OCEŃ ARTYKUŁ
Deep Purple i myśli na początek sezonukliknij i przesuń wskaźnik
W mojej – nazwijmy to szumnie – karierze motocyklowej, czyli odkąd jeżdżę na „motórach” były różne chwile. Mam tu na myśli nastroje, jakie mi towarzyszyły. Bywało, że chodziłem niczym nakręcony, wręcz miałem ochotę spać przy motocyklu i dni spędzać na nawijaniu kilometrów
Pasja wypełniała mnie do tego stopnia, że nawet nie odczuwałem innych potrzeb. Ale przezywałem też chwile, w których byłem o krok od sprzedania żelaza. Dlaczego?
Motocykl i pusta kieszeń
Na daną chwilę nie widziałem sensu, by jeździć. Taki stan pojawiał się, gdy wracałem z dalekiego wypadu do szarej rzeczywistości, zdając sobie sprawę z tego, że „bajka się skończyła”. Gorzej się czułem, gdy wyjazd nie był udany. Musiałem przeciskać się kilkaset kilometrów między ciężarówkami i autobusami, Dmuchało piaskiem. Zamknięty obwarowaniami duch – korki, spowolniony ruch, radary, ograniczenia prędkości – buntował się, a z bezsilności miał już dosyć.
Innym razem znowu piętrzyły się problemy związane z serwisem sprzętu. Spędzanie wolnych godzin u mechaników, którzy stwierdzali na końcu, że „tak już ma być” wprawiało mnie w skrajną desperację. A jak jeszcze wywalałem kupę kasy na moją pasję, zostawiając sobie dwie, trzy stówy na miesiąc… „Przecież to już nałóg!!!” Zaczyna się sezon a z nim kolejne wydatki. Olej i filtry dwa razy trzeba wymienić. Opony wystarczą na jeden sezon – przynajmniej przednia pojeździ nieco dłużej. Przegląd, ubezpieczenie. Wspomnieć też trzeba o tankowaniu. Nawet nie próbuję przeliczać tych dwunastu tysięcy kilometrów na benzynę
...Nawet nie próbuję przeliczać tych dwunastu tysięcy kilometrów na benzynę...
. Zresztą, co mi zależy? Z takim przebiegiem wyjdą jakieś trzy tysiące złotych w zaokrągleniu. I nie łudźmy się – na motocyklu nie nakręca się licznika w celach pragmatycznych. Najczęściej jeździ się dla przyjemności. Jeżeli po drodze nie wpadnie jakiś przymusowy serwis, to można się cieszyć. Pozostaje jednak jedno „ale”… NOWE GADŻETY!
W tym momencie dosiadający cruiserów, chopperów i innych armatur wiedzą, co mam na myśli. Nawet gdy nie należysz do grona zbieraczy i nie obwieszasz żelaza wszystkim, co dostępne, to sezon bez kolejnego świecidełka czy innego akcesorium można uznać za stracony. Przekonałem się o tym siedząc ostatnio u kumpla - Leszka. W ubiegłym roku kupił po długiej przerwie ‘Road Stara’ i tak się zbrataliśmy. A zatem odwiedziłem go kilka tygodni temu i zacząłem uświadamiać w możliwościach wyboru akcesoriów. Buszowaliśmy po necie. Wyobrażacie już sobie zapewne jego uśmiech i zahipnotyzowane spojrzenie, gdy widział kolejne chromiki, nakładki, sakiewki, dodatki, ciuszki, skórki… Fetyszyzm! A ja, niby wyleczony i zdystansowany, znowu załapałem bakcyla.
To się, Jeszua, rozumiemy. Mnie też nosiło i nosi, więc niech już zaczyna się na poważnie sezon, bo narobię głupot z 4 kołami.
09-03-2008 08:59
jeszua
... zupełnie jak przy tych pierwszych - poczułem mrowienie skóry gdzieś na czaszce. tam, gdzie opiera się kask ;)
zima się kończy, znów nosiło mnie na zmianę furmanki, która powoli poddaje się zębom czasu i odzwierciedla swoim stanem wskazania przebiegu... tylko co wtedy z "tymi dniami, których jeszcze nie znamy"?
dziękuję, Janusz ;)
jeszua
05-03-2008 19:57
Janusz
Dzięki, Vendax! Ufff, trafiłem w Twój gust:) Następny tekst będzie nieco zabawny. Pozdrawiam.
05-03-2008 19:22
Vendax
Przepiękny tekst! Naprawdę dotyka tego nad czym i ja się wiele razy zastanawiałem. I myślę, że zasługa motocykla jest to, że wykorzystuję wolny czas na full. Tam gdzie już wydaje się niemożliwym coś wcisnąć, tam na moto znajdzie się sporo czasu. Znajduje się czas na "podgonienie" ze sprawami. I to co wydawało się, że zabierze tyle czasu, to kiedy ma się w pamięci wyjazd, to robota leci jak nie wiem... Ale zdarza się, że przez motocykl zawaliłem też klika rzeczy, bo trudno zrezygnować czasem z przyjemności jazdy... no cóż, zdarza się!
Pzdr!
02-03-2008 20:32
Janusz
Warto chodzić po mieście i czytać napisy na murach. Tam to znalazłem - cytat z Arystotelesa.
02-03-2008 20:07
jawos
„Najlepszą sprawiedliwością jest przeżyć to, co się uczyniło innym.”
Czasem jeszcze, aby dać komuś trochę do przemyślenia dodaję:
,,Co byś czuł, gdyby ktoś życzył Ci, aby spełniło się Tobie wszystko to, czego ty życzysz innym ludziom..."
29-02-2008 22:52
aeRo
Zgadza się. Tego typu rozterki to chyba "kawałek z życia" każdego motocyklisty. Może to przesilenie, a może po prostu szara rzeczywistość tak nas przytłacza.
Motocykl jest jedyną wartościową (luksusową?) rzeczą jaką posiadam. Wszelkie moje oszczędności idą na jego utrzymanie. Nie żałuję ani jednej wydanej złotówki... nie żałuję, bo dzięki tej kupie stali wiem, że jeszcze żyję. Głupcem nie jest ten, kto ma wątpliwości. Głupcem jest ten, kto nie stara się ich dostrzec.
Bardzo dobry tekst. Pozdrawiam, Jędrzej.
29-02-2008 22:13
Janusz
Wookash, dzięki! Napisałem od siebie, bez zmyślonych historii. A następna, to już inna bajka będzie :) ale wszystko na faktach.
29-02-2008 20:44
Wookash
Chciałem napisać "ładne", ale napiszę "trafne". Cholernie trafne.
Pokora – wbrew częstemu utożsamianiu jej ze spuszczaniem głowy i mówieniem „deszcz pada”, gdy plują nam w twarz – pochodzi od łacińskiego słowa humilitas (z łac. humus – ziemia).
zima się kończy, znów nosiło mnie na zmianę furmanki, która powoli poddaje się zębom czasu i odzwierciedla swoim stanem wskazania przebiegu... tylko co wtedy z "tymi dniami, których jeszcze nie znamy"?
dziękuję, Janusz ;)
jeszua
Pzdr!
Czasem jeszcze, aby dać komuś trochę do przemyślenia dodaję:
,,Co byś czuł, gdyby ktoś życzył Ci, aby spełniło się Tobie wszystko to, czego ty życzysz innym ludziom..."
Motocykl jest jedyną wartościową (luksusową?) rzeczą jaką posiadam. Wszelkie moje oszczędności idą na jego utrzymanie. Nie żałuję ani jednej wydanej złotówki... nie żałuję, bo dzięki tej kupie stali wiem, że jeszcze żyję. Głupcem nie jest ten, kto ma wątpliwości. Głupcem jest ten, kto nie stara się ich dostrzec.
Bardzo dobry tekst. Pozdrawiam, Jędrzej.