym pomoście, z którego miały się odbywać skoki do wody. Wrażenie potęgowała obecność ludzi na cienkiej belce. Dopiero wtedy można było sobie uświadomić jak wysoko nad poziomem morza się znajdują. Piotrek z Ziutą zdobyli miejsce na murku i chcieli się utrwalić. Niestety, w obiektyw akurat wpakował się jakiś dość potężnych rozmiarów mężczyzna. Dodatkowo wiercił się okrutnie, więc nie mogłem zrobić sensownego zdjęcia.
– Ty, wielki, weź już spadaj stąd – bąknąłem głośno w sumie do siebie, ale dziwnym trafem poskutkowało – facet usunął się z pola widzenia. Dopiero po chwili usłyszałem, że używa języka polskiego.

Tomek się nie zjawiał, więc sami zaczęliśmy zwiedzanie miasta. Zaraz po przekroczeniu bramy na małym dziedzińcu spotkaliśmy znajomych. „Nasi” rowerzyści dotarli do Dubrownika. Najpierw usłyszeliśmy znajomą nutę piosenki SDM. Potem zobaczyliśmy duet gitarzystów. Oczywiście, dołączyliśmy do nich. Zaczęliśmy od wymiany wrażeń, a następnie zaśpiewaliśmy razem „Whisky” Dżemu. Do futerału wpadło chłopakom trochę grosza, a jakiś Słowak nawet tańczył, ekscytując się „rockersami”. A my poszliśmy dalej, w głąb miasta.

Trochę świrowania
Tłumy ludzi, czarujące zabytki, mnóstwo pięknych kobiet, których jaskrawe stroje świetnie kontrastowały z jasną zabudową ulic. Co chwilę zatrzymywał nas jakiś restauracyjny naganiacz i oferował coś do zjedzenia z gratisem. W końcu zaczęliśmy jednego podpuszczać, że poprzedni dawał nam dwa litry wina a nie tylko jeden. Chcąc być lepszy, zagwarantował nam podwójny aperitif i dwa litry wina. Obiecaliśmy zawitać w jego lokalu.

Na molo za dawną stocznią spotkaliśmy motocyklistów z Warszawy z „Free Eagles FG”. Potem podziwialiśmy zabytki, aż w końcu zasiedliśmy na schodach w cieniu. Nadal czekaliśmy na Tomka. Adaś wpadł na pomysł nakręcenia filmików z pięknymi kobietami. Dostawiał się do jakiejś panny, szedł obok niej, a my z ukrycia kręciliśmy film. Potem było już dwóch aktorów – też wystartowałem. „Ukryta kamera” w naszym wykonaniu wywoływała co chwilę salwy śmiechu reszty ekipy. Było zabawnie.

 
 

Pielgrzymka do Mekki, cz. 5 zdjęcia(zdjęć: 30)

Komentarze użytkowników
(2)
03-10-2009 18:30
Janusz
Dzięki:) Dubrownik - faktycznie - drogi i ciasny. Że głośny nie zauważyłem, choć turystów było sporo. Myśmy ograniczyli się do zwiedzania starego miasta. Poza tym - najważniejsze - gdy myśmy opuszczali HR, to sezon urlopowy się zaczynał. Potem ceny rzeczywiście piekielnie podskoczyły na kwaterach... wszędzie, nie tylko pod Dubrownikiem.
03-10-2009 15:45
~MN
taa... teraz wystarczy tylko poczekać rok i znowu można będzie organizować wyprawę :-) Piękna sprawa. Ja w tym roku przejechałem w zasadzie całym wybrzeżem chorwacji nocując po drodze na kempingach. Co prawda puszką, ale itak wrażenia z tras "widokowych" niezapomniane. Co jak co, ale Dubrownik to porażka. Owszem pięknie, ale piekielnie drogo, głośno, ciasno... Tydzień spędziłem na Plejesaczu. super półwysep. Polecam Tripanj - malutkie miasteczko.
Wracająć do Polski stałem dobrych kilka godzin w korku przed ostatnimi bramkami autostrady chorwackiej. masakra.
Fajna relacja z wyprawy.
pozdrawiam

ARTYKUŁY POWIĄZANE

I bańka prysła...

11-04-2011
Pokora – wbrew częstemu utożsamianiu jej ze spuszczaniem głowy i mówieniem „deszcz pada”, gdy plują nam w twarz – pochodzi od łacińskiego słowa humilitas (z łac. humus – ziemia).
 
 
 
 
 
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms