załóż konto nie pamiętam hasła
wyszukiwanie zaawansowane

TURYSTYKA

Spacerek w niedzielę, wyjazd ósmy: wycieczka dla auslanderów, czyli spacer wokół krakowskiego komina

Przemysław Kliś
24-06-2009, 13:06
OCEŃ ARTYKUŁ Spacerek w niedzielę, wyjazd ósmy: wycieczka dla auslanderów, czyli spacer wokół krakowskiego komina kliknij i przesuń wskaźnik
<b>Spacerek w niedzielę</b> - <b>okolice Krakowa</b>
Spacerek w niedzielę - okolice Krakowa
<b>Spacerek w niedzielę</b> - <b>okolice Krakowa</b>
Spacerek w niedzielę - okolice Krakowa
<b>Spacerek w niedzielę</b> - <b>okolice Krakowa</b>
Spacerek w niedzielę - okolice Krakowa
<b>Spacerek w niedzielę</b> - <b>okolice Krakowa</b>
Spacerek w niedzielę - okolice Krakowa
<b>Spacerek w niedzielę</b> - <b>okolice Krakowa</b>
Spacerek w niedzielę - okolice Krakowa
<b>Spacerek w niedzielę</b> - <b>okolice Krakowa</b>
Spacerek w niedzielę - okolice Krakowa
<b>Spacerek w niedzielę</b> - <b>okolice Krakowa</b>
Spacerek w niedzielę - okolice Krakowa

Od kilku już miesięcy, na łamach tego działu, opisuję wyjazdy, ciekawe miejsca, w których wizytę chciałbym zaproponować wszystkim zainteresowanym nie tylko samą jazdą, ale i wyznaczeniem sobie jakiegoś celu wycieczki. Słowem - co i gdzie warto zobaczyć – na razie głównie na południu naszego kraju. No właśnie: cały czas omijam miejsce startu oraz najbliższą okolicę garażu. Czas nadrobić zaniedbanie, zwłaszcza pod kątem turystów docelowo odwiedzających gród Kraka.

 

Wycieczkę proponuję wszystkim tym, którzy mieliby w Krakowie dzień lub dwa i chcieliby je spędzić na dwóch kółkach. Zakładam przy tym, że zwiedzanie Wawelu mają już za sobą; podobnie jak wieczorną wizytę na Kazimierzu, wraz z towarzyszącymi atrakcjami, na co dzień spędzającymi sen z powiek mieszkańcom kamienic tego niegdyś żydowskiego miasta, sąsiadującego z ówczesną siedzibą tronu. Motocykl, zwłaszcza ten użytkowany turystycznie, najlepiej sprawdza się poza miejskimi korkami. Minąwszy więc czym prędzej wirtualne obecnie rogatki dawnej stolicy Polski, kierujemy się na wschód. Bynajmniej nie dlatego, że tam musi być jakaś cywilizacja, ale po prostu dzisiejsze punkty postojowe tam się zaczynają. Pierwszy jest tuż za krakowską białą tablicą: w Wieliczce, gdzie niejeden szlachecki ród wzbogacił się na nadzorowaniu wydobycia tak cennej onegdaj soli. Historia ludzkości jest poniekąd historią produkcji tego kuchennego dodatku, tak powszechnego obecnie, iż w okresie zimowym całymi tonami zatruwamy nim środowisko. Nie tylko z resztą magnackie fortuny wyrastały na tym cennym gruncie: korzyści z królewskiego nadania z solnych żup czerpali, między innymi, również tynieccy benedyktyni. Do ich klasztoru proponuję zajrzeć na zakończenie dnia, bowiem w świetle zachodzącego słońca białe mury prezentują się nad wyraz malowniczo. W mieście soli zobaczyć można średniowieczny układ urbanistyczny z centralnym rynkiem, a ja ze swojej strony polecam zamek żupny, wraz z jedyną ocalałą miejską basztą i fragmentem murów. Oczywiście, jeśli ktoś odczuwa wyraźną potrzebę zwiedzania kopalni, można sobie zjechać na dół; tym niemniej jeśli nie ma to większego znaczenia – proponuję wizytę w analogicznym miejscu w Bochni. Zagęszczenie turystów mniejsze, czas spędzony na oczekiwaniu na zwiedzanie odpowiednio krótszy.


Po lekkim (lub większym) zniecierpliwieniu poziomem obsługi ruchu turystycznego, proponuję przejechać się na poranną kawę za zamek w Niepołomicach. Ulokowany w pobliżu puszczy, która dała nazwę miasteczku, stanowi obecnie „zapasową” lokalizację Muzeum Narodowego w Krakowie, a swoich komnat użycza również na weselne zabawy. Cóż, wprawdzie powiadają iż zamek powstał jako myśliwski, ale badania archeologiczne przeczą tej teorii. Tym bardziej, że niewątpliwie romantycznym akcentem jego historii jest śmierć Barbary Radziwiłłówny, żony króla Zygmunta Augusta; tego samego, dla którego jej ducha przywoływał sam mistrz Twardowski. Cóż, historia i opowieści splatają się w tych miejscach jedna z drugą, nawet na trasach motocyklowych wyjazdów, żeby bezpośrednio wspomnieć jedynie historię karczmy Rzym. Sam zamek jest w swojej obecnej formie nieco osamotniony, w założeniu (oraz czasach świetności) uroku i znaczenia dodawały mu ogrody w stylu francuskim. Można jedynie podejrzewać, jak to wszystko razem współgrało, zanim terenem nie zaczęła władać armia austriacka, ta sama, która nieodwracalnie zeszpeciła blokiem koszar królewski zamek na Wawelu. Po sąsiedzku znajduje się Puszcza Niepołomicka, a raczej te jej pozostałości, jakie przetrwały rozmaite zawieruchy historii, zwłaszcza jednak rozwój cywilizacji. Jadąc (raczej rowerem, bo dla ruchu silnikowego alejki są zamknięte) po równo wytyczonych, wysypanych piaskiem dróżkach trudno nie odnieść wrażenia, iż najcenniejsze i najpiękniejsze w przyrodzie miejsca zostały nam już odebrane. Tym więcej znaczą takie pozostałości, które zobaczyć możemy zapominając na chwilę o prowadzących tuż obok, niemal na wyciągnięcie ręki, asfaltowych wstążkach. Schodząc na chwilę z motocykla, można jeszcze odwiedzić rezerwat przyrody i hodowlę żubra, sprowadzonego tutaj z Puszczy Białowieskiej. Osobiście jednak wolałbym widzieć te wspaniałe zwierzęta przemieszczające się bardziej swobodnie po terenie, a nie tylko pokazywane takim jak my – ucywilizowanym turystom.
 
