OCEŃ ARTYKUŁ
Spacerek w niedzielę, wyjazd pierwszy: Bóbrka (podkarpackie)kliknij i przesuń wskaźnik
Turystyka motocyklowa - Bóbrka (podkarpackie)
Turystyka motocyklowa - Bóbrka (podkarpackie)
Turystyka motocyklowa - Bóbrka (podkarpackie)
Turystyka motocyklowa - Bóbrka (podkarpackie)
Turystyka motocyklowa - Bóbrka (podkarpackie)
Turystyka motocyklowa - Bóbrka (podkarpackie)
Turystyka motocyklowa - Bóbrka (podkarpackie)
Czasami wystarczy tylko zjechać z głównej drogi, by znaleźć się w zupełnie innym świecie, nierzadko zdecydowanie ciekawszym niż widziany na co dzień. Bywa jednak i tak, że takie wyjazdy trzeba sobie po prostu zaplanować. A potem jeszcze ze trzy razy przełożyć, z kilku różnych powodów. I kiedyś wreszcie można pojechać...
Wyjazd do Muzeum Przemysłu Naftowego i Gazowniczego im. Ignacego Łukaszewicza w Bóbrce planowałem już od bardzo dawna. Tak jakoś się pechowo składało, że ciągle jakieś zdarzenia stawały mi na przeszkodzie: a to czas nie pozwolił dojechać, a to - pożal się boże - "elektryk" załatwił akumulator w motocyklu (chyba starszy pan w życiu żelówki nie widział). Wychodząc jednak z filozoficznego założenia, że co się odwlecze to niekoniecznie musi uciec, konsekwentnie przymierzałem zaplanowaną trasę do możliwości czasowych.
Udało się wreszcie kilka tygodni temu - między innymi dlatego, że znając już z wcześniejszego "podejścia" przebieg trasy do Biecza mogłem z większą dokładnością zaplanować dojazd i powrót. Swoją drogą warto zatrzymać się w tym miasteczku, choćby po to, by stwierdzić że się tam było. Był bowiem Bieczw zamierzchłych wiekach (znaczy średnich) jednym z głównych miast polskich, na równi z Krakowem, jako miasto królewskie. Obecnie nadaje się na krótki przystanek, jak również jako miejsce wykonania kilku pamiątkowych fotografii, zwłaszcza przy ratuszu, kościele oraz pozostałościach murów i baszt miejskich. W miasteczku jest również muzeum regionalne, którego jednakowoż nie udało nam się dotychczas zwiedzić. Jeśli chodzi o dojazd w tamte strony, to przy trasie od Krakowa zdecydowanie najciekawszą propozycją dla motocyklisty jest skierowanie się za Wieliczką na Gdów, dalej Lipnicę Murowaną mijając Wiśnicz z jego przepięknym zamkiem, by następnie przeskakując na odcinku Tymowa - Zakliczyn główne drogi wrócić na boczne. Dalej przez Gromnik dojeżdżamy do Biecza; ten ostatni odcinek jest... rzekłbym niejednoznaczny w ocenie: z jednej strony jest ślicznie pokręcony, w swoim przebiegu pomiędzy wioskami, z drugiej w tym roku trwają tam prace remontowe, a na samym dojeździe do Biecza asfalt zdecydowanie nie poukładał się najlepiej panom drogowcom. No cóż, alternatywą są drogi główne, ale jest to wybór zdecydowanie mniej interesujący, posunąłbym się nawet do stwierdzenia iż nudny. Wcześniejszy odcinek czyli przejazd od Wieliczki do Lipnicy wykorzystujemy dość często, jako alternatywę dla głównej drogi Brzesko - Nowy Sącz; ot, taki kaprys ciekawszego przebiegu czarnej nitki asfaltu.