W dalszej kolejności proponuję odwiedziny miejsce, które zachowało swoją wybitną urodę oraz nietypową, jak na nasze ziemie, formę: zamek w Wiśniczu, a właściwie to obecnie Nowym Wiśniczu. Dojechać jest łatwo, mniej lub bardziej uczęszczanymi drogami od strony Bochni, tej samej pod którą znajdziemy również, wspomnianą uprzednio, kopalnię soli. Zamek sprawia przepiękne wrażenie, i to jeszcze przed zbliżeniem, pojawiając się zza szczytów zielonych wzgórz. Po drodze mijamy przy tym imponujący w swej bryle, dawny klasztor Karmelitów Bosych, od czasów austriackich służący za więzienie oraz znacznie mniej znaczny domek Jana Matejki. Z tym pierwszym obiektem wiąże się interesująca historia z czasów II wojny światowej, kiedy to w brawurowej akcji oddział partyzantki odbił z niego hitlerowskich więźniów. Wiedząc o stosowanych przez okupantów represjach, żołnierze podziemnej Polski nie mogli swoim atakiem narażać miejscowej ludności; nie zginął więc żaden Niemiec. Jedynym rannym został… jeden z partyzantów, który pod wpływem zdenerwowania postrzelił się w stopę. W tych złych czasach bywały i jasne dni. Sam zamek jest przykładem włoskiego styl budowania, palazzo in fortezza; drugim podobnie monumentalnym obiektem tego typu jest – niestety zrujnowany – zamek Krzyżtopór w Ujeździe, gdzie jeszcze niewątpliwie zagoszczę, mam nadzieję w tym roku. Dysponując odpowiednią ilością czasu (oraz lekkim strojem, jak przy każdej muzealnej wizycie wprost z motocykla) można pokusić się o zwiedzenie zamkowych komnat; jakkolwiek ich remonty trwają do dziś dnia. Poza niezbyt licznym wyposażeniem wnętrz, można dowiedzieć się, jak onegdaj wyglądała spowiedź w zamkowej kaplicy; a dla znającego pewien tajnik jej konstrukcji mógł to być interesujący spektakl. Mniej cierpliwym wystarczy zapewne spacer wokół bryły pałacu, wewnątrz otaczających ją fortyfikacji. Jak wielu innym pałacom, tak i temu brakuje obecnie ogrodów, stanowiących w dniach świetności dopełnienie godne magnackiej siedziby. Niewiele przy tym widać pozostałości dawnego arsenału, bowiem jeszcze przed potopem szwedzkim zamku broniło 80 armat. Cóż, jeśli tylko w teorii, a owe wojska bez trudności splądrowały fortecę…
 

 

 
Strony:
1 2
 

Spacerek w niedzielę, wyjazd ósmy: wycieczka dla auslanderów, czyli spacer wokół krakowskiego komina zdjęcia(zdjęć: 19)

RZUĆ OKIEM NA INNE, CIEKAWE GALERIE:

ZOBACZ, PISALIŚMY TEŻ O:

Półmetek podróży Ani Jackowskiej po Argentynie

05-03-2012
Ania Jackowska, która 10 lutego rozpoczęła podróż „MotocykLove Tango Argentyńskie”, nadal przemierza Patagonię, przejechała samotnie ponad 4500 km. Zdradliwe i niebezpieczne okazało się dla niej spotkanie z Ruta 40.
 
 
 

ARTYKUŁY POWIĄZANE

Ducati Breaks the Borders – Liban 2012 wersja hard

dzisiaj
Wprawa do Libanu jakiej jeszcze nie było! Trzech kolegów, trzy motocykle Ducati, zabytki, inna kultura, a w tle zamieszki i konflikty, przez które miejmy nadzieję w nienaruszonym stanie przejadą nasi podróżnicy.
 
 
Maroko jest spoko
13-02-2012
 
 
 
Mull Of Kintyre
04-10-2011
NEWSLETTER

Podaj swój adres e-mail

 
 
ANKIETA
Rzetelnych informacji szukam:
w polskim portalu
w zagraniczym portalu
w polskim miesięczniku
w zagranicznym miesięczniku
na nalepkach na samochodach




PATRONAT

1/3
« »

PARTNERZY

1/9
« »
Subskrybuj RSS
Copyright © 2006-2012: MOTOGEN.PL. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wydawcą portalu internetowego MOTOGEN.PL jest Liberty Motors Sp. z o.o. (Wydawca) z siedzibą w Łodzi, ul. Dąbrowskiego 207/225, 93-231 Łódź. Wszelkie prawa do treści, elementów tekstowych, graficznych, zdjęć, aplikacji i baz danych są zastrzeżone na rzecz Wydawcy lub odpowiednio na MOTOGEN.PL.
partner technologiczny:
cms