Z Biecza dalszą część trasy można przebyć w dowolny sposób: w naszym przypadku był to prosty przejazd główną trasą na Jasło i Krosno, z odbiciem na Jedlicze tuż przed tym ostatnim. Przyczyną był prozaiczny brak znajomości terenu oraz niestety ograniczone (znów) ramy czasowe; błądzenie po wsiach bywa ciekawe jedynie w części czasu przeznaczonego na jazdę, w końcu gdzieś wypada choć trochę przegonić mechanicznego konia. Na skrzyżowaniu przed Jedliczami należy uważać: droga jest prosta, zjazdy do miasta przynajmniej dwa, z tego jeden boczny, a drugi wprawdzie duży i niby widoczny, ale za to kiepsko oznakowany - kiedy wyłania się na pagórku, za osłoniętym lasem zakrętem... W drodze powrotnej widzieliśmy kolejną motocyklową ekipę zawracającą za nim w stronę miasta. Cóż, oznakowanie dróg w naszym kraju pozostawia wiele do życzenia - tutaj to niewielki problem, na dalszym odcinku trasy było gorzej. No bo to tak leci: z Jedlicz trzeba wyjechać; pytanie gdzie. Tocząc się powoli przez miasto szukałem jakiejś wskazówki, drogowskazu na którąś z zapamiętanych miejscowości.
Oczywiście nadzieja, że będzie zaznaczony dojazd do muzeum jest płonna. Coś jednakowoż można dostrzec: otóż na drodze do Bóbrki znajduje się miejscowość o nazwie Żarnowiec, którą być może udało się niektórym zapamiętać ze szkolnej wycieczki, znajduje się tam bowiem muzeum Marii Konopnickiej. No, tej od "Naszej szkapy", co się naszej edukacyjnej szkapie (niniejszym pozdrawiam ministra G.) z Sienkiewiczem pomyliła. Zwiedzić można, chociaż jak dla mnie byłby to już nadmiar w czasie jednej wycieczki.
W dalszym ciągu trasy jeszcze dwa istotne punkty orientacyjne: za Żarnowcem natrafiamy na rozjazd, który tak po prostu sobie jest; a jak to na wsiach bywa, nie ma żadnego oznakowania. Cóż, więcej wiele o nim nie powiem, poza tym, że właściwa droga prowadzi prosto (według mapy) czyli w lewo (tak faktycznie). Prawdę powiedziawszy ilekroć trafiam w takie miejsca, a zwiedzanie leżących mocno na uboczu miejscowości stanowi dużą część mojego motocyklowego życia, zaczyna mnie męczyć pragnienie zakupienia jakiegoś urządzenia nawigacji satelitarnej. Na razie pomysł ciągle pozostaje w sferze niezrealizowanych z przyczyn finansowych, ale kiedyś na pewno się w takowy wyposażę. Ale wracając do dojazdu: ostatnie kilometry raczą turystów jeszcze jedną niespodzianką; otóż na drodze znajduje się duża, brązowo-biała tablica z opisem co zacz za muzeum (Przemysłu Naftowego w Bóbrce) oraz oznaczeniem 3,5km ze strzałką na wprost. Tymczasem ca. 100m dalej na skrzyżowaniu należy... tak, oczywiście skręcić w prawo, zgodnie z resztą z tym, co pokazują odmienne w stylu białe tabliczki z zieloną strzałką. Dla większego zamieszania opisane są jako "Chorkówka, Fundacja im. Łukaszewicza". I bądź tu człowieku mądry: jak jechać, żeby dojechać!
Ania Jackowska, która 10 lutego rozpoczęła podróż „MotocykLove Tango Argentyńskie”, nadal przemierza Patagonię, przejechała samotnie ponad 4500 km. Zdradliwe i niebezpieczne okazało się dla niej spotkanie z Ruta 40.
Wprawa do Libanu jakiej jeszcze nie było! Trzech kolegów, trzy motocykle Ducati, zabytki, inna kultura, a w tle zamieszki i konflikty, przez które miejmy nadzieję w nienaruszonym stanie przejadą nasi podróżnicy